• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Bazgranie
  • Blog
  • Recenzje
  • Gry tradycyjne
  • Felietony
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Eternal Decks – żyjmy długo i szczęśliwie!

10 grudnia 2025/0 Komentarze/w Recenzja/Autor Edyta Warmińska

Gra Eternal Decks to tytuł, który w ostatnich tygodniach stał się przebojem serwisu BoardGameGeek okupując pierwsze miejsce listy najgorętszych premier. To gra kooperacyjna, którą gracze rozpoczynają ze skromnymi taliami pięciu kart reprezentującymi ich życie, zaś celem jest wykonanie zadań danego etapu zanim ktokolwiek pozostanie bez kart na ręku. Pomocą w rozgrywce służą legendarne postacie ze światowych mitologii – od Minotaura po Dżina – które drzemią sobie w zakamarkach tego fantastycznego świata. Pierwszym zadaniem graczy jest dotrzeć do nich: wspinając się na górę, schodząc w ciemne wnętrza jaskini, czy błądząc po lasach, bagnach lub pustyniach, a następnie obudzić, by zyskać najdroższy skarb: nową talię kart, która przedłuży życie jednego z grających. Kłopot w tym, że taki świeżo obudzony stwór lekko się irytuje przerwaną drzemką i rzuca na graczy klątwę…

Eternal Decks to tytuł, który wyprzedał się w momencie, w którym się pojawił, wskakując przy okazji na listę najbardziej pożądanych i zarazem najbardziej niedostępnych gier serwisu BGG. Nie piszę tego jednak, by kogokolwiek irytować, czy ściągać na siebie czyjeś klątwy – gra zyskała taką popularność, iż na przyszły rok planowane jest jej wydanie w wielu wersjach językowych: niemieckiej, włoskiej, hiszpańskiej oraz dodruk wersji francuskojęzycznej, którą szczęśliwie sobie kupiłam i właśnie dla Was recenzuję.

Eternal Decks, której autorem jest japoński projektant Hiroken, przeznaczona jest dla 2 do 4 osób, zawiera też wariant solo. Gra podzielona jest na kilka(naście) poziomów rozgrywki, od A do F, po których mamy prawo sięgnąć do jeszcze bardziej złożonych wariantów: A+, B+ i tak dalej. Mało tego, każdy z wariantów możemy doprawić rozgrywając go w trybie początkującym, standardowym, czy eksperckim.

ABC mitologii świata

Pierwszy poziom gry zachęca graczy do spojrzenia w gwiazdy, gdyż celem rozgrywki staje się zdobycie czterech z sześciu znaczników gwiazd rozmieszczonych na planszy. Gracz w swojej turze musi wykonać jedną z trzech akcji: zagrać kartę (na pole planszy, na rzekę lub dla jej efektu specjalnego), oddać wskazaną kombinację kart, by pozyskać klejnot (darowany od razu jednej z przebudzonych postaci, by anulować jej klątwę) albo przekazać kartę współgraczowi.

Główna akcja gry, czyli dokładanie kart na planszę podlega wielu restrykcjom. Najważniejszą regułą jest ta, iż karty zagrywane w trzech rzędach planszy nie mogą sąsiadować z kartą identycznego koloru lub o tym samym numerze. Ponadto każdy rząd planszy rządzi się swoimi prawami: a to każąc graczom układać karty w sekwencji rosnącej, a to w malejącej, a to nieparzyste, a to wykluczając któreś z cyfr, a to w określonej sekwencji kolorów.

Ukończenie każdego z rzędów nagradza gracza, który ostatni dołożył kartę, zaszczytem obudzenia jednego z mitycznych stworów. Jest to dość widowiskowa czynność, gdyż czarnobiały śpiący stwór przewraca się wówczas na drugą stronę, prezentując graczom swą barwną jaskrawą postać. Nagradza śmiałka talią ośmiu kart przedłużających życie, lecz jednocześnie, wkurzony z powodu wybudzenia, rzuca na wszystkich klątwę. Przykładowo Feniks zakaże graczom zagrywania jedynek, Czarodziejka nie pozwoli grać dżokerów, zaś Kraken kart w kolorze zielonym. Szczęśliwie wszystkie legendarne stworki są bardzo łase na błyskotki, zatem podarowanie im pozyskanych klejnotów uśmierza ich klątwy.

Zadaniem graczy jest zdobycie czterech gwiazd z planszy, jednocześnie dbając o to, by każdy miał wciąż nową talię do gry. Jeśli w turze gracza ten nie ma możliwości wykonania akcji wszyscy przegrywają. Gracze przegrają również jeśli cztery razy zresetują pola rzeki – te służą do odrzucania kart użytych do zdobycia klejnotów lub dokładania kart niepasujących nigdzie indziej. Gwiazdki gracze zdobędą za: przekazanie klejnotów całej pierwszej trójcy mitycznych stworów, a potem drugiej trójcy, za obudzenie wszystkich dwunastu przedwiecznych, za zagranie trzech kart mocy specjalnych Syreny, Feniksa i Króla Lwa, za zdobycie najcenniejszego klejnotu (sekwencją kart 1,5,9), za czterokrotne ukończenie trzeciego rzędu planszy. Na kolejnych poziomach gry zadania te będą już inne, zaś gwiazdy pełnić będą tylko rolę pomocniczą.

Kolejne poziomy gry nakazują zdobycie czterech kluczy. Poziom B zaprasza graczy do Miasta Duchów, w którym poszczególne klucze dzierżą ukryci mieszkańcy tego miejsca: Wampir, Duszek, Szkielet i wcielona w Czarnego Kota Czarodziejka. Etap C to próby wyjścia z Labiryntu: nie dość, że gracze muszą układać karty pierwszego rzędu w symetryczny lustrzany sposób, to jeszcze dążą do tego, by odtworzyć we wszystkich trzech rzędach planszy wskazane układy kolorystyczne kart, za każdym razem trudniejsze.

Następne poziomy pozwolą na zmierzenie się z mocarnym strażnikiem wielkiej bramy, potem nakażą wszystkim wykonywanie prywatnych i tajnych misji w wielkiej ciszy, by na końcu powołać do życia prawdziwego Smoka. Eternal Decks to pudełko pełne przygód i wyzwań. Co ciekawe, przygód podanych w bardzo zwięzłej i abstrakcyjnej formie gry karcianej, prawie logicznej.

Pudełko pełne mitów, przygód i … piękna

Eternal Decks jest grą dopieszczoną w każdym szczególe, zarówno mechanicznie, fabularnie, jak i graficznie. Ilustracje kart mitologicznych stworzeń, ich kolorowa oraz czarnobiała uśpiona strona to arcydzieła. Lubię takie nieco geometryczne przedstawienia postaci, a warto też wiedzieć, iż nad każdą kartą pracowano tu z głębszym namysłem, gdyż wszystko niesie ze sobą pewne mityczne znaczenia lub nawiązuje do zdolności kart w rozgrywce. Na przykład postać Yeti ma brzuszek wypełniony wzorem gór, a Kraken, który zakazuje używania zielonych kart w grze, na ilustracji oplata swymi mackami zielony statek. O wszystkich powiązaniach grafik kart, a także ilustracjach zwykłych kart nawiązujących do folkloru japońskiego warto szerzej poczytać w wypowiedziach autora o procesie powstawania gry, bo to fascynująca lektura. Eternal Decks jest grą o cyklu życia i mechanika gry ma ten proces odzwierciedlać. Nawet skromne startowe talie graczy w czterech kolorach swą barwą nawiązują do czterech energii: pasji, harmonii, inspiracji i spokoju. Do kompletu dostajemy wiele drewnianych dużych znaczników, fajną wypraskę z przekładkami, by móc posegregować karty używane w różnych etapach gry oraz dużo plansz nakładek i pomoce graczy z grubej tektury. No i oczywiście planszę główną. W mojej, francuskiej wersji gry plansza jest apaszką. To plansza z bardzo gładkiego, śliskiego eleganckiego materiału, który się nie gniecie i dobrze trzyma stołu. Choć trochę się tego rozwiązania obawiałam, plansza z materiału dodaje tylko niecodziennego klimatu grze. Na czarnym tle świetnie prezentują się dokładane karty, a całość łatwo się składa. Wystarczy tylko strzepnąć i już.

Mówiąc już zupełnie serio, Eternal Decks to gra z duszą, co widać na każdym kroku. Stworzono tu nie tylko przepiękny, baśniowy świat pełen legendarnych istot; stworzono cały system gry, bo każdy z kolejnych poziomów rozgrywki snuje nową fabułę i wprowadza nowe zasady zabawy, zaskakując pomysłami nawet wytrawnych graczy. W tak wielopoziomową kooperację chyba jeszcze nie graliście.

Jak rozmawiać po mitologicznemu

Eternal Decks to karciana gra kooperacyjna, w której komunikacja graczy jest mocno ograniczona – nie można mówić, jakie konkretne cyfry, czy kolory mamy na ręce. Jednocześnie musimy troszczyć się wzajemnie o siebie i dbać, by każdy z grających we właściwym czasie zdobył świeżą talię. Każda mitologiczna istota posiada własną talię ośmiu kart, dobrze zilustrowaną na karcie postaci. Dlatego, gdy tylko gracz zyskuje nową talię, pozostali wiedzą, jakich kart mogą się spodziewać w jego talii, choć nie wiedzą, w jakiej kolejności dojdą mu na rękę. Dobieramy zawsze do trzech kart ze swej talii do ręki. Do komunikacji służą też dyski w kolorach graczy, którymi można oznaczać pola planszy wskazując, gdzie chcemy lub możemy dołożyć kartę. Taki sposób komunikacji sprawdza się w sumie dość dobrze, choć wiadomo, że w ferworze rozgrywki, wymyka się to czy tamto. Bardzo podoba mi się fakt, że każda z talii poszczególnych istot mitycznych fajnie nawiązuje do ich postaci. W talii Feniksa znajdziemy głównie czerwone karty, u Syrenki niebieskie, specjalna zdolność Krakena pozwoli wyłowić z rzeki dwie stare karty, a zdolność Ducha ujawnia karty graczy i pozwala o nich rozmawiać.

Wielka pobudka – podsumowanie

Jeśli należycie do graczy, którzy lubią sobie ponarzekać na wtórność mechanik używanych w nowych grach i brak świeżości, to zarządzam wielką pobudkę. Eternal Decks to gra, która zaskakuje oryginalnością i wciąga w swój mityczny świat niemal każdego gracza. To prawdziwa kooperacja: taka, w której troszczymy się o siebie i jesteśmy jedną drużyną. Nie zrzucimy winy za porażkę na jednego gracza, bo musimy grać tak, by każdy zyskał nowe talie. To cały system grania, bo kolejne poziomy rozgrywek zaproponowane w instrukcji na tyle różnicują nasze cele, zadania i zmieniają reguły, że regrywalność wydaje się zaiste nieskończona. Bez problemu możemy sobie wracać do wcześniejszych etapów, tych ulubionych, dokładając inne karty do poszczególnych rzędów, czy wymieniając zestaw mitycznych stworzeń. Na pewno wrócę jeszcze na swoim blogu do tej gry, bo nie ograłam dotąd ostatnich poziomów gry. Nie miałam też szans zagłębić się w meandry wariantu solo, bo zbyt wielu jest chętnych na poznawanie tego tytułu. Na razie zastanawiają mnie tylko mityczne stworki dalszych etapów, które posiadają losowe talie, gdyż zdaje się to mocno ograniczać decyzyjność i wpływ graczy. Główna rozkminka tej gry leży właśnie w przewidywaniu, co mogą zagrać inni i jak dopasować ich potrzeby pod swoje możliwości. Podobają mi się za to stworzenia, które zamiast klątwą obdarzają graczy błogosławieństwem i pomagają na coraz trudniejszych poziomach gry. Póki co, moim ulubionym poziomem jest Labirynt wymagający układania konkretnych kształtów w odpowiednich kolorach w trzech rzędach planszy – to świetna nauka współdziałania i logiczna zagwozdka. Pamiętajcie, że każdy rząd planszy ma własne reguły dokładania kart, które zmieniają się po każdym jego wypełnieniu, co bardzo zmienia możliwości graczy.

Bardzo podoba mi się, że gra narzuca coraz to nowe ograniczenia, a każde z przebudzonych stworzeń wprowadza nowy zakaz, zmieniając opcje i strategie graczy oraz wymuszając poświęcanie kart na zdobywanie klejnotów, by udobruchać poirytowanego ducha. Czym dłużej żyjemy i więcej kart pozyskujemy, tym więcej restrykcji napotykamy, a zwycięstwo wymaga od graczy nakreślenia jakiejś strategii. Docenić należy też scenariusze gry i kolejne etapy, które pokonujemy stopniowo. Poziom A świetnie wprowadza graczy w podstawowe ramy gry, poziom B uczy ustalania priorytetów i wskazuje prawdziwe cele gry, etap C zaskakuje całym pokomplikowaniem łamigłówki, którą musimy wspólnie rozwiązać (…zaś poziom D nieźle skopie nam tyłki). Ciekawi kolejnego poziomu i kolejnych pomysłów, chcemy w to grać jeszcze i jeszcze, w nieskończoność.

Gra błyszczy w pełnym składzie, nieco łatwiejsza jest chyba na dwie osoby (startujemy wówczas z talią siedmiu kart), a bardzo ciekawa na trzy osoby, bo gracze mogą pozyskać tylko sześć klejnotów anulujących klątwy i muszą porządnie przemyśleć, któremu ze stworzeń je ofiarować. W ile osób byście nie grali, każdy zachwyci się estetyką tej gry, bo przywiązanie do detalu, pomysłowość ilustracji, feeria barw przebudzonych postaci nie mają sobie równych. To gra, w którą włożono ogrom serca.

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami spały sobie mityczne istoty posiadające mądrość wszystkich legend świata. Właśnie zostały obudzone, wrzucone do jednego pudełka, gotowe ukazać się w pełnej krasie tym śmiałkom, którzy cenią prawdziwą kooperację i poczucie wspólnoty nad planszą. Eternal Decks, kooperacyjna gra karciana z elementami budowania talii, zarządzania ręką kart, ograniczoną komunikacją i sznytem gry logicznej z miejsca stała się jedną z najciekawszych gier, jakie poznałam w swym długim życiu. I będę do niej wracać, a Wy przy okazji też, bo nie wytrzymam, żeby się tym nie podzielić.

 

0 Udostępnień
Tagi: Eternal Decks, Hiroken, Pixie Games, Tricktakers Games
https://bazgranie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/53/2025/12/DSC_5599.jpg 816 809 Edyta Warmińska https://bazgranie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/53/2013/05/znadplanszy-bazgranie.png Edyta Warmińska2025-12-10 03:38:052025-12-10 03:38:05Eternal Decks – żyjmy długo i szczęśliwie!
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
No Mercy – o tym, że Dziki Zachód to nie jest miejsce dla smarkaczy
http://bazgranie.znadplanszy.pl/kontakt/

Edyta Warmińska
Zwariowałam na punkcie gier planszowych po pierwszej rozgrywce w Tikal. Ucieszyłam się, że świat jest pełen takich wariatów po pierwszej wizycie na targach w Essen. Cenię w grach zgrabne połączenie tematu z mechaniką, choć nie uciekam od gier logicznych, czysto abstrakcyjnych. Wciąż rzucam się na nowości, ale błądzę też w poszukiwaniu gier – ciekawostek, gier niepopularnych, czy zapomnianych.

Bazgranie

NAJNOWSZE WPISY

  • Pierwszy szczur w kosmosie6 lipca 2026 - 20:33
  • Makoto, czyli jak zostać mistrzem zagrywania kart29 maja 2026 - 22:11
  • Wynalazcy znad Południowego Tygrysu – ile znaczy dobry warsztat13 kwietnia 2026 - 01:32
  • Rezerwat – z jeepem wśród zwierząt12 marca 2026 - 00:13
  • Eternal Decks – żyjmy długo i szczęśliwie!10 grudnia 2025 - 03:38
  • Rezerwat – czy da się wygryźć Ark Nova?2 grudnia 2025 - 01:58
  • Nowa Ziemia – dwie strony medalu12 listopada 2025 - 21:40
  • The Light in the Mist – wszystkie tajemnice tarota5 listopada 2025 - 00:28
  • The Emerald Flame – Praga, alchemia i zagadka eliksiru27 października 2025 - 20:53
  • SILOS – kosmici są wśród nas20 października 2025 - 11:11

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Gry tradycyjne
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • lipiec 2026 (1)
  • maj 2026 (1)
  • kwiecień 2026 (1)
  • marzec 2026 (1)
  • grudzień 2025 (2)
  • listopad 2025 (2)
  • październik 2025 (3)
  • wrzesień 2025 (3)
  • sierpień 2025 (2)
  • lipiec 2025 (2)
  • czerwiec 2025 (2)
  • kwiecień 2025 (1)
  • marzec 2025 (1)
  • luty 2025 (1)
  • styczeń 2025 (1)
  • grudzień 2024 (2)
  • listopad 2024 (5)
  • październik 2024 (4)
  • wrzesień 2024 (4)
  • sierpień 2024 (3)
  • kwiecień 2024 (2)
  • marzec 2024 (1)
  • luty 2024 (1)
  • styczeń 2024 (2)
  • grudzień 2023 (2)
  • listopad 2023 (3)
  • październik 2023 (4)
  • wrzesień 2023 (2)
  • sierpień 2023 (1)
  • lipiec 2023 (1)
  • czerwiec 2023 (1)
  • maj 2023 (2)
  • kwiecień 2023 (1)
  • marzec 2023 (2)
  • luty 2023 (3)
  • grudzień 2022 (2)
  • listopad 2022 (2)
  • październik 2022 (3)
  • lipiec 2022 (1)
  • czerwiec 2022 (2)
  • kwiecień 2022 (1)
  • luty 2022 (1)
  • grudzień 2021 (2)
  • listopad 2021 (1)
  • październik 2021 (2)
  • lipiec 2021 (2)
  • maj 2021 (1)
  • marzec 2021 (2)
  • luty 2021 (3)
  • styczeń 2021 (2)
  • grudzień 2020 (2)
  • listopad 2020 (1)
  • październik 2020 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • lipiec 2020 (1)
  • czerwiec 2020 (1)
  • luty 2020 (1)
  • styczeń 2020 (1)
  • grudzień 2019 (3)
  • listopad 2019 (2)
  • październik 2019 (1)
  • sierpień 2019 (1)
  • lipiec 2019 (2)
  • czerwiec 2019 (1)
  • marzec 2019 (2)
  • luty 2019 (1)
  • styczeń 2019 (1)
  • grudzień 2018 (2)
  • listopad 2018 (3)
  • październik 2018 (3)
  • wrzesień 2018 (1)
  • lipiec 2018 (1)
  • czerwiec 2018 (1)
  • maj 2018 (1)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (1)
  • grudzień 2017 (2)
  • listopad 2017 (2)
  • październik 2017 (1)
  • wrzesień 2017 (1)
  • lipiec 2017 (1)
  • czerwiec 2017 (1)
  • maj 2017 (2)
  • kwiecień 2017 (2)
  • marzec 2017 (2)
  • luty 2017 (1)
  • styczeń 2017 (2)
  • grudzień 2016 (2)
  • listopad 2016 (3)
  • październik 2016 (5)
  • wrzesień 2016 (1)
  • sierpień 2016 (2)
  • lipiec 2016 (1)
  • czerwiec 2016 (2)
  • maj 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (2)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (1)
  • grudzień 2015 (1)
  • listopad 2015 (2)
  • październik 2015 (2)
  • wrzesień 2015 (1)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (2)
  • maj 2015 (1)
  • kwiecień 2015 (2)
  • marzec 2015 (1)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (2)
  • grudzień 2014 (3)
  • listopad 2014 (1)
  • październik 2014 (5)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (2)
  • lipiec 2014 (3)
  • wrzesień 2013 (1)
  • czerwiec 2013 (2)
  • maj 2013 (1)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Bazgranie | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Rezerwat – czy da się wygryźć Ark Nova? Link to: Rezerwat – czy da się wygryźć Ark Nova? Rezerwat – czy da się wygryźć Ark Nova? Link to: Rezerwat – z jeepem wśród zwierząt Link to: Rezerwat – z jeepem wśród zwierząt Rezerwat – z jeepem wśród zwierząt
Scroll to top Scroll to top Scroll to top