• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Bazgranie
  • Blog
  • Recenzje
  • Gry tradycyjne
  • Felietony
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Specjał z charakterem

27 maja 2013/0 Komentarze/w Recenzja/Autor Edyta Warmińska

Lubię gry typu worker-placement, lubię gry ekonomiczne, lubię gry, w których dostaję własną planszę gracza, która jest tylko moja i wara od niej innym (nikt mi nie będzie tu przesuwał drewienek, ani burzył chatek, ni paskudził mojego poletka). Nie przepadam za to za grami kooperacyjnymi, negocjacyjnymi, czy typowo imprezowymi. Wolę wszystko wykombinować sama, oszczędzić sobie zgniłych kompromisów, a po ewentualnym zwycięstwie bawić się za trzech. Każdy z tych gatunków ma swoich zwolenników i przeciwników. Ale co powstanie, gdy wszystko to wymiesza się i wrzuci do jednego pudełka? VivaJava: The Coffee Game. I jest to gra o mieszaniu.

 

Tekst pierwotnie został opublikowany w serwisie Untold Boardgames

Sztuka mieszania

W VivaJavie wcielamy się w pracowników kawowej korporacji. Dostajemy do dyspozycji gotowego na dalekie eskapady, drewnianego specjalistę oraz masę drobnych żetonów i znaczników w wybranym kolorze, a także własną planszę z pięcioma torami rozwoju technologii i śnieżnobiały woreczek, w którym ukrywać będziemy zebrane ziarna kawy. Na stole rozłożymy dwie główne, choć niewielkie, plansze przedstawiające mapę plantacji świata oraz tor punktacji. Rozsypiemy kolorowe znaczniki kawy. Przetasujemy płytki marek kawy, opcjonalnie także jedną lub dwie talie kart mieszania i aromatów – wzbogacające rozgrywkę. Dodatkowo, w grze trzy- lub czteroosobowej, co rundę otrzymamy możliwość przyjęcia na staż pomocnika. VivaJava, w ciężkim pudle od amerykańskiego wydawnictwa Dice Hate Me Games, jest grą przeznaczoną dla trzech do nawet ośmiu graczy.

Każda runda rozgrywki składa się z trzech faz. W pierwszej z nich ruszamy w świat na dostępne pole plantacji, znajdujące się w jednym z 3 regionów świata – Ameryce, Afryce lub Azji. Lokacja, do której wstawimy naszego specjalistę, oprócz upragnionego ziarna kawy, przynosi też pewną pozytywną lub negatywną akcję (zysk lub stratę punktów, dodatkowe ziarenko kawy, możliwość interakcji z innym graczem itp.). W drugiej fazie zauważamy, że w pogoni za którymś z ciekawszych gatunków kawy zapuściliśmy się w region, który przyciągnął też innych graczy i z nimi właśnie stworzymy tymczasowe zespoły. To kluczowy i najzabawniejszy etap rozgrywki – przeprowadzany równocześnie przez wszystkie grupy –  etap obligatoryjnej kooperacji, w którym każdy zespół decyduje, czy podejmie ryzyko wspólnego tworzenia mieszanki szlachetnych ziaren, czy raczej każdy z graczy odda się indywidualnej pracy badawczej w laboratorium (na planszach graczy). Opcja badawcza polega na dowolnym rozdysponowaniu 3 punktów na pięciu torach rozwoju technologii: upraw, selekcjonowania, inwestycji, parzenia i aromatu. Zaś w grupie, której gracze zechcą działać wspólnie, w ruch idą woreczki z zebranymi ziarnami kawy. Nasza mieszanka kawy, reprezentowana przez płytkę przypisaną w danej rundzie do jednego z regionów, jest kompozycją pięciu ziaren. Każdy z członków grupy musi dorzucić do powstającej mieszanki przynajmniej jedno wylosowane z woreczka ziarno kawy, ale już kolejność losowania i ilość ziaren dodanych przez każdego gracza są przedmiotem dyskusji zespołu. Dyskusji opartej na prawdopodobieństwie wylosowania danej odmiany (koloru) ziarna przez każdego z graczy. Zaś prawdopodobieństwo szczęśliwego losowania zwiększa się wraz z indywidualnym rozwojem poszczególnych technologii.

