Marrying Mr. Darcy, czyli jak wyjść za mąż i nie żałować

Marrying Mr. Darcy to karcianka autorstwa Eriki Svanoe, wydana dzięki wsparciu uzyskanemu na Kickstarterze. Gra, w której wcielamy się w role bohaterek powieści Jane Austin „Duma i uprzedzenie”, przenosi nas w świat romansów i umizgów XIX-wiecznych dam i dżentelmenów. W rzeczywistości jest to jednak walka o punkty cech charakteru naszej postaci, dzięki którym przyciągamy uwagę zalotników oraz punkty otrzymane za korzystne małżeństwo. Jest to gra imprezowa, przeznaczona dla 2 do 6 osób, ciekawie odtwarzająca mękę zalotów i desperację oświadczyn angielskiej arystokracji.

„Duma i uprzedzenie” to książka, która pod pozorem romantycznej opowiastki, ukrywa zjadliwą społeczną analizę świata, w którym wszystko kręci się wokół pieniędzy. To świat, w którym cała przyszłość kobiety zależała od pomyślnego zamążpójścia, a starania mężczyzn koncentrowały się na znalezieniu narzeczonej z pokaźnym posagiem i pozycją społeczną. „Marrying Mr. Darcy” to pozornie lekka i mocno losowa imprezowa karcianka, która wciąga nas w dość brutalny świat matrymonialnego targowiska.

Panowie…

Każdy z sześciu kawalerów, wyjętych z kart powieści, posiada inne preferencje i wyobrażenia cech charakteru pożądanych u przyszłej żony. Jeden ponad wszystko ceni bystrość narzeczonej, drugi baczy i na urodę, i na posag. Inny zainteresuje się tylko panną z tzw. nieskazitelną reputacją. Na początku rozgrywki układamy karty konkurentów na stole, tak by widoczne były ich preferencje. Obok umieszczamy też kartę staropanieństwa.

… i Panie

Każdy z graczy wybiera jedną z kart kobiet. Na karcie widnieje wartość posagu każdej panny, niektóre z postaci mają też dodatkowe punkty charakteru lub specjalną zdolność. Na odwrocie karty postaci znajdziemy wartość punktową każdego z kawalerów dla danej kobiety. Są to punkty małżeństwa, które uzyska gracz jeśli doprowadzi do małżeństwa swojej postaci z danym konkurentem.

W grze wykorzystujemy dwie talie kart: wydarzeń i charakteru. Rozgrywka składa się z dwóch faz: zalotów i oświadczyn.

Powszechnie znana prawda głosi, że majętny kawaler potrzebuje do szczęścia tylko żony. Chociaż poglądy bądź uczucia owego kawalera zazwyczaj są nieznane, gdy po raz pierwszy zjawