Rezerwat – czy da się wygryźć Ark Nova?
Rezerwat to gra kafelkowa upraszczająca mechanizmy znane z bestsellerowej gry Ark Nova, w której tworzymy własne zoo. Jest grą średniozaawansowaną, w której główny nacisk położono na układanie kafelków w odpowiednich kombinacjach i właściwym sąsiedztwie oraz korzystanie ze zdolności budowanych kafli. Jej autorem jest Mathias Wigge, a w Polsce gra wyszła pod szyldem Portal Games i przeznaczona jest dla 1 do 5 graczy.
Czy Rezerwat jest tylko próbą odcinania kuponów od sukcesu starszej siostry, czy też jest dobrym samodzielnym projektem?
- Współpraca recenzencka. Egzemplarz gry do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Portal Games, za co bardzo dziękuję. Wydawnictwo nie miało wpływu na treść tego wpisu.
Projekt
W pudełku znajdziemy pięć dwustronnych map dla graczy wraz z płytkami akcji i podstawkami, tor ekspozycji do dobierania kafli, planszetkę ochrony przyrody dla odznaczania realizowanych celów, trochę różnych żetonów i znaczników oraz oczywiście milion kafli w liczbie stu trzydziestu pięciu. Pośród nich znajdziemy kafle zwierząt (pomarańczowe), projektów (fioletowe) i budynków (granatowe). To one stanowią sedno gry.
Tura gracza jest bardzo prosta. W pierwszym kroku dobiera kafel z toru ekspozycji, a potem wykonuje jedną akcję. Cztery płytki akcji, które gracz umieścił na polach pod swoją mapą wskazują jaki ma dostęp do kafli ekspozycji oraz jak silne akcje może wykonać. Strzałki na płytkach akcji wskazują cyfrę określającą siłę akcji, zaś po każdej wykonanej akcji gracz przesuwa jej płytkę na pierwsze pole pod mapą, przepychając kolejne płytki dalej i w ten sposób na okrągło zmieniając siłę poszczególnych akcji. To bardzo fajny mechanizm znany z Ark Nova. Akcje dostępne w Rezerwacie są bardzo proste. Fioletowa płytka, której strzałka wskazuje również nasz zasięg doboru kafla z toru ekspedycji, użyta jako akcja pozwala na zagranie posiadanego kafla projektu na mapę albo na dobranie kolejnego kafla bezpośrednio z ekspozycji. Pozostałe płytki akcji są już prawie identyczne: dzięki nim możemy dołożyć do mapy kafel zwierzęcia albo dobrać dwa kafle w ciemno ze stosu na naszą podstawkę. Różnią się tylko siedliskiem zwierzęcia, w którym bytuje dokładane zwierzę, tak więc płytka niebieska, zielona i brązowa pozwolą dodać odpowiednio wodne, leśne i lądowe zwierzę do zoo. Następnie gracz ma prawo zbudować jeden budynek, wesprzeć cel ochrony przyrody i ulepszyć płytki akcji.
Rozgrywka toczy się do momentu, w którym nastąpi jeden z 3 warunków końca gry. Albo ktoś zapełni całą mapę swego zoo albo wesprze 4 cele ochrony przyrody albo wyczerpie się stos kafli do dobierania (realne w grze pięcioosobowej). Reszta grających ma jeszcze po jednej turze, a potem przystąpimy do podliczania punktów, na które składają się przede wszystkim punkty z kafli w zoo (wiele opcji punktowania: za sąsiedztwo, ciągi ikon, obecność ikon w zoo) oraz punkty z celów na planszetce ochrony przyrody.
Zabawa w zbieranie ikon
Dla graczy znających Ark Nova ikonografia będzie czytelna; osoby mające pierwszy kontakt z grą tej linii mogą czuć się przytłoczone ilością różnych symboli na kaflach, ale raczej tylko w pierwszej rozgrywce. Każdy kafel zwierzęcia opisany jest ikoną jego siedliska, kontynentu oraz rodzaju (np. drapieżniki, gady, naczelne). Cyfra w środku to rozmiar zwierzaka i ta ikona wraz z ikoną siedliska wskazują, której płytki akcji i o jakiej sile możemy użyć, by dołożyć je do zoo. Część zwierząt ma też specjalny efekt, zaś każde ma jakieś zasady punktowania na końcu gry: albo gołe punkty, albo za określone sąsiedztwo, czy ciąg kafli z identyczną ikoną. Mało tego, większość zwierząt ma też ikonę samca lub samicy: jeśli zdobędziemy drugi kafel tego gatunku i sparujemy je obok siebie urodzimy… śliczny żeton. No, śliczny jak śliczny, przydatny na pewno, bo ułatwi osiąganie celów ochrony przyrody. Generalnie dobranie i odpowiednie dołożenie zwierza przeciwnej płci nie zdarza się często, więc nie ma sensu planować pod to rozgrywki. Wszystkie kafle w grze są unikalne i każdy samiec ma szanse na spotkanie tylko jednej samiczki swego gatunku, ale napotkanie jej w gąszczu stu kilkudziesięciu kafli gry graniczy z cudem – nie mówiąc już o tym, że potrzebne jest też miejsce obok do jej wyłożenia. A to jeszcze nie wszystko, gdyż wiele zwierząt dużego rozmiaru potrzebuje przestrzeni – białe strzałki na ich brzegach wskazują, by na polach obok umieścić zakryte kafle z podstawki tworząc tzw. otwartą przestrzeń. Nierzadko zdarzy się, że nie będziemy mogli dołożyć kafla do ciasnego już zoo, bo kafelków nie możemy obracać ani odrzucać tych wyłożonych na planszę. Ogólnie kafle zwierząt, poza typowym dla tej serii zdjęciem zwierzaka, zawierają też sporo ważnych ikon i czasem białe strzałki przestrzeni są słabo widoczne. Kafle projektów to już przy tym pikuś: zazwyczaj ich dołożenie nagradza jakimś stałym efektem, zachęcając do specjalizacji i zbierania ikon wskazanego rodzaju. Ciekawe są budynki, bo zagrywamy je poza akcją, dodatkowo, ale musimy spełnić wskazane na nich warunki dołożenia. Są to przeróżne wymagania np. umieszczenie budynku obok dwóch kafli ze wskazaną ikoną, umieszczenie go na polu przy rzece, posiadanie danej liczby ikon w zoo, czy zajętych pól.
Jednymi z ważniejszych elementów gry są niepozorne znaczniki ulepszeń oraz znaczniki osiągnięć w kolorach graczy. Te pierwsze zawierają warunki, które pozwalają ulepszyć płytkę akcji, tak jak w Ark Nova, obracając ją na drugą stronę z mocniejszą akcją. Dlatego, poza dokładaniem co pocieszniejszych zwierzaków do zoo, troszczymy się też o to, by szybko zbudować dwa kafle projektów, stworzyć ciąg identycznych siedlisk, zebrać zwierzaki różnych rodzajów, czy dołożyć się na planszę ochrony przyrody. Ulepszone płytki akcji bardzo ułatwiają grę. Plansza ochrony przyrody to właściwe nasz główny cel w grze, bo w każdej partii wskazuje losowe pięć ikon (kontynentów i rodzajów zwierząt), które są najcenniejsze dla wszystkich graczy. Gracz zbierając od 2 do 5 ikon wskazanego typu może w swej turze umieścić znacznik z punktacją w danej kolumnie. Wyłożenie wszystkich czterech znaczników jest warunkiem końca gry dla wszystkich, a przynosi też ładną sumkę 36 punktów, więc jest o co się starać. Interakcja w grze ogranicza się do podbierania z ekspozycji kafli z cennymi ikonami i ewentualnie dążenia do szybszego zakończenia partii.
Jest i kapibara!
Ark Nova odniosła niebywały sukces i szybko wspięła się do topki najlepszych gier, teraz okupując bodajże trzecie miejsce rankingu BGG. Autor gry najwyraźniej wsłuchał się nie tylko w pochwały, ale też uwagi krytyczne na temat swego projektu i w Rezerwacie próbuje naprawić to, co bywało ganione. Tutaj anegdotka: jeden z komentujących wystawił grze Ark Nova niską notę, z pełnym oburzenia wyjaśnieniem, iż w całej olbrzymiej talii kart unikalnych zwierząt nie znalazł kapibary. Rezerwat naprawił ten problem, bo na kaflach pojawiły się nawet dwie kapibary, dziewczynka i chłopiec.
Skoro zaczęłam już od ocen Ark Nova (bo bez odwołań do niej nie sposób zrecenzować Rezerwatu), to będę brnąć dalej. Otóż bardzo nie polubiłam się z Ark Nova. Generalnie uwielbiam ciężkie i złożone tytuły, ale Ark Nova to przykład nowoczesnego sposobu projektowania gier, który mnie osłabia. Mam wrażenie, że wrzucono do niej wszystkie pojawiające się pomysły, bez użycia nożyczek, namnożono celów, ikon, torów punktacji, drobnych reguł, zatracając przy tym całą elegancję. Ark Nova ma kilka dobrych mechanizmów, choćby ten z przesuwającymi się płytkami akcji i ich ulepszaniem, ale już konieczność wczytywania się w teksty i zasady każdej jednej karty z wystawki doprowadzała mnie do szału. Dlatego bardzo żałowałam, że nikt nie pomyślał o okrojeniu tego projektu i zapanowaniu nad tym całym chaotycznym i kompletnie losowym cyrkiem. Do dziś nie potrafię zrozumieć sukcesu tamtej gry.
I z tego punktu rozpocznę recenzję Rezerwatu, czyli gry w zamierzeniu uproszczonej i kierowanej do szerszego grona odbiorców. Przede wszystkim Rezerwat to nie jest ciężki tytuł, to gra dla osób średniozaawansowanych i dla graczy rodzinnych. I uważam, że ma szansę na sukces w tym segmencie, bo jest grą o układaniu zwierzaków w siatce swego zoo, a łamigłówka przestrzenna, którą tu dostajemy jest całkiem satysfakcjonująca. Losowość wciąż daje się we znaki, ale przy tym kalibrze gry ona nie wadzi. Rozgrywki są szybkie, w dwie, czy trzy osoby wyrobicie się w godzinę. Moja pierwsza rozgrywka toczyła się w pełnym, pięcioosobowym składzie – gra przyjęła się zaskakująco dobrze – i zdziwiona byłam jej szybkością. Kolejne partie pokazały, że czas gry w większym składzie bardzo zależy jednak od ekipy. Liczyłabym tak pół godziny na gracza, co i tak jest dobrym wynikiem. Nie jest to gra, którą poleciłabym na zupełnie pierwsze spotkanie z planszówkami, bo ilość ikonografii może przytłoczyć w pierwszej partii. Potem raczej wszystko będzie już jasne. Co ciekawe, uważam, że Rezerwat może bardzo zawieść zagorzałych fanów Ark Novy. Moim zdaniem Rezerwat bardzo sprawnie upraszcza tamten projekt, przenosząc cały nacisk z kart na kafle i ich rozmieszczanie w planie swego zoo, ale jednocześnie nie proponuje niczego spektakularnie nowego, czy unikalnego. Dlatego osoby, które doskonale bawią się przy Ark Nova i czerpią przyjemność z tworzenia synergii kart, mogą nudzić się przy Rezerwacie, bo gra jest znacząco lżejsza w rozgrywce. Rezerwat może być jednak dobrym pomysłem dla geeka chcącego namówić do gry domowników, którzy wcześniej odbili się od jego ulubionej gry.
Kluczem jest dobre sąsiedztwo
Sama podchodziłam do tej gry trochę jak pies do jeża, ale ostatecznie Rezerwat mi się spodobał. Oceniam go oczywiście w kategorii gier średniego i lżejszego kalibru i myślę, że naprawdę dobrze się na tej półce prezentuje. Dobrze, że zachowano świetny mechanizm przewijania płytek akcji oraz dobrze, że całą uwagę graczy skupiono na urządzaniu swojego zoo. Lubię wyzwania związane z dokładaniem nowego kafla, bo musimy myśleć tu o kilku rzeczach naraz: wykorzystaniu płytki akcji, zdobyciu potrzebnych ikon, miejscu i sąsiedztwie, spełnieniu celów innych kafli oraz planować, które płytki akcji musimy wysforować do przodu na przyszłą turę. Łamigłówka na mapie gracza jest całkiem wymagająca i odnajdą się tu gracze lubiący takie planowanie na zaś, optymalizację dokładania kafli. Podobają mi się wymagania znaczników ulepszeń, bo to kolejne cele, które musimy brać pod uwagę, oraz sama możliwość wzmocnienia akcji. Bardzo lubię kafle budynków i granie pod nie, bo szybciej zapełnia się planszę. Rezerwat daje pewne możliwości kombinowania z różnymi strategiami, czy to skupiając się na ułatwieniach projektów, czy dążeniu do zapełnienia mapy, czy zbieraniu ikon planszy ochrony przyrody. Chociaż generalnie nie podobało mi się użycie zdjęć zamiast ilustracji na kartach w Ark Nova, tutaj w Rezerwacie już mnie tak nie drażni, a jedyne do czego można się przyczepić to słaba widoczność strzałek otwartych przestrzeni na kaflach zwierząt. Losowość jest oczywiście znacząca. Po każdej turze uzupełniamy tor ekspozycji kaflami z zakrytego stosu i szczególnie w grze pięcioosobowej upatrzony kafel rzadko dotrwa do naszej tury. Z drugiej strony wszystko szybko się przewija. W grze dwuosobowej połowa kafli nawet nie zdąży wejść do gry, zatem trzeba tu grać bardzo taktycznie, na bieżąco. Uważam, ze gra dobrze się skaluje i jest podobnie sprawna we wszystkich składach; szybkość gry na 5 osób bardzo zależy od konkretnej ekipy. Sporym mankamentem może być niewielka interakcja, bo w Rezerwacie raczej pochylamy się nad własną mapą. Na końcu punktuje dosłownie wszystko włącznie z zakrytymi kaflami otwartych przestrzeni, ale jednak różnice w punktacji mogą być znaczące, bo kluczem jest właściwe umiejscowienie kafli i sąsiedztwo.
Podsumowanie
Rezerwat to gra z linii Ark Nova, czerpiąca z jej mechanizmów i skierowana do graczy średniozaawansowanych oraz grania rodzinnego. Sercem gry jest dobieranie i układanie kafelków na mapie własnego zoo, a różnorodne warunki punktowania zmuszają do bardzo uważnego planowania i łączenia kafli ze sobą. Pozostawiono tu świetny mechanizm przewijania i zwiększania siły płytek akcji, natomiast znacząco uproszczono lub wykluczono inne pomysły znane z Ark Nova, z pożytkiem dla gry. Losowość jest wciąż mocno obecna w całej rozgrywce, ale przy tej wadze i czasie gry nie dokucza za mocno. Rozgrywki są sprawne i szybkie, ale w pełnym składzie partia może przekroczyć dwie godziny przy bardziej ospałej ekipie. Warto podkreślić jednak, że do gry możemy zaprosić nawet 5 osób, a i wariant solo daje satysfakcję. Gra dobrze się skaluje, zaś w grze solo automa tylko podbiera nam kafelki z toru ekspozycji, więc jest to system bardzo prosty i zbliżony do normalnej gry. Za to interakcji nie ma w tej grze zbyt wiele i gracze rywalizacyjni mogą marudzić. Rezerwat może przytłoczyć graczy początkujących ikonografią, ale raczej tylko w pierwszej partii. Dlatego uważam, że jest to gra przystępna i atrakcyjna dla graczy rodzinnych z powodu tematu tworzenia rezerwatu dla zwierzaków oraz całej łamigłówki wykładania kafli w jak najlepszych kombinacjach. Paradoksalnie, Rezerwat może stanowić największy zawód dla zatwardziałych fanów Ark Novy, bo to gra dużo lżejsza i okrawająca pierwowzór z wielu synergii i rozwiązań. Jednak to, co zostało, jest moim zdaniem bardzo solidną grą, a pomysł zastąpienia tony kart eleganckimi kafelkami był strzałem w dziesiątkę. Myślę, że gracze średniozaawansowani, wielbiciele gier kafelkowych, a także wszyscy ci, którzy z jakichkolwiek powodów odbili się od Ark Nova, mają szansę znaleźć w Rezerwacie swoje przyjazne schronienie.
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Portal Games za przekazanie gry do recenzji


