Szlachetność uzyskanej w ten sposób kompozycji ocenia się zgodnie z tabelą punktacji, opartą o układy znane z pokera. Najmocniejszą mieszankę tworzy pięć jednakowych ziaren. Cztery identyczne ziarenka dadzą nam jeszcze kawę wysoko aromatyczną, ful kawowy (trójka i para) to już nie tak intensywne americano, a mniej starannie dobrane ziarna utworzą kolejne, słabsze układy pokerowe. W trzeciej fazie rundy nowa mieszanka trafia na rynek, poddana zostaje opinii konsumentów, a gracze gromadzą punkty za cieszącą się popularnością markę. Jeśli utworzona mieszanka jest rzeczywiście mocna i utrzyma się na liście bestsellerów, zdobędziemy za nią punkty jeszcze w kolejnych rundach, póki nie zastąpią jej mocniejsze kompozycje. Gra toczy się do momentu, w którym któryś z graczy osiągnie 21 punktów na głównym torze popularności, dotrze do ostatniego poziomu na przynajmniej czterech torach technologii lub wyczerpią się płytki mieszanek kawy.

Oczywiście jest to tylko zarys reguł gry. Tory rozwoju technologii wprowadzają dodatkowe możliwości, np.: inwestowania w mieszanki tworzone przez inne grupy i zbierania profitów z ich pracy, czy zagrania kart wydarzeń (aromatów). Dość istotna jest kolejność wysyłania pracowników w świat w pierwszej fazie każdej rundy, zależna od aktualnego miejsca gracza na głównym torze punktacji. Punkty dodatkowe za poziom rozwoju poszczególnych technologii, podliczane dopiero na końcu gry, mogą znacząco wpłynąć na końcowy wynik. I tak dalej. Zależności, dodatkowych możliwości, wariantów doprawiania tej gry jest mnóstwo.

Niepowtarzalna kompozycja

Rozgrywka jest płynna i szybka, w tej grze nie ma przestojów! Fakt, że druga faza rundy jest fazą, w której wszyscy działają (i gadają) równocześnie, dodaje grze pozytywnej energii.

VivaJava oferuje ciekawy mechanizm kontrolowania losowości poprzez doprowadzenie do perfekcji technologii upraw, selekcjonowania oraz zaparzania. W skrócie, technologie te umożliwiają: zbiory jednokolorowych ziaren, odrzucenie lub odłożenie podczas fazy mieszania (losowania ziaren) niechcianych kolorów, tym samym znacznie zwiększając prawdopodobieństwo stworzenia wybranej mieszanki. Mechanizm ten prawdziwie działa podczas rozgrywki w mniejszym gronie, kiedy to tworzyć mieszanki będziemy najczęściej samodzielnie, ewentualnie korzystając z pomocy któregoś ze stażystów.

Czym więcej graczy, tym trudniej będzie nam kontrolować sytuację i panować nad losowością. Tym większa jest jednak interakcja między graczami, tym więcej rozmów, żartów, napięcia przy tworzeniu mieszanek, zaskakująco dobrej zabawy. Tym bardziej widoczna jest też potrzeba prowadzenia całej rozgrywki przez jedną osobę, mianowaną na „mistrza ceremonii”, kogoś kto dobrze zna reguły gry i głośno oznajmia początek i koniec kolejnych faz. Ktoś musi trzymać całe to rozchichotane towarzystwo w ryzach.

VivaJava jest dla mnie grą z własną osobowością. Zmienia się, dostosowując do liczby osób przy stole. Nie zaprzepaści potencjału ośmiu osób zebranych w jednym miejscu i nie pozwoli im na zacięte, samotne realizowanie własnych strategii – zmusi ich do współpracy, interakcji i wyluzowania. Pokaże za to całkowicie inne oblicze w rozgrywce trzyosobowej, stając się średniej ciężkości eurogrą, w której balansujemy pomiędzy chęcią kreacji coraz to ciekawszej marki kawy, a potrzebą rozwoju technologii eliminujących losowość.

Zdarzyło mi się grać w VivaJavę w towarzystwie, które zupełnie tej gry nie doceniło. Już sam ceremoniał rozkładania plansz i masy drobnych żetonów z gwiazdkami, filiżankami i innymi bazgrołkami, układanie obłych i śliskich znaczników ziaren kawy na płytkach mieszanek, ich przesypywanie, wrzucanie i wyciąganie z woreczków co rundę – wymaga pewnej dozy zaangażowania i dobrej woli. Gra nie sprawdzi się w każdym gronie; nie sprawdzi się raczej w niecierpliwym gronie grubopalczastych krasnoludów, nieprzyzwyczajonych bawić się w subtelności aromatów i kolorów. Śliskie znaczniki kawy wymykają im się z kosmatych łap, kolory ziarenek zlewają w jedno, czyste białe woreczki budzą głośny rechot.

