W co pogrywali Aztekowie – patolli

Dziś prezentuję wpis z kategorii gier tradycyjnych, traktujący o grze całkowicie losowej i graczach całkowicie akceptujących wyroki przeznaczenia w swoim życiu. Mowa o patolli, grze prekolumbijskiej, popularnej wśród Azteków, lecz rozpowszechnionej też wśród wielu ludów i w wielu miejscach Mezoameryki. Pierwsi hiszpańscy konkwistadorzy docierający w początkach XVI wieku do Mezoameryki, zadziwieni Nowym Światem, zaciekawieni egzotycznymi zwyczajami, szybko spostrzegli powszechność tej formy rozrywki i odnotowali swe spostrzeżenia w kronikach kolonialnych. Hiszpanie, nie stroniąc bynajmniej od gier i hazardu, początkowo sami przystępowali do rozgrywek, widząc jednak namiętność i omotanie Indian na punkcie patolli, szybko wprowadzili zakaz jej praktykowania, uznając za rozrywkę pogańską i prowadzącą do uzależnienia.

Misjonarze – pierwsi etnografowie

Nowy świat, w którym wszystko jest inne i egzotyczne, nieznane i dziwne, musiał budzić szczególne emocje i fascynacje. Wraz z hiszpańskimi konkwistadorami na nowy kontynent przybyli chrześcijańscy misjonarze obowiązani wykonywać swoją posługę wśród napotkanych plemion. Zakonnicy, tacy jak Diego Durán i Bernardino de Sahagún, byli pionierami w badaniu zwyczajów, kultury, wierzeń i życia codziennego tubylczej ludności Ameryki. Długowieczny Bernardino de Sahagún – zakonnik franciszkański, studiujący kulturę Azteków i ludów Mezoameryki – to autor Ogólnej historii spraw Nowej Hiszpanii. Szybko poznał  język nahuatl, a w ciągu sześćdziesięciu lat pracy misjonarskiej w Nowej Hiszpanii zbadał i opisał codzienne życie, kulturę i zwyczaje Azteków w XVI wieku. Wykorzystał w tym celu indiańskie sprawozdania, zebrane na jego zlecenie przez samych Indian, tworząc w ten sposób Kodeks Florentyński. To manuskrypt składający się z dwunastu ksiąg, opisujący obyczaje Azteków, na podstawie wywiadów i rozmów z rdzenną ludnością, ilustrowany przez azteckich skrybów. Jego krajan, Diego Durán – kronikarz i zakonnik, szczególnie interesujący się religią aztecką, jest autorem tzw. Kodeksu Durana opisującego historię państwa azteckiego. Durán przybył na nowy kontynent w młodym wieku, stąd posługiwał się językiem nahuatl jak miejscowi. Jemu zawdzięczamy szereg zapisków dotyczących codzienności Indian. Zapiski te dotyczyły również gier i rozrywek.

Gry i zabawy Azteków

Durán szczególnie zachwycał się różnorodnością, sprytem i subtelnością gier azteckich. Większość z nich stanowiły gry zręcznościowe, ale opisał też gry typowo losowe. A więc w co grywali Aztekowie? Kronikarz opisuje między innymi grę przypominającą współczesną grę w kręgle. Ponadto zawody łucznicze, polowania, wszelkie sportowe zajęcia, w tym wspinanie się na pal praktykowane przez młodych mężczyzn z arystokratycznych rodów. Znajdujemy wzmianki o walce „na tobołki” wypełnione miękkim materiałem: bawełną i liśćmi, coś jak bitwa na śnieżki. No i oczywiście słynna gra w piłkę rozgrywana na boiskach, które do dziś rozbudzają wyobraźnię zwiedzających. Gra w piłkę, do której przystępowały drużyny profesjonalnych graczy utrzymywane przez arystokrację aztecką, rozpoczynała się od wystawienia kosztownych dóbr będących przedmiotami zakładów. Stawki zakładów były wysokie, niektórzy hazardziści stawiali domy, pola, zapasy kukurydzy, dzieci, a nawet siebie samych jako niewolników. Na boisku toczyła się ostra walka, a mało prawdopodobne przerzucenie kauczukowej piłki przez pierścień dawało natychmiastową wygraną i prawo własności do wszystkich zakładów.

 Aztekowie – uzależnieni od hazardu

Pierwsze dokumenty kolonialne określają Indian jako graczy nałogowych. Patolli była najbardziej dostępną dla wszystkich i stąd bardzo popularną grą hazardową. Rozgrywana była na specjalnej macie, gdzie tylko się dało. Rozgrywkom zawsze towarzyszyły srogie zakłady, a liczba osób przyglądających się oraz stawiających kosztowności i spore sumy na wygraną była wielka. Diego Durán opisuje, że zawodowi gracze podróżowali od miasta do miasta z kośćmi i matą do gry pod pachą, z namalowaną planszą w kształcie krzyża. Kości stanowiły cztery duże czarne ziarna fasoli nazywane patolli i oznaczone białymi kropkami. Pionami były kolorowe kamienie. Celem gry było przeprowadzenie wszystkich pionów przez trzy ramiona krzyża: 52 pola planszy pomalowane na czerwony i niebieski kolor, zgodnie z wynikami rzutów fasolek. Patolli rozgrywane było przez 2, 3 lub 4 graczy, a każdy z nich operował sześcioma pionami. Istniały też pola specjalne, na krańcach krzyża, pozwalające zyskać dodatkową turę oraz pola trójkątne wymagające dokonania zapłaty przeciwnikowi w przypadku postawienia na nich swojego piona. Zapłatę stanowiły rzeczy stanowiące stawkę zakładu. Tylko na wybranych polach można było zbić pion przeciwnika, co również skutkowało zwiększeniem puli zakładu. Całą pulę zgarniał gracz, który jako pierwszy przeprowadził swoje piony przez pola planszy. Ciekawostką jest, że jeśli rzucającemu fasolkami udało się sprawić, by jedna z nich stanęła pionowo na swym grubszym końcu, następowało natychmiastowe zwycięstwo tego gracza.

Patolli, gra wykazująca pewne pobieżne podobieństwo do parcheesi, była grą całkowicie losową, umożliwiającą gwałtowne zwroty pomyślności. Zasady wygranej również przewidywały, że to zwycięzca bierze wszystko. Liczyła się tylko wygrana lub klęska, śmierć lub sława i takie podejście do rozgrywek, według niektórych badaczy, jest też odbiciem wiary w zdeterminowane przeznaczenie, od którego może uchronić tylko cud. Cud typu przerzutu piłki przez pierścień w grze w piłkę lub pionowego stanięcia ziarna fasoli w patolli. Gra w patolli traktowana była jako walka, w której przeznaczenie gracza – jako zwycięzcy lub przegranego – jest po prostu przed nim odsłaniane.

Flower Power

Nie dziwi więc, że gra poświęcana była bóstwom, którym przed rozgrywką składano ofiary, palono kadzidła. Bóstwem, któremu oddawano cześć przy grze w patolli był Macuilxochitl – Five Flowers, czyli Pięć Kwiatów. To bóg muzyki, tańca i zakładów. To jego imię przywoływali gracze wykonując rzut. To jemu palono kadzidła podczas zbierania zakładów przed rozgrywką.

Patolli przypisuje się  też nieśmiało pewne znaczenia sakralne, czy rytualne. Fasolki używane jako kości, znane były także jako mescal beans, o właściwościach halucynogennych. Znajdowane w północnym Meksyku, używane były w rytuałach sakralnych wśród Indian dużo wcześniej, jeszcze zanim Aztekowie osiedlili się w dolinie Meksyku. Możliwe więc, że Aztekowie przywieźli ze sobą z północy halucynogenne nasiona patol, służące tam do wróżb i przepowiedni, a następnie nazwali tak grę z ich wykorzystaniem.

Choć w oczach hiszpańskich kolonizatorów gra była przede wszystkim hazardem, jednak współczesne badania nad odnalezionymi planszami do patolli wskazują także na możliwość pewnych znaczeń kosmologicznych tych wzorów. Przyjmuje się, że wzory plansz były powiązane z systemem kalendarza religijnego. Każdy gracz musiał przejść przez 52 pola, a co trzynaście pól docierał do specjalnego pola oznaczonego podwójnym trójkątem. Tak jak 52 lata składające się na cykl aztecki. Aztekowie używali dwóch kalendarzy – słonecznego liczącego 365 dni oraz rytualnego liczącego dni 260. Moment zrównania obu kalendarzy przypadał co 52 lata i w mitologii azteckiej wyznaczał koniec epoki.

W azteckiej wizji struktury świata był on podzielony w układzie poziomym na cztery regiony zgodnie ze stronami świata oraz region środkowy, który wiązał się z ideą pionowej struktury kosmosu łącząc ziemię ze światem podziemnym i niebem. Z taką koncepcją przestrzennego podziału świata wiązały się idee czasu i przestrzeni, wierzenia o bogach i sferach ich działania oraz zasadach rytualnego kalendarza. Nowo narodzonemu dziecku nadawano imię dnia, w którym się urodził, który podlegał określonemu bóstwu, wiązał się z określoną stroną świata oraz programował określony przebieg życia – przeznaczenie.

Innym wyrazem tak postrzeganej struktury świata, w układzie poziomym i pionowym, były znaki mające kształt krzyża rozpowszechnione w Mezoameryce. Znaki te dały do myślenia pierwszym misjonarzom hiszpańskim, a nawet napędziły im nieco strachu, uznawane czasem za symbole naśladujące znaki chrześcijańskie i stanowiące dzieło szatana. Znaki te miały najczęściej formę krzyża ukośnego lub figury zwanej kwinkunksem, złożonej z pięciu punktów rozmieszczonych w kształcie krzyża. Połączenie czterech skrajnych punktów liniami diagonalnymi, przecinającymi się w punkcie środkowym dzieliło całą figurę na cztery części – strony świata, zaś punkt centralny był symbolicznym połączeniem ziemi z niebem – pępkiem świata. Wzór ten może przypominać też wzór stanowiący planszę do rozgrywki w patolli.

W Teotihuacan odkryto ponad 70 plansz patolli, z których część została wyryta w miejscu, które stanowiło kiedyś podłogę świątyni. Istnieje duża liczba wzorów, rysunków, przedstawień tych plansz z różną liczbą pól. Rysunki plansz w stylu patolli, nazywane planszami proto-patolli, badacze podzielili na wiele typów. Jedna z teorii mówi, że rysowano plansze przedstawiały wzory dwóch przeplatających się węży. Zakłada się, że wzory te służyły jako wyrocznia przedstawiająca życzenia bogów i którą azteccy kupcy oraz wojownicy konsultowali, by określić datę rozpoczęcia podróży lub wojny.

Ślady patolli wciąż odkrywane są w wykopaliskach archeologicznych w wielu miejscach Mezoameryki, opisy gry obecne są w kronikach kolonialnych i kodeksach opisujących życie Azteków. Wzory plansz znajduje się nawet na naczyniach ceramicznych oraz patiach i ścianach świątyń prehiszpańskich. Wzory te wpisane w przebogatą mitologię aztecką, powiązane z ich systemem astronomicznym i systemem wierzeń wydają się nieść tak wielki ładunek symboliczny, że jest on już chyba nie do odczytania dla współczesnych. Jednak patolli, gra o nazwie wywodzącej się od fasolki, gromadziła na ulicach azteckich miast uzależnionych graczy i gapiów skłonnych codziennie ryzykować majątek dla kilku chwil emocji związanych z rzutami i zabawą z przeznaczeniem. Czy pozwala to choć trochę przybliżyć sposób myślenia szarego obywatela imperium azteckiego? Topiącego w hazardzie smutki związane z niemożnością zmiany przeznaczenia? Uzależnionego od emocji rozgrywki? Uciekającego się do oszustwa i nieuczciwej gry, by tylko zwyciężyć? Upewniającego się przychylności bóstw dla swojej sprawy? Wierzącego w interwencję boską albo skłonnego po prostu postawić wszystko, włącznie z wolnością osobistą, na przypadkową rozgrywkę i przypadkowy rzut.