• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Bazgranie
  • Blog
  • Recenzje
  • Gry tradycyjne
  • Felietony
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Patchwork – wzorzyście i wzorowo

21 lutego 2015/2 komentarze/w Recenzja/Autor Edyta Warmińska

Zawsze ceniłam dwuosobowe gry Uwe Rosenberga. Przyznam, że małą Agricolę – Chłopów i ich zwierzyniec – lubię nawet odrobinę bardziej od pierwowzoru; The Inland Port nie jest może tytułem lepszym od pełnowymiarowego Le Havre, ale na pewno jest ciekawą wariacją na jego temat. Krótka forma udaje się Uwe Rosenbergowi doskonale. Patchwork jest projektem zupełnie niezależnym, który pojawił się trochę znienacka i zerwał z monotematycznością farmersko – hodowlano – żywieniową. Jest też z tej trójki, w mojej ocenie, projektem najlepszym. To nowy wzór w portfolio tego autora.

Patchwork jest właściwie grą logiczną. Grą logiczną i na temat. W warstwie fabularnej  kolorowe skrawki materiału zszywamy w spójną całość. W warstwie rzeczywistej kolorowe skrawki tekturki składamy na kwadratowej planszy 9 x 9 pól w możliwie najpełniejszą grupę. To jednak nie wzory ni kształty barwnych łatek decydują o wybitności tego tytułu, ale dwie zmienne: czas i pieniądze. Pieniądze są tu co prawda reprezentowane przez niebieskie guziki, a czas odmierzany na ślimaku łaciatej patchworkowej planszy, ale nie można dać się zwieść. To aspekt ekonomiczny tej gry, poszukiwanie równowagi między ilością czasu i pieniędzy, które wydatkujemy na zdobycie kolejnego pasującego do układanki skrawka tekturki decyduje o nieprzeciętności tej gry.

Technika patchworkowa służyła niegdyś przerabianiu i naprawianiu odzieży i pościeli; ścinki i skrawki materiałów wykorzystywano tak, by jak najmniej zmarnować, a jak najwięcej „zacerować”. Podobnej oszczędności wymagać będzie od nas rozgrywka.

Szyjemy

Zasady gry są proste. Każdy z graczy otrzymuje planszę, na której tworzył będzie swoją kompozycję patchworka, zaś na środku stołu układamy planszę z torem czasu, a na okręgu wokół niej rozsypujemy tekturowe kafle (łatki) różnych kształtów i rozmiarów. Kafle różnią się też ceną (wyrażoną w guzikach), kosztem jednostek czasu (liczbą pól, o jaką gracz przesuwa swój pion na torze czasu) oraz liczbą przyszytych niebieskich guzików, które stanowić będą dochód gracza. Akcję wykonuje zawsze ten z graczy, który jest ostatni na torze czasu. Ma do wyboru jedną z dwóch czynności:

  • zakup kafelka i dołożenie go do tworzonego na swojej planszy patchworka (płacąc określoną na kaflu liczbę guzików i przesuwając się na torze czasu o wskazaną liczbę pól)
  • przesunięcie się na torze czasu na pole przed pionem przeciwnika i pobranie tylu guzików o ile pól przesunął swój pion.

Miejsce, z którego zabraliśmy kafel zaznaczamy poprzez wstawienie jasnego piona. Każdy gracz ma możliwość zakupu zaledwie jednego z trzech kafli znajdujących się przed tym pionem. Kilka pól na torze czasu zawiera pojedyncze łatki – bonusowe skrawki pozwalające wypełnić jedno pole patchworka, zaś przekroczenie pól z symbolem niebieskiego guzika pozwala zebrać dochód (równy liczbie guzików naszytych na tworzonym patchworku).

Punktujemy

Gracz kończy grę, gdy jego pion dotrze do ostatniego pola na torze czasu. Końcowa punktacja polega na podliczeniu guzików zebranych przez gracza i odjęciu od tego wyniku 2 punktów za każde puste pole na planszy gracza. Dziury w stworzonym patchworku kosztują nas więc sporo. Tak, wynik ujemny w tej grze jest możliwy. Nader prawdopodobny w pierwszych rozgrywkach.

Podziwiamy

Gra jest tak płynna, że właściwie zapominamy, że gramy. Tworzymy patchwork. Kończąc grę, kończąc ją nawet na minusie, wciąż możemy cieszyć się ze stworzonego dzieła. Wzorzysta, z trudem sklecona w całość abstrakcja z łatek naprawdę sprawia radość.

Gra wykonana jest porządnie, estetycznie. Plansze i kafle z grubej tektury, guziki też są tekturowe (ale wyglądają jak żywe!) – no cóż, tu wielbiciele oryginalności zapewne sprawią sobie jednak prawdziwy błękitny zestaw. Właściciele pasmanterii muszą zastanawiać się nad nagłą popularnością niebieskich guzików w kraju. Wzory kafli są jednak tym, co najbardziej cieszy oko, tworzy temat gry i nadaje jej sporo lekkości, takiej dziecięcej frajdy z łączenia kolorów.

Bawimy się, gramy i oceniamy

Rozgrywka trwa około 20 minut, jest szybka i przyjemna. Patchwork to prosty, genialny projekt, dosłownie dopięty na ostatni (niebieski) guzik. Został zszyty z kilku pomysłów, które razem stworzyły doskonały wzorek. Poniżej kilka cech, które najbardziej mi się w tej grze spodobały:

  • mechanizm znany już z innych gier, np. Glen More, czy Tokaido – gracze nie wykonują akcji naprzemiennie, turę rozgrywa gracz, który jest ostatni na torze czasu. Koniec toru czasu wyznacza też koniec rozgrywki dla każdego gracza. Czas jest więc w cenie, czasem musimy tu umiejętnie zarządzać, ścigamy się z nim, próbujemy „upchnąć” w nim jak najwięcej akcji;
  • konieczność gospodarowania zasobami czasu i pieniądza rodzi napięcie w rozgrywkach. Wybierając daną łatkę ponosimy koszt (w czasie i pieniądzu), który musimy dobrze przeliczyć. Musimy tak rozplanować te zasoby, by starczyło ich na wykonanie całego patchworka;
  • aspekt przestrzenny wyznaczony przez potrzebę zapełnienia całej kwadratowej planszy oraz powykręcane kształty kafli. W miarę postępów rozgrywki trudność zadania rośnie a walka o tę jedyną pasującą łatkę staje się zaciekła. Czasem nawet zabawna, gdy okazuje się, że ta wywalczona łatka jednak nie do końca pasuje do układanki… To na tym etapie gry pojawia się szybka myśl o użyciu nożyczek, by położyć kres frustracji. Ten aspekt przestrzenny gry i dopasowywanie kształtów tak, by „nie wyjść poza ramkę” jest jak powrót do dzieciństwa;
  • kontrolowanie sytuacji drugiego gracza. Patchwork nie jest pasjansem. Podebranie kafla, który jako jedyny idealnie wpasowuje się w dziurę na planszy przeciwnika jest niezbędnym elementem gry; psucie szyków oponentowi jest częścią strategii. Próba przewidzenia tego, co wybierze przeciwnik jest częścią własnego planu na grę;
  • poczucie stworzenia czegoś, bo na końcu gry mamy co podziwiać – własną twórczość 🙂

Losowość w grze ogranicza się do początkowego rozłożenia kafli łatek. Ograniczony wybór kafli do zakupu w każdej turze jest jednocześnie zaletą i wadą gry. Zaletą, bo wprowadza presję, konieczność planowania, przewidywania wyborów przeciwnika. Wadą, bo nieraz właśnie to początkowe losowe rozłożenie kafli może ograniczyć nasz wybór do zera. Gdy nie stać nas na zakup jednego z trzech kafli, musimy po prostu przesunąć pion na torze czasu, zbierając kilka guzików. Tu trzeba by zastanowić się, czy gra nie narzuca jednak nam wyboru: kupuję kafel zawsze gdy mnie na niego stać, rezygnuję tylko gdy nie mam tej możliwości. Priorytetem jest bowiem zapełnienie kaflami możliwie całej planszy. Z drugiej strony jednak wpływa to na intuicyjność rozgrywki, nikt nie marudzi nad swoim ruchem. Można oczywiście pokusić się o wypróbowanie różnych strategii, ale taka intuicyjna gra, bez dokładnego przeliczania daje naprawdę sporo zabawy. Dlatego też grę tę można polecić każdemu: nowym i ogranym graczom, wielbicielom lżejszych i cięższych tytułów. Plan na grę bywa różny: szybkie zbieranie łatek bogatych w guziki, by móc zakupić droższe kafle, wybór „mało czasochłonnych” kafelków, by móc wykonać kilka akcji z rzędu, zakup dużych kafli zapełniających większą liczbę pól, sprzątanie sprzed nosa przeciwnika pojedynczych bonusowych łatek. Ale tak naprawdę każda rozgrywka jest inna. A po kilkudziesięciu (?!) już chyba rozgrywkach gra mi się jeszcze nie znudziła.

Jedyne, w czym widzę pewien mankament tej gry, to jej temat. Szycie patchworka, to brzmi nudno. Na pierwszy rzut ucha temat nie kojarzy się z emocjami, których w grach szukamy, zaś na pierwszy rzut oka gra może wydać się niektórym… dziecinna (?) Tworzenie jakiejś kolorowej układanki, coś jak puzzle. Bo Patchwork to gra, w którą trzeba najpierw zagrać, żeby się w niej zakochać. Stąd mój apel: zmuście się, żeby w nią zagrać, wmuście ją innym siłą na stół.

Czy Patchwork może się komuś nie spodobać? Zapewne tak. Niektórym zadowolenie z pierwszych gier popsują może ujemne wyniki. Innym nie spodoba się może negatywna interakcja, gdy trafią na złośliwego przeciwnika. Komuś zabraknie emocji i będzie narzekał na oczywistość decyzji. Ale gra nieprzypadkowo zbiera wiele pochlebnych opinii – a  nuż okaże się tym brakującym, idealnie pasującym kafelkiem do waszej kolekcji gier?

  • PLUSY:

    Szybka i przyjemna rozgrywka, proste zasady

    Kilka ciekawych mechanizmów, które rodzą ciekawe, choć nieprzytłaczające, decyzje

    Organizacja przestrzeni na swojej planszy, dopasowywanie kafli naprawdę wciąga

    Fajna interakcja, uważność na wybory przeciwnika, możliwość psucia szyków

    Poczucie lekkości, płynności rozgrywki mimo rosnącego z tury na turę napięcia

  • MINUSY:

    Temat, który może wydawać się nieco drętwy (ale wcale taki nie jest)

    Niektórzy twierdzą, że decyzje w grze bywają oczywiste (ale oni się w ogóle nie znają)

    Guziki z tekturki (ale świat jest pełen prawdziwych niebieskich guzików)

0 Udostępnień
Tagi: Mayfair Games, Patchwork, Uwe Rosenberg
https://bazgranie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/53/2015/02/DSCN3026-800x796.jpg 796 800 Edyta Warmińska https://bazgranie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/53/2013/05/znadplanszy-bazgranie.png Edyta Warmińska2015-02-21 02:51:522021-12-05 23:43:08Patchwork – wzorzyście i wzorowo
http://bazgranie.znadplanszy.pl/kontakt/

Edyta Warmińska
Zwariowałam na punkcie gier planszowych po pierwszej rozgrywce w Tikal. Ucieszyłam się, że świat jest pełen takich wariatów po pierwszej wizycie na targach w Essen. Cenię w grach zgrabne połączenie tematu z mechaniką, choć nie uciekam od gier logicznych, czysto abstrakcyjnych. Wciąż rzucam się na nowości, ale błądzę też w poszukiwaniu gier – ciekawostek, gier niepopularnych, czy zapomnianych.

Bazgranie

NAJNOWSZE WPISY

  • Pierwszy szczur w kosmosie6 lipca 2026 - 20:33
  • Makoto, czyli jak zostać mistrzem zagrywania kart29 maja 2026 - 22:11
  • Wynalazcy znad Południowego Tygrysu – ile znaczy dobry warsztat13 kwietnia 2026 - 01:32
  • Rezerwat – z jeepem wśród zwierząt12 marca 2026 - 00:13
  • Eternal Decks – żyjmy długo i szczęśliwie!10 grudnia 2025 - 03:38
  • Rezerwat – czy da się wygryźć Ark Nova?2 grudnia 2025 - 01:58
  • Nowa Ziemia – dwie strony medalu12 listopada 2025 - 21:40
  • The Light in the Mist – wszystkie tajemnice tarota5 listopada 2025 - 00:28
  • The Emerald Flame – Praga, alchemia i zagadka eliksiru27 października 2025 - 20:53
  • SILOS – kosmici są wśród nas20 października 2025 - 11:11

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Gry tradycyjne
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • lipiec 2026 (1)
  • maj 2026 (1)
  • kwiecień 2026 (1)
  • marzec 2026 (1)
  • grudzień 2025 (2)
  • listopad 2025 (2)
  • październik 2025 (3)
  • wrzesień 2025 (3)
  • sierpień 2025 (2)
  • lipiec 2025 (2)
  • czerwiec 2025 (2)
  • kwiecień 2025 (1)
  • marzec 2025 (1)
  • luty 2025 (1)
  • styczeń 2025 (1)
  • grudzień 2024 (2)
  • listopad 2024 (5)
  • październik 2024 (4)
  • wrzesień 2024 (4)
  • sierpień 2024 (3)
  • kwiecień 2024 (2)
  • marzec 2024 (1)
  • luty 2024 (1)
  • styczeń 2024 (2)
  • grudzień 2023 (2)
  • listopad 2023 (3)
  • październik 2023 (4)
  • wrzesień 2023 (2)
  • sierpień 2023 (1)
  • lipiec 2023 (1)
  • czerwiec 2023 (1)
  • maj 2023 (2)
  • kwiecień 2023 (1)
  • marzec 2023 (2)
  • luty 2023 (3)
  • grudzień 2022 (2)
  • listopad 2022 (2)
  • październik 2022 (3)
  • lipiec 2022 (1)
  • czerwiec 2022 (2)
  • kwiecień 2022 (1)
  • luty 2022 (1)
  • grudzień 2021 (2)
  • listopad 2021 (1)
  • październik 2021 (2)
  • lipiec 2021 (2)
  • maj 2021 (1)
  • marzec 2021 (2)
  • luty 2021 (3)
  • styczeń 2021 (2)
  • grudzień 2020 (2)
  • listopad 2020 (1)
  • październik 2020 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • lipiec 2020 (1)
  • czerwiec 2020 (1)
  • luty 2020 (1)
  • styczeń 2020 (1)
  • grudzień 2019 (3)
  • listopad 2019 (2)
  • październik 2019 (1)
  • sierpień 2019 (1)
  • lipiec 2019 (2)
  • czerwiec 2019 (1)
  • marzec 2019 (2)
  • luty 2019 (1)
  • styczeń 2019 (1)
  • grudzień 2018 (2)
  • listopad 2018 (3)
  • październik 2018 (3)
  • wrzesień 2018 (1)
  • lipiec 2018 (1)
  • czerwiec 2018 (1)
  • maj 2018 (1)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (1)
  • grudzień 2017 (2)
  • listopad 2017 (2)
  • październik 2017 (1)
  • wrzesień 2017 (1)
  • lipiec 2017 (1)
  • czerwiec 2017 (1)
  • maj 2017 (2)
  • kwiecień 2017 (2)
  • marzec 2017 (2)
  • luty 2017 (1)
  • styczeń 2017 (2)
  • grudzień 2016 (2)
  • listopad 2016 (3)
  • październik 2016 (5)
  • wrzesień 2016 (1)
  • sierpień 2016 (2)
  • lipiec 2016 (1)
  • czerwiec 2016 (2)
  • maj 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (2)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (1)
  • grudzień 2015 (1)
  • listopad 2015 (2)
  • październik 2015 (2)
  • wrzesień 2015 (1)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (2)
  • maj 2015 (1)
  • kwiecień 2015 (2)
  • marzec 2015 (1)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (2)
  • grudzień 2014 (3)
  • listopad 2014 (1)
  • październik 2014 (5)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (2)
  • lipiec 2014 (3)
  • wrzesień 2013 (1)
  • czerwiec 2013 (2)
  • maj 2013 (1)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Bazgranie | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: The Ancient World – baśń dla grzecznych graczy Link to: The Ancient World – baśń dla grzecznych graczy The Ancient World – baśń dla grzecznych graczy Link to: Tablut – lapoński reprezentant gier z rodziny tafl Link to: Tablut – lapoński reprezentant gier z rodziny tafl Tablut – lapoński reprezentant gier z rodziny tafl
Scroll to top Scroll to top Scroll to top