Bonsai – miniaturowa gra o miniaturowych drzewkach

Autorem gry Bonsai, znanej również pod nazwą Kigi, jest Amerykanin Daniel Solis. Wizualnie i tematycznie gra nawiązuje do sztuki japońskiej oraz sztuki przycinania drzewek bonsai, jednak sama rozgrywka nie jest ogrodniczą sielanką. Karcianka ta wydana została w Polsce jako pierwsza gra wydawnictwa Kudu Games. Przeznaczona jest dla 2 do 5 graczy i powinna spodobać się tak wielbicielom japońskiej estetyki, fanom gier krótkich, przyjemnych i oryginalnych, jak i zwolennikom negatywnej interakcji.

Gracze rozpoczynają rozgrywkę z kartą przedstawiającą pień drzewa. Na drzewie tym będą pojawiać się pąki, kwiaty i owady. Zadaniem graczy jest takie kierowanie rozrostem drzew, by zbierać punkty za zachowanie ciągłości gałęzi z tymi samymi elementami. Z talii kart gałęzi odkrywane są trzy karty tworzące wystawę, a gracz w swej turze może dołożyć kartę z wystawy do któregokolwiek drzewa, zbierając za to od razu punkty. Punkty liczy się za każdy element danego rodzaju na dokładanej karcie (np. niebieską ważkę lub fioletowy kwiat), który tworzy nieprzerwaną linię.

Jednak za każdym razem gdy aktywny gracz otrzymuje dziesięć lub więcej punktów, właściciel tak obficie punktującego drzewka musi je przyciąć – usuwając cały ciąg kart gałęzi, które punktowały. Karty te odkładane są do kolekcji właściciela drzewka. Wśród kart gałęzi pojawiają się też karty specjalnych zamówień, które pozwolą posiadającemu je graczowi zdobyć dziesięć dodatkowych punktów na koniec gry, o ile spełni warunki tegoż zamówienia. Punkty zdobędziemy zatem na przykład za największą liczbę owadów na drzewie (ważek i motyli) albo za najmniejszą liczbę kwiatów, za najdłuższą gałąź albo za najbardziej rozgałęzione drzewo, za najmniej kart na drzewie albo najwięcej kart w kolekcji (przyciętych gałęzi) itd. W zależności więc od zamówień jakie zdecydujemy się realizować nasze drzewa bonsai będą wyglądać bardzo różnie. W paradę będą wchodzić nam ogrodnicy – przeciwnicy, którzy widząc nasze cele na pewno postarają się, by zamówień tych nie udało nam się wypełnić.

Bonsai jest zaskakująco ciekawą grą. Jest chyba jedną z tych gier, w które trzeba najpierw zagrać, żeby móc się zainteresować, bo samo przeczytanie, czy wysłuchanie zasad sugeruje grę bardzo przeciętną. Tymczasem zbieranie zamówień mocno punktujących na koniec gry każe nam układać rozgrywkę za każdym razem inaczej. Możliwość dokładania kart gałęzi do drzewa dowolnego gracza rozszerza obszar działania i angażuje wszystkich przy stole. Działania szkodzące przeciwnikom są na porządku dziennym, lecz eleganckie minimalistyczne grafiki i pewna estetyka obszaru rozgrywki nieco niweluje ten, może dla niektórych zbyt wredny, aspekt gry. Tak naprawdę siedzimy tu naprzeciwko zawistnych ogrodników z sekatorami w rękach, którzy tylko czekają, by przyciąć do pnia nasze zbyt pięknie kwitnące drzewo lub przegonić wszystkie pomarańczowe motyle znad jego gałęzi. Rozgrywka trwa zaledwie 10 – 20 minut, więc łatwo rozegrać można i rewanż, a efekt końcowy – jak nakreślone czarnym tuszem japońskie drzewka – pozwala puścić w niepamięć złośliwe zagrania przeciwników.

Ciekawą cechą rozgrywki jest to, że kartę gałęzi gracze dokładają do drzew w dość dowolny sposób, pilnując tylko tego, by nie stykała się z więcej niż jedną kartą i nie zakrywała ważnych elementów. Stąd mamy wrażenie własnoręcznego rysowania drzewa czy tworzenia jego rozgałęzień. Zdarzały mi się rozgrywki, w których przeciwnik tak zręcznie „poukładał” gałęzie na swoim drzewie, że przez długi czas nie byłam w stanie dołożyć karty, która przycięłaby cały układ. Ciekawe jest też ciągłe zastanawianie się, czy swoim ruchem rzeczywiście zaszkodzę przeciwnikowi, czy też może niechcący mu pomogę. Co jakiś czas wśród trzech kart wystawy pojawiają się karty zamówień, które umożliwią zmianę naszej taktyki. W rozgrywce dwuosobowej tych zamówień możemy nieraz zdobyć całkiem sporo, i tym samym czasem mocno zapunktować na koniec gry. W większym gronie specjalizacja pod jedno lub dwa zamówienia jest trudniejsza, i ważniejsza dla końcowej punktacji.

Moim zdaniem Bonsai zyskuje przy grze wieloosobowej, choć rozgrywka dwuosobowa wciąż działa sprawnie i poprawnie. Punktację zaznaczamy za pomocą dwóch kart, które pozwalają nam jednak dotrzeć tylko do 79 punktów, a zdarzały nam się rozgrywki wyżej punktowane. Gra może sprawić też pewną przykrość osobom, które nastawią się na stworzenie pięknego drzewa i nie pogodzą się z jego niszczeniem przez innych. Są to jednak drobnostki, bo gra w swej kategorii – gier lekkich, szybkich, nieskomplikowanych – jest bardzo satysfakcjonująca i oferuje całkiem sporo kombinowania. Do tego cieszy oko.

Gra daje oddech i relaksuje. Świetnie nadaje się na prezent nawet dla osób grających mało lub wcale. Gracze szukający oryginalnych fillerków lub gier – miniaturek też powinni być z Bonsai zadowoleni.