Essen 2014 – gry logiczne

Tegoroczne targi gier planszowych w Essen minęły w mgnieniu oka i choć najwięcej uwagi graczy przyciągają zwykle duże pełnokrwiste eurogry, postanowiłam przyjrzeć się też niektórym propozycjom z kategorii gier logicznych.

Haru Ichiban od wydawnictwa Blackrock Editions, projektu samego Bruno Cathali, to jedna z ciekawszych gier logicznych, w jakie miałam okazję zagrać na targach. Polem rywalizacji dwóch graczy jest tu sadzawka, na powierzchni której unoszą się lilie wodne. Celem graczy jest takie ułożenie żetonów kwiatów w swoim kolorze, by powstał z nich jeden z czterech punktowanych wzorów. Żetony oznaczone są numerami od 1 – 8, a gracze w zależności od numeru jaki wybiorą, wcielają się co rundę w rolę Dużego lub Małego Ogrodnika, wykonujących odmienne akcje w określonej kolejności. Mały Ogrodnik umieszcza lilię na ciemnym liściu, Duży na jakim chce, Mały przesuwa jeden liść lilii lub całą kolumnę liści o jedno pole, Duży przewraca jeden z wolnych liści na jego ciemną stronę. Wyjątkowo odświeżający tytuł w tej kategorii, proste zasady oraz sporo przyjemnego myślenia i sprytu. Przygotowana z myślą o targach w Essen limitowana drewniana edycja wyprzedała się już pierwszego dnia.

Na stoisku Korea Board Games zainteresowałam się grą Lectio. Miałam przyjemność zagrać w nią w grupie razem z jej autorem. Lectio to typowa climbing game, gdzie gracz musi wyłożyć mocniejszy zestaw kart, czy jak w tym przypadku kafli, by przebić zestaw poprzedniego gracza. Trochę tak jak w Tichu, tylko tu gramy indywidualnie, nie w parach i zamiast kart używamy kamieni, takich jak w Madżongu. Kamienie należą do czterech kolorów: słońca, księżyca, gwiazdy i chmury. Celem gry jest posiadanie jak najmniejszej liczby kafli na końcu gry. Przyjemna rozgrywka, choć nie był to tytuł, który musiałabym koniecznie mieć w swojej kolekcji. Specjalna targowa edycja wyposażona została w czarne kafle.

Wydawnictwo Gerhards skutecznie promowało swoją nowość, grę o nazwie Samsara (autor: Thomas Weber). Gra mimo niemałej ceny wyprzedała się przed końcem targów. Komponenty to drewniana plansza, po której poruszają się w pętli przyciągające wzrok czerwone kulki oraz dwie kości do kompletu. Gracze rzucają kośćmi i przesuwają jedną wybraną kulkę o sumę wyrzuconych na obu kościach oczek lub rozdzielają ten wynik na dwa ruchy. Kulka, która kończy bądź zaczyna ruch od pola już zajętego inną kulką przesuwa się do równoległego rzędu. Gracze próbują doprowadzić kulki do wybranego dołka po swojej stronie planszy, zyskując w ten sposób punkt oznaczany przesunięciem białej kuli na środku planszy o jedno pole. Kto jako pierwszy doprowadzi białą kulę do środka planszy wygrywa grę. Wypróbowałam również ten tytuł, ale zniechęcił mnie do tej gry fakt, że przy wyrównanym pojedynku wynik rozgrywki zależy często po prostu od szczęśliwego rzutu kośćmi.

Kulki na drewnianej, tym razem modularnej, planszy wykorzystano też w grze Ennea (autor: Michail Antonow). Planszę tworzymy z 9 kwadratów z wgłębieniami na kulki i różnymi drogami je łączącymi. Autor zaproponował sześć różnych możliwości rozgrywki, w niektórych wariantach gracze tworzą pole gry w trakcie rozgrywki, inne wykorzystują ruch pionów z halmy. Nie miałam okazji jej wypróbować, ale z uwagi na kilka możliwych trybów gry i zmieniającą się planszę to może być interesujący tytuł.

Jednak zdecydowanie najciekawszą propozycją tego wydawcy wydał mi się Mixtour (autor: Dieter Stein). To gra, w której budujemy stosy z dysków/elementów w dwóch kolorach graczy. Stosy te możemy dowolnie rozdzielać i poruszać też elementami przeciwnika, a celem gry jest zbudowanie stosów o wysokości 5 elementów lub wyższych, z elementem własnego koloru na wierzchu. Cały spryt gry tkwi jednak w tym, że to wysokość stosu, na którym kończymy ruch decyduje o ile pól możemy przesunąć wybrany stos, czy element.

Zatrzymałam się też na chwilę przy stoisku Steffen Spiele. To też niemiecki wydawca z wyróżniającymi się eleganckimi projektami gier abstrakcyjnych. Jednak atrakcyjnie prezentujące się wizualnie takie gry jak Blocks, Linja, Pescado, czy czekoladowa Schokoly nie zainteresowały mnie za bardzo, to wszystko już chyba było.

Na bardzo specyficznej hali czwartej natknęłam się na grę Rakpoka, łączącą w sobie dwie inne znane gry: scrabble i poker. Jedno z dziwniejszych połączeń jakie widziałam, niestety nie miałam już sił wypróbować tej mieszanki.