Przyznam, że sama miałam też mieszane (nomen omen) uczucia co do rozgrywki w pełnym składzie. Obawiałam się, że umysł fanatycznego eurogracza, zastygły w formie tradycyjnego drewnianego sześcianika, pogubi się w tej feerii kształtów i dziwnych odmian znaczników. Że nie będzie potrafił odnaleźć się w chaosie wieloosobowej rozgrywki. Rozgrywki, w której VivaJava nie jest już klasyczną eurogrą, lecz przeistacza się w grę semi-kooperacyjną, negocjacyjną, czasem z elementem blefu. Zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że jest grą … imprezową. W ośmioosobowej rozgrywce nie mamy już nad nią kontroli. Technologie, pieczołowicie rozwijane na indywidualnej planszy, zdadzą się na nic, gdy pojawi się gracz – psuja, który wpakuje się ze swoim zbiorem idiotycznie dobranych ziaren kawy do naszego regionu, i zniszczy misterną kompozycję mieszanki, niedbale dorzucając jakieś mało szlachetne, wyblakłe ziarenko.

Obawy te rozwiały się bardzo szybko i muszę przyznać, że VivaJavę uwielbiam. Dotąd zawsze bawiłam się przy tym tytule doskonale, i to zarówno w większym składzie, jak i w najmniejszym, trzyosobowym. Fakt, że w tym ostatnim wariancie konieczność dodania do gry całej talii praktykantów, niosących czasem dość wątpliwą pomoc, zwiększa jeszcze ilość elementów na stole. Jednak umiejętne zarządzanie zasobami kawy, którymi stażyści dysponują, w połączeniu z wykorzystaniem bonusów płynących z rozwoju technologii daje satysfakcję i z takiej rozgrywki.

Sposób podania

Na koniec zostawiłam sobie krótki opis szaty graficznej i wykonania komponentów VivaJavy. Właściwie wystarczyłoby tu jedno określenie: doskonałe! Solidne plansze główne i plansze graczy, drewniane duże pionki pracowników, drewniane znaczniki ziaren kawy, masa grubych kartonowych żetonów, gładkie i sztywne talie kart. Całość utrzymana jest w bordowo-brązowo-kawowej (a jakże) kolorystyce. Małym dziełem sztuki w tej grze są płytki mieszanek kawy, ilustracje wykonano z wielką atencją, nieco w stylu retro. Niektóre kojarzą się z etykietami starych opakowań, czy afiszów z lat międzywojennych, inne komentują z humorem jakiś element kofeinowego światka lub delikatnie nawiązują do innych gier tego wydawnictwa. Do tego czytelna, logiczna, poparta ilustrowanymi przykładami instrukcja. VivaJava to produkt zaserwowany po mistrzowsku.

Wypisałam poniżej kilka plusów i minusów tej gry, starając się zachować obiektywność i uwzględnić opinie współgraczy. Myślę, że jako specyficzna gra, wychodząca poza ramki jednego gatunku, może nie zachwycić każdego. Ale jak wspomniałam, VivaJava ma osobowość. I jak to z istotami z osobowością bywa: albo się je lubi, albo nie. Ja tę grę wyjątkowo polubiłam, za unikalny koncept i idealne wymieszanie składników, dlatego oceniam ją wysoko. Moim zdaniem stanowi klasę sama dla siebie.

 

  • PLUSY:

    masa interakcji, angażuje graczy, dobra zabawa w wieloosobowym gronie

    nowatorska mechanika, pomysłowa mieszanka eurogrania i mega-interakcji

    świetne wydanie

    brak przestojów podczas rozgrywki

    regrywalność, wiele dodatkowych wariantów, które możemy włączyć do gry

    skalowalność: inne oblicze gry w zależności od liczby graczy

  • MINUSY:

    nie przyjmie się w każdym gronie

    masa drobnych elementów w pudle

    wymaga prowadzenia rozgrywki przez gracza, który dobrze zna zasady

    skalowalność: w maksymalnym składzie zbyt losowa, zaś w minimalnym za mało interakcji

0 Udostępnień
Tagi: Dice Hate Me Games, T.C. Petty III, VivaJava: The Coffee Game
https://bazgranie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/53/2014/07/DSCN0196.jpg 2552 1939 Edyta Warmińska https://bazgranie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/53/2013/05/znadplanszy-bazgranie.png Edyta Warmińska2013-05-27 23:29:272021-01-16 19:13:47Specjał z charakterem
http://bazgranie.znadplanszy.pl/kontakt/

Edyta Warmińska
Zwariowałam na punkcie gier planszowych po pierwszej rozgrywce w Tikal. Ucieszyłam się, że świat jest pełen takich wariatów po pierwszej wizycie na targach w Essen. Cenię w grach zgrabne połączenie tematu z mechaniką, choć nie uciekam od gier logicznych, czysto abstrakcyjnych. Wciąż rzucam się na nowości, ale błądzę też w poszukiwaniu gier – ciekawostek, gier niepopularnych, czy zapomnianych.

Bazgranie

NAJNOWSZE WPISY

  • Pierwszy szczur w kosmosie6 lipca 2026 - 20:33
  • Makoto, czyli jak zostać mistrzem zagrywania kart29 maja 2026 - 22:11
  • Wynalazcy znad Południowego Tygrysu – ile znaczy dobry warsztat13 kwietnia 2026 - 01:32
  • Rezerwat – z jeepem wśród zwierząt12 marca 2026 - 00:13
  • Eternal Decks – żyjmy długo i szczęśliwie!10 grudnia 2025 - 03:38
  • Rezerwat – czy da się wygryźć Ark Nova?2 grudnia 2025 - 01:58
  • Nowa Ziemia – dwie strony medalu12 listopada 2025 - 21:40
  • The Light in the Mist – wszystkie tajemnice tarota5 listopada 2025 - 00:28
  • The Emerald Flame – Praga, alchemia i zagadka eliksiru27 października 2025 - 20:53
  • SILOS – kosmici są wśród nas20 października 2025 - 11:11

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Gry tradycyjne
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • lipiec 2026 (1)
  • maj 2026 (1)
  • kwiecień 2026 (1)
  • marzec 2026 (1)
  • grudzień 2025 (2)
  • listopad 2025 (2)
  • październik 2025 (3)
  • wrzesień 2025 (3)
  • sierpień 2025 (2)
  • lipiec 2025 (2)
  • czerwiec 2025 (2)
  • kwiecień 2025 (1)
  • marzec 2025 (1)
  • luty 2025 (1)
  • styczeń 2025 (1)
  • grudzień 2024 (2)
  • listopad 2024 (5)
  • październik 2024 (4)
  • wrzesień 2024 (4)
  • sierpień 2024 (3)
  • kwiecień 2024 (2)
  • marzec 2024 (1)
  • luty 2024 (1)
  • styczeń 2024 (2)
  • grudzień 2023 (2)
  • listopad 2023 (3)
  • październik 2023 (4)
  • wrzesień 2023 (2)
  • sierpień 2023 (1)
  • lipiec 2023 (1)
  • czerwiec 2023 (1)
  • maj 2023 (2)
  • kwiecień 2023 (1)
  • marzec 2023 (2)
  • luty 2023 (3)
  • grudzień 2022 (2)
  • listopad 2022 (2)
  • październik 2022 (3)
  • lipiec 2022 (1)
  • czerwiec 2022 (2)
  • kwiecień 2022 (1)
  • luty 2022 (1)
  • grudzień 2021 (2)
  • listopad 2021 (1)
  • październik 2021 (2)
  • lipiec 2021 (2)
  • maj 2021 (1)
  • marzec 2021 (2)
  • luty 2021 (3)
  • styczeń 2021 (2)
  • grudzień 2020 (2)
  • listopad 2020 (1)
  • październik 2020 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • lipiec 2020 (1)
  • czerwiec 2020 (1)
  • luty 2020 (1)
  • styczeń 2020 (1)
  • grudzień 2019 (3)
  • listopad 2019 (2)
  • październik 2019 (1)
  • sierpień 2019 (1)
  • lipiec 2019 (2)
  • czerwiec 2019 (1)
  • marzec 2019 (2)
  • luty 2019 (1)
  • styczeń 2019 (1)
  • grudzień 2018 (2)
  • listopad 2018 (3)
  • październik 2018 (3)
  • wrzesień 2018 (1)
  • lipiec 2018 (1)
  • czerwiec 2018 (1)
  • maj 2018 (1)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (1)
  • grudzień 2017 (2)
  • listopad 2017 (2)
  • październik 2017 (1)
  • wrzesień 2017 (1)
  • lipiec 2017 (1)
  • czerwiec 2017 (1)
  • maj 2017 (2)
  • kwiecień 2017 (2)
  • marzec 2017 (2)
  • luty 2017 (1)
  • styczeń 2017 (2)
  • grudzień 2016 (2)
  • listopad 2016 (3)
  • październik 2016 (5)
  • wrzesień 2016 (1)
  • sierpień 2016 (2)
  • lipiec 2016 (1)
  • czerwiec 2016 (2)
  • maj 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (2)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (1)
  • grudzień 2015 (1)
  • listopad 2015 (2)
  • październik 2015 (2)
  • wrzesień 2015 (1)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (2)
  • maj 2015 (1)
  • kwiecień 2015 (2)
  • marzec 2015 (1)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (2)
  • grudzień 2014 (3)
  • listopad 2014 (1)
  • październik 2014 (5)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (2)
  • lipiec 2014 (3)
  • wrzesień 2013 (1)
  • czerwiec 2013 (2)
  • maj 2013 (1)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Bazgranie | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Wszyscy bogowie duzi i mali Link to: Wszyscy bogowie duzi i mali Wszyscy bogowie duzi i mali
Scroll to top Scroll to top Scroll to top