Rezerwat – z jeepem wśród zwierząt
Gra Rezerwat od Wydawnictwa Nasza Księgarnia to kafelkowa gra rodzinna. Przeznaczona dla 1 do 5 osób jest zabawą w układanie własnego zoo, w której dopasować musimy wszystko: zwierzaki, typy terenów, potrzeby turystów. Nie przejmujemy się przy tym ograniczeniami w postaci narzuconej siatki własnego tableau (rozrastać się możemy w dowolnych kierunkach), lecz próbujemy rozwiązać inną łamigłówkę: wzajemnego oddziaływania kafelków. Każdy kafel należy do jednego z czterech siedlisk: wodnego, leśnego, pustynnego lub sawanny, zaś każdy zwierz ma inne wymagania co do wielkości i typu obszarów sąsiadujących. Dokładając kolejny kafel do rezerwatu chcemy, by jego wymagania zostały spełnione, a jednocześnie myślimy, w jakim stopniu dokładany kafel spełni wymagania już umieszczonych kafelków.
- Współpraca recenzencka. Egzemplarz gry do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Nasza Księgarnia, za co bardzo dziękuję. Wydawnictwo nie miało wpływu na treść tego wpisu
Autorem gry jest Cornè van Moorsel, zaś sama gra pojawiła się na rynku jeszcze w zamierzchłym 2016 roku jako Habitats, pod egidą wydawnictwa Cwali. Ciekawy koncept rozgrywki polegający na współoddziaływaniu punktujących kafelków na siebie nawzajem został potem wykorzystany przez samego Uwe Rosenberga w grze Nova Luna. Tegoroczny Rezerwat w pełnej krasie swej odświeżonej oprawy graficznej pojawia się właśnie na sklepowych półkach również w polskiej wersji językowej za sprawą Naszej Księgarni. Gra przeznaczona na około pół godziny zabawy kierowana jest do graczy familijnych i zwolenników lekkich rozgrywek i prostych gier.
Mimo prostych reguł staniemy tu przed dylematami związanymi z rozrastającą się we wszystkich kierunkach łamigłówką oraz nutką rywalizacji w postaci różnorodnych, innych dla każdej partii, celów.
Jeepem przez świat
Na początku na stole zobaczymy tylko rynek centralny złożony z kafli ułożonych w kształt właściwy dla liczby graczy. Po rynku poruszają się jeepy w kolorach graczy wskazując zazwyczaj trzy możliwe do wyboru kafle. Choć jeśli zapędzimy się w kozi róg, nasze możliwości wyboru spadną z trzech opcji do jednej. Gracze przesuwają swoje autko do przodu, w lewo lub prawo, w celu pobrania kafelka terenu, który następnie umieszczą w swoim tableau. Celem jest takie rozmieszczanie dokładanych kafli, by jak najlepiej spełniały wymagania na nich widniejące. To zadanie dość karkołomne, bo każde zwierzątko ma własne potrzeby co do zajmowanego siedliska, owady potrzebują kwiatów, kwiaty najlepiej kwitną w grupie, turyści z lornetkami chcą różnorodności, ci z aparatami fotograficznymi cenią zwarte kadry, zaś ci, którzy wspięli się na wieże widokowe patrzą aż po horyzont. Wypadałoby też zadbać o miejsca kempingowe oraz bramy otaczające cały rezerwat. Ponadto w każdej rundzie punktować będzie inny zestaw płytek celów, co wprowadza krztynę rywalizacji do gry – kto spełni wymagania płytek lepiej, zdobędzie więcej punktów.
Weź, przesuń, wylosuj i dołóż
Cała rozgrywka potrwa trzy sezony, a każdy z nich – znów w zależności od liczby grających – potrwa od 6 do 10 rund. Po każdym sezonie sprawdzamy, kto najlepiej spełnił wymagania dwóch płytek zadań wylosowanych przed partią i ci gracze dostają pierwsze bonusowe punkty. Na końcu gry wszyscy odnotują swoje wyniki za każdy kafel umieszczony w parku, którego wymagania zostały spełnione. Punkty zapisujemy na poręcznej tablicy mazakiem suchościeralnym; osoba z największą ich liczbą wygrywa. Sam przebieg tury najlepiej opisują cztery wyrazy umieszczone na startowym kaflu rezerwatu gracza: weź, przesuń, wylosuj, dołóż. Gracz pobiera zatem kafel z rynku centralnego znajdujący się przed, na lewo albo na prawo od jego jeepa, przesuwa autko na opróżnione miejsce, losuje nowy kafel z przepastnego worka stu kilkudziesięciu płytek i dokłada zebrany właśnie kafel do rezerwatu. I w sumie tyle zasad.
Teraz należałoby przyjrzeć się ikonografii wyrysowanej na kafelkach, która jest dość jasna. Kafle zwierząt zapunktują jeśli będą miały dostęp do siedlisk o minimalnej łącznej wielkości podanej na kaflu. Siedlisko to kafel lub grupa kafli tego samego terenu sąsiadujących ze sobą bokami. Jeśli siedlisko składa się z więcej niż 1 płytki, wystarczy, że jedna z nich będzie sąsiadować bokiem ze zwierzakiem. Widzimy więc, że każdy dokładany do rezerwatu kafel pomaga w wypełnianiu warunków poprzednio dołożonych zwierząt, sam zaś wprowadza nowe wymagania, które mogą w części lub całości być już wypełnione przez umieszczone wcześniej płytki. Tworzymy przed sobą wciągający labirynt, w którym chcemy spełnić jak najwięcej celów naraz.
Klasyczna i chropowata – opinia o grze
Na brak gier kafelkowych polegających na dopasowywaniu zwierzątek narzekać nie możemy, zatem Rezerwat żadną oryginalnością tematu nie grzeszy. Daleko nie szukając spójrzmy choćby na… Rezerwat, grę pod tym samym tytułem od wydawnictwa Portal Games, będącą uproszczoną wersją Ark Nova. Tam błyszczał znany z Ark Nova system wyboru akcji i związana z nim zmiana siły akcji. Rezerwat Naszej Księgarni jest prostszym, bardziej rodzinnym i szybszym tytułem, w którym główna łamigłówka leży w dopasowywaniu kafli do siebie i nakładającym się punktowaniu. Każde dokładane zwierzę widnieje na określonym tle – typie siedliska – które przyda się sąsiednim zwierzętom do punktowania, samo jednak też chce sąsiadować z grupami kafli określonych siedlisk. Marzymy o tym, by jednocześnie zdobyć punkty dokładanego zwierzaka, ale i użyć jego siedliska do punktowania innych zwierzaków. Oczywiście, nie uda nam się dokonać tej sztuki przy każdym nowo dokładanym kaflu. Ta gra to zabawa w tworzenie łańcuszków grup połączonych siedlisk i ciągłe decyzje o tym, z czego zrezygnować, a o co jeszcze walczyć.
Sama bardzo lubię gry kafelkowe, dlatego chętnie siadłam i do tej. W pierwszej pięcioosobowej rozgrywce Rezerwat niekoniecznie przypadł mi do gustu. Ograniczenia rynku centralnego: losowe dokładanie kafli po turze każdego gracza oraz limit ruchów jeepa wydały mi się zbyt nieprzewidywalne; nie mówiąc już o notorycznym zapominaniu o przesuwania znacznika rund i kłopotach w rozstrzyganiu remisów w pełnym składzie. Opinia o grze znacznie poprawiła mi się dzięki partiom dwuosobowym. Sądzę, że tytuł ten kwitnie raczej w mniejszym składzie, gdy bardziej zajęci jesteśmy własnym tableau i grupowaniem dokładanych kafli w ciekawy labirynt połączeń. Dla osób szukających większej złożoności w grach kafelkowych poleciłabym raczej gry typu Alhambra, czy nawet Rezerwat od Portalu, jednak ten opisywany tu Rezerwat od NK będzie na pewno szybszą i prostszą w zasadach propozycją. Dla mnie gra w pełnym składzie zdaje się już zbyt chaotyczna, ale w mniejszych grupach bawiłam się przy niej dużo lepiej. Ciekawy jest dylemat między dążeniem do spełniania celów każdego sezonu, a długoterminowym celem związanym z punktowaniem jak największej liczby kafli na końcu gry.
Ciekawe jest też to, że nasz rezerwat może rozrastać się w dowolnych kierunkach, gdyż nie ogranicza nas żadna zdefiniowana siatka. To daje pole do kombinowania, ale wymaga sporego stołu i często może być niewygodne. Niezbyt poręczny jest bardzo ładny woreczek do dociągania kafli, bo jest ich na tyle dużo, że wypełniają go do pełna. W trakcie partii łatwo jest też niestety zapomnieć o przesuwaniu znacznika wokół tarczy rund – i nie wiem, czy nie lepszym pomysłem byłoby po prostu wyłożenie przed każdym sezonem określonej liczby kafli z worka w stosach.
Najlepszą łamigłówką tej gry jest dokładanie kafli tak, by spełnić jednocześnie wymagania kilku kafelków i nie zablokować sobie przyszłych opcji dokładania. Każda podejmowana decyzja ma tu znaczenie i swoje konsekwencje w przyszłości.
Gra ma wyjątkowo proste zasady, a zarazem kilka opcji punktowania: za spełnienie wymagań różnego rodzaju kafelków na końcu gry, ale i spełnianie celów w trakcie partii. Od zupełnego bólu głowy uchronią nas tzw. znaczniki OK, którymi możemy oznaczać zrealizowane kafelki. Są praktycznie niezbędne w każdej rozgrywce.
Na plus oceniam: zmienność rozgrywek dzięki innym płytkom celów, nutkę rywalizacji i wyścig o spełnienie celów sezonu w zadanym czasie, proste zasady, jasną ikonografię, szybkość rozgrywki, wiele typów kafli, a przede wszystkim wspaniałą zależność kafli od siebie. Łamanie sobie głowy nad ich optymalnym rozmieszczeniem i dopasowaniem to największy atut Rezerwatu. Z kolei na pewną chropowatość tego tytułu składają się mało poręczne rozwiązania typu: znacznik rund, nieco za mały woreczek z kaflami, nieoczekiwane kierunki rozrostu tableau graczy wymagające dużego stołu, niedoprecyzowane zasady rozstrzygania remisów. Dodatkowo: o ile reguły dokładania kafli do własnego rezerwatu pozwalają na dużą elastyczność, to sam dobór kafla do dołożenia wydaje mi się mocno ograniczony przez możliwości ruchu jeepa – szczególnie w partii w pełnym składzie losowość dociągu nowych kafli po turze każdego gracza nie pozwalała na takie planowanie ruchu jeepa, jak w partii dwuosobowej.
Podsumowanie
Podsumowując, Rezerwat to prosta gra kafelkowa, w której gracze muszą wciąż balansować cele krótko- i długoterminowe. Każdy kafelek rezerwatu jest bardzo zależny od swoich sąsiadów, co tworzy całkiem wciągającą łamigłówkę przestrzenną. Największą bolączką jest chyba ograniczenie ruchu jeepa i losowość dociągu kafli na rynku centralnym – przez to możemy narzekać na niepewność i nieprzewidywalność rozgrywki. Bo samo dokładanie zdobytego kafla do parku to już naprawdę satysfakcjonująca rozkminka. Podoba mi się też połączenie stałego punktowania poszczególnych kafli na końcu rozgrywki: zwierząt, kwiatów, turystów, wież, bram i kempingów ze zmiennym, innym dla każdej partii, punktowaniem celów trzech sezonów. Te wprowadzają nieco interakcji do gry, bo ścigamy się z innymi o jak najlepsze wypełnienie zadanych celów. Rezerwat to ciągłe decydowanie, co odpuścić, z czego zrezygnować, a o co jeszcze zawalczyć. Prawdziwa zabawa w przystosowywanie.
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie egzemplarza gry dla celów recenzji






















