• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Bazgranie
  • Blog
  • Recenzje
  • Gry tradycyjne
  • Felietony
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Zaginione miasta: Pojedynek – Reiner Knizia ponownie odnaleziony

28 czerwca 2025/0 Komentarze/w Recenzja/Autor Edyta Warmińska

Wydawnictwo Nasza Księgarnia wznowiło klasyczną i docenianą dwuosobową grę Reinera Knizii sprzed dwudziestu pięciu lat. Zaginione miasta: Pojedynek w odświeżonej szacie graficznej i z dodatkowym wariantem Kamienie milowe, wciąż są grą przeznaczoną na około 30 minut rozgrywki i opartą o zagrywanie kart oraz zabawę z ich losowym dociągiem. To w dużej mierze gra typu push your luck, w której musimy szacować prawdopodobieństwo dobrania określonych wartości kart, obserwować rywala, ryzykować i ścigać się z czasem.

Zaginione miasta – odkrycie

W pudełku znajdziemy podłużną planszę prezentującą 5 obozów podróżników w różnych kolorach oraz sześćdziesiąt kart (ekspedycji i sponsorów), notes punktacji wraz z ołówkiem i 11 kart kamieni milowych potrzebnych do rozegrania dodatkowego wariantu gry. Za ilustracje tej edycji odpowiedzialny był Dennis Lohausen i muszę przyznać, że strona graficzna gry jest całkiem atrakcyjna. Ilustracje utrzymane są w żywych kolorach, zaś karty miast o kolejnych wartościach prezentują kolejne szczegóły tytułowych zaginionych miast: pustynnego, podwodnego, mrocznego, leśnego i kamiennego. Podstawowe reguły gry nie uległy zmianie; w tej edycji dodano jedynie wariant rozgrywki z wykorzystaniem kart celów (kamieni milowych). Czy zatem odświeżenie tej gry, znanej już przecież graczom z dawnej polskiej edycji, było trafionym pomysłem? Od strony graficznej na pewno tak: gra prezentuje się bardzo dobrze. Drugą kwestią jest to, że Reiner Knizia jest bardzo popularnym autorem, odkrywanym wciąż na nowo. Sama bardzo cenię jego gry: o niezwykle, wręcz banalnie, prostych regułach, lecz charakteryzujące się jakimś twistem, pomysłem, iskrą geniuszu, która z gry trywialnej robi grę unikalną i po prostu dobrą. Czy tak jest i tutaj?

  • Współpraca recenzencka. Egzemplarz gry do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Nasza Księgarnia, za co bardzo dziękuję. Wydawnictwo nie miało wpływu na treść tego wpisu

Miejski klimat

Gra ma dość pretekstową fabułę. Oto jesteśmy podróżnikami organizującymi ekspedycje, których celem ma być odkrycie zaginionych miast. Dla ekspedycji możemy pozyskać sponsorów, zaś gdy wyruszamy w kolejne wyprawy musimy być świadomi ich kosztów – każda rozpoczęta ekspedycja obciąża nas kosztem 20 punktów zwycięstwa. Czy uda nam się doprowadzić ją do końca i coś zarobić? Sponsorzy chcą pomnożyć zyski z ekspedycji, ale w przypadku ujemnego wyniku to przemnożenie skończy się finansową zapaścią. Temat dobrze wspierany jest przez oprawę graficzną, choć w trakcie rozgrywki raczej nie myślimy za dużo o podróżach: wpatrujemy się głównie w wartości kart. Mi tak abstrakcyjne ujęcie tematu nie przeszkadza i szczerze, niczego więcej w tej materii po grze Knizii nie oczekiwałam. Może dla odzwierciedlenia faktycznych przeżyć w rozgrywce, tytuł: Finansowanie ekspedycji byłby bardziej trafny niż Zaginione miasta, lecz to szczegół. Przejdźmy do zasad.

Jak grać

Chyba już prościej być nie mogło. Na środku stołu pomiędzy dwojgiem rywali rozkładamy planszę, a każdemu z graczy rozdajemy po 8 kart z przetasowanej talii kart ekspedycji i sponsorów. Gracze wykonują tury na zmianę. Tura polega na dołożeniu jednej karty z ręki do obozu odpowiedniego koloru: jako ekspedycję po swojej stronie planszy lub jako kartę odrzucaną na planszę do obozu w odpowiadającym jej kolorze. Następnie gracz dobiera jedną kartę na rękę: albo z wierzchu talii albo z wierzchu jednego z obozów planszy.

Na talię kart składają się karty w pięciu kolorach o wartościach od 2 do 10 oraz po 3 karty sponsorów w każdym z kolorów. Dokładając pierwszą kartę do ekspedycji w danym kolorze gracz wyrusza na wyprawę (rozpoczyna ekspedycję). Każda kolejna karta dokładana do ekspedycji musi mieć wyższą wartość niż poprzednia – karty układamy rozsunięte jedna na drugą. Karty sponsorów mogą być dołożone do odpowiedniego koloru ekspedycji tylko przed jej rozpoczęciem, innymi słowy przed zagraniem karty ekspedycji. Gracz może dołożyć nawet 3 karty sponsorów do swojej wyprawy – pamiętając, że pomnożą mu one zdobyty wynik (ujemny lub dodatni) odpowiednio dwu, trzy lub czterokrotnie. Jeśli nie możemy lub nie chcemy dokładać karty do żadnej z naszych pięciu ekspedycji musimy zrzucić jedną kartę z ręki do obozu planszy – w ten sposób przeciwnik będzie miał do niej dostęp.

Rozgrywka kończy się, gdy któryś z graczy dobierze ostatnią kartę z talii. Gracze od razu przechodzą do podliczania punktów. Punkty przyznawane są za każdą rozpoczętą ekspedycję – taką, w której umieściliśmy choć jedną kartę (ekspedycji lub sponsora). Gracze sumują wartości kart ekspedycji zagranych po swoich stronach i odejmują od nich 20 punktów (to stały koszt wyruszenia na każdą wyprawę). Wynik – ujemny lub dodatni – może być jeszcze pomnożony, jeśli w wyprawie gracza obecni byli sponsorzy. Jeśli zdarzy się, że ekspedycja gracza składa się z co najmniej 8 kart, gracz dopisuje sobie nagrodę za wielką ekspedycję w wysokości 20 punktów. W ten sposób gracze zliczają wszystkie swoje punkty za każdą rozpoczętą wyprawę i ten z nich, który ma najwyższy łączny wynik wygrywa rozgrywkę. Reguły mówią, by rozegrać w ten sposób trzy rozgrywki i dopiero na ich podstawie wyłonić ostatecznego zwycięzcę.

Pierwsze spostrzeżenia

Zaginione miasta: Pojedynek to gra, w której los gra główną rolę. Szczęśliwy dociąg kart na ręce może nam bardzo ułatwić zabawę, podczas gdy przeciwnik będzie zżymał się nad dokładaniem lub odrzucaniem niepasujących do niczego kart. Dlatego wprowadzono owo rozwiązanie, by zawsze rozgrywać trzy pojedynki po sobie i dopiero po trzech partiach określać wygraną. Gra może kojarzyć się z jedną z najsłynniejszych gier Knizii, pt. Spór o bór, w której jednak gracze walczą zajadle o każdą polanę, a wartości kart dokładanych do każdego „obozu” po obu stronach planszy mają dużo większe znaczenie. Zaginione miasta są grą sporo prostszą od Sporu o bór – nie musimy tu choćby zapamiętywać i co rusz sprawdzać pokerowych układów tworzonych po swojej stronie i ich hierarchii. Spryt opisywanego tytułu leży raczej w zarządzaniu ryzykiem i dobrym wyczuciu czasu.

Kamienie milowe

To dodatkowy wariant gry, obecny w najnowszym wydaniu, który polega na dorzuceniu do rozgrywki pięciu kart celów – wylosowanych z 11 kart kamieni milowych. Gracz, który jako pierwszy, na końcu swojej tury, spełni wymaganie któregoś z celów, zabiera go do siebie. Każda taka karta warta jest 10 punktów na końcu gry, zatem warto o nie powalczyć. Większość kamieni milowych prezentuje cele typu: kto pierwszy, ten lepszy, premiując np. tego, kto jako pierwszy wyłoży 3 karty w zadanym kolorze lub będzie miał w ekspedycji 3 kolejne wartości kart. Nieco ciekawsze są trzy cele rozpatrywane po zakończeniu rozgrywki: dla osoby z większą liczbą rozpoczętych wypraw, z najbardziej wartościową ekspedycją lub z mniejszą sumą wartości kart pozostałych na ręku. Ten wariant faktycznie nieco ubarwia rozgrywkę, wprowadzając jakieś wrażenie rywalizacji, ale też nie jest wolny od losowości dociągu kart – szczególnie kamienie milowe premiujące gracza za 3 karty we wskazanym kolorze.

Podsumowanie – Zaginione miasta

Pojedynek z losem

Zaginione miasta są stosunkowo szybką, prostą grą karcianą, przeznaczoną dla dwóch graczy. Ponieważ losowy dociąg kart odgrywa tu główną rolę i nie daje o sobie zapomnieć, tytuł ten może nie przypaść do gustu osobom z dużym uczuleniem na losowość. Jednak sednem gry jest właśnie ta zabawa z losowością. Jak na tak małą karciankę, gracz ma tu sporo decyzji do podjęcia. Kiedy rozpocząć dokładanie kart do wybranej ekspedycji?  Czy czekać na dociąg potrzebnych kart, odrzucając karty z ręki na planszę główną i pozwalając by dobrał się do nich przeciwnik? Czy dokładać karty przeskakując kilka wartości, choć wiemy, że mogą przyjść na rękę później? Skąd dobierać kartę na końcu tury: z talii dobierania przyspieszając w ten sposób koniec rozgrywki? Czy zdążymy wówczas wyłożyć wszystkie potrzebne karty z ręki? Zaginione miasta: Pojedynek to prawdziwy wyścig z czasem. Zdarza się, że brakuje nam jeszcze dwóch, czy trzech tur, by dołożyć karty do wyprawy. Staramy się wobec tego dobierać karty nie z talii, lecz z odrzutów planszy głównej, ale złośliwy przeciwnik prze do szybkiego zakończenia partii, zostawiając nas z ekspedycją przynoszącą ujemne punkty. To jest gra, w której musimy dobrze policzyć liczbę pozostałych do wyłożenia kart… oraz pozostałych w talii kart dobierania. Tu trzeba skrupulatnie liczyć. Oraz obserwować, które karty w danym kolorze wyłożył rywal, szacując, co jeszcze mamy szansę dobrać.

Bardzo lubię frustrację tej gry, związaną z faktem, że każda wyprawa zagrożona jest kosztem 20 ujemnych punktów. To nakręca emocje w partii. Generalnie nie opłaca się rozpoczynać wyprawy, której wartość nie przekroczy 21 punktów. Ale kto może wiedzieć, jakie karty dobierze z przetasowanej talii? Całą strategię opieramy na ośmiu startowych kartach, potem obserwujemy, co wykłada rywal. Sponsorzy, którzy mogą dać nam zwycięstwo śrubując wynik udanej wyprawy, mogą równie dobrze nas pogrążyć, a decydujemy o ich użyciu jeszcze przed wyłożeniem pierwszej karty wyprawy. Nie da się tutaj uzbierać dobrej ręki kart, bo w każdej turze musimy coś wyłożyć. Wykładanie kart na planszę główną powoduje, że tracimy czas – niby pozbywamy się karty niepotrzebnej, ale nie tworzymy niczego po swojej stronie, a dodatkowo rywal może zyskać odrzuconą przez nas kartę. Co poświęcić, co odrzucić? Na jaki dociąg liczyć? Jak zdążyć z wyłożeniem jak największej liczby kart? Trudne, frustrujące decyzje. To gra, w której chcemy, czy nie chcemy, zmuszeni jesteśmy podjąć ryzyko.

Podejmowanie ryzyka to coś, co nie każdy lubi. Mi, w grach, się podoba. Uważam, że Zaginione miasta to typowy tytuł z kategorii push your luck; gra, którą trzeba traktować jako zabawę w szacowanie prawdopodobieństwa i zaklinanie kart. Emocji nie sposób jej odmówić. Mi przyniosła sporo frajdy (i wkurzenia na los zarazem). Spodobała mi się trochę na zasadzie jakiejś grzesznej przyjemności, która przecież nie powinna mnie zachwycać, a jednak przypadła mi do gustu. Nie jest to kaliber Sporu o bór; jest sporo lżejszym tytułem. Brakuje w niej rywalizacji o każdy obóz/polanę, znanej ze Sporu o bór. W Zaginionych miastach nie walczymy o żadną przewagę względem przeciwnika, interesuje nas tylko, jakie karty w danym kolorze już zagrał.

Zaginione miasta to dobry tytuł do rodzinnego grania oraz pokazania początkującym graczom. Nie jest to zupełny festiwal losowości – sporo tu liczenia, myślenia, wyścigu z czasem, podejmowania decyzji. Prostota zasad jest natomiast jego atutem. Jedną partię rozegramy w 10 minut; choć faktycznie, by sprawiedliwiej ustalić zwycięzcę, warto rozegrać regulaminowe trzy rozgrywki. Zaginione miasta sprawdzą się na luźne, wakacyjne rozgrywki dla dwojga. Szata graficzna jest atrakcyjna, i choć temat dość abstrakcyjny, to rozgrywka emocjonująca. Fajnie, że można w niej oberwać ujemnymi punktami i się pośmiać. Jeśli nie jesteście totalnymi alergikami na losowość, Zaginione miasta mogą być dobrym wyborem na prostą i szybką karciankę na wakacje.

 

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie egzemplarza gry dla celów recenzji

 

0 Udostępnień
Tagi: Nasza Księgarnia, Reiner Knizia, Zaginione miasta: Pojedynek
https://bazgranie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/53/2025/06/DSC_4243-800x800-1.jpg 800 800 Edyta Warmińska https://bazgranie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/53/2013/05/znadplanszy-bazgranie.png Edyta Warmińska2025-06-28 21:58:402025-06-28 21:58:40Zaginione miasta: Pojedynek – Reiner Knizia ponownie odnaleziony
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
No Mercy – o tym, że Dziki Zachód to nie jest miejsce dla smarkaczy
Pierwszy szczur w kosmosie
Cezar – o dwóch takich, co Rzym podbijali
Kariba oraz Tucano – dobre a skromne
Alpaki – deck building na słodko
Jekyll i Hyde – niezwykły przypadek asymetrycznej gry
Miasta marzeń – od Wenecji po Buenos Aires
Nowa Ziemia – dwie strony medalu
http://bazgranie.znadplanszy.pl/kontakt/

Edyta Warmińska
Zwariowałam na punkcie gier planszowych po pierwszej rozgrywce w Tikal. Ucieszyłam się, że świat jest pełen takich wariatów po pierwszej wizycie na targach w Essen. Cenię w grach zgrabne połączenie tematu z mechaniką, choć nie uciekam od gier logicznych, czysto abstrakcyjnych. Wciąż rzucam się na nowości, ale błądzę też w poszukiwaniu gier – ciekawostek, gier niepopularnych, czy zapomnianych.

Bazgranie

NAJNOWSZE WPISY

  • Pierwszy szczur w kosmosie6 lipca 2026 - 20:33
  • Makoto, czyli jak zostać mistrzem zagrywania kart29 maja 2026 - 22:11
  • Wynalazcy znad Południowego Tygrysu – ile znaczy dobry warsztat13 kwietnia 2026 - 01:32
  • Rezerwat – z jeepem wśród zwierząt12 marca 2026 - 00:13
  • Eternal Decks – żyjmy długo i szczęśliwie!10 grudnia 2025 - 03:38
  • Rezerwat – czy da się wygryźć Ark Nova?2 grudnia 2025 - 01:58
  • Nowa Ziemia – dwie strony medalu12 listopada 2025 - 21:40
  • The Light in the Mist – wszystkie tajemnice tarota5 listopada 2025 - 00:28
  • The Emerald Flame – Praga, alchemia i zagadka eliksiru27 października 2025 - 20:53
  • SILOS – kosmici są wśród nas20 października 2025 - 11:11

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Gry tradycyjne
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • lipiec 2026 (1)
  • maj 2026 (1)
  • kwiecień 2026 (1)
  • marzec 2026 (1)
  • grudzień 2025 (2)
  • listopad 2025 (2)
  • październik 2025 (3)
  • wrzesień 2025 (3)
  • sierpień 2025 (2)
  • lipiec 2025 (2)
  • czerwiec 2025 (2)
  • kwiecień 2025 (1)
  • marzec 2025 (1)
  • luty 2025 (1)
  • styczeń 2025 (1)
  • grudzień 2024 (2)
  • listopad 2024 (5)
  • październik 2024 (4)
  • wrzesień 2024 (4)
  • sierpień 2024 (3)
  • kwiecień 2024 (2)
  • marzec 2024 (1)
  • luty 2024 (1)
  • styczeń 2024 (2)
  • grudzień 2023 (2)
  • listopad 2023 (3)
  • październik 2023 (4)
  • wrzesień 2023 (2)
  • sierpień 2023 (1)
  • lipiec 2023 (1)
  • czerwiec 2023 (1)
  • maj 2023 (2)
  • kwiecień 2023 (1)
  • marzec 2023 (2)
  • luty 2023 (3)
  • grudzień 2022 (2)
  • listopad 2022 (2)
  • październik 2022 (3)
  • lipiec 2022 (1)
  • czerwiec 2022 (2)
  • kwiecień 2022 (1)
  • luty 2022 (1)
  • grudzień 2021 (2)
  • listopad 2021 (1)
  • październik 2021 (2)
  • lipiec 2021 (2)
  • maj 2021 (1)
  • marzec 2021 (2)
  • luty 2021 (3)
  • styczeń 2021 (2)
  • grudzień 2020 (2)
  • listopad 2020 (1)
  • październik 2020 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • lipiec 2020 (1)
  • czerwiec 2020 (1)
  • luty 2020 (1)
  • styczeń 2020 (1)
  • grudzień 2019 (3)
  • listopad 2019 (2)
  • październik 2019 (1)
  • sierpień 2019 (1)
  • lipiec 2019 (2)
  • czerwiec 2019 (1)
  • marzec 2019 (2)
  • luty 2019 (1)
  • styczeń 2019 (1)
  • grudzień 2018 (2)
  • listopad 2018 (3)
  • październik 2018 (3)
  • wrzesień 2018 (1)
  • lipiec 2018 (1)
  • czerwiec 2018 (1)
  • maj 2018 (1)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (1)
  • grudzień 2017 (2)
  • listopad 2017 (2)
  • październik 2017 (1)
  • wrzesień 2017 (1)
  • lipiec 2017 (1)
  • czerwiec 2017 (1)
  • maj 2017 (2)
  • kwiecień 2017 (2)
  • marzec 2017 (2)
  • luty 2017 (1)
  • styczeń 2017 (2)
  • grudzień 2016 (2)
  • listopad 2016 (3)
  • październik 2016 (5)
  • wrzesień 2016 (1)
  • sierpień 2016 (2)
  • lipiec 2016 (1)
  • czerwiec 2016 (2)
  • maj 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (2)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (1)
  • grudzień 2015 (1)
  • listopad 2015 (2)
  • październik 2015 (2)
  • wrzesień 2015 (1)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (2)
  • maj 2015 (1)
  • kwiecień 2015 (2)
  • marzec 2015 (1)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (2)
  • grudzień 2014 (3)
  • listopad 2014 (1)
  • październik 2014 (5)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (2)
  • lipiec 2014 (3)
  • wrzesień 2013 (1)
  • czerwiec 2013 (2)
  • maj 2013 (1)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Bazgranie | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Diamentowy kod – wyzwanie dla jednego gracza Link to: Diamentowy kod – wyzwanie dla jednego gracza Diamentowy kod – wyzwanie dla jednego gracza Link to: Kompromat – pojedynek szpiegów Link to: Kompromat – pojedynek szpiegów Kompromat – pojedynek szpiegów
Scroll to top Scroll to top Scroll to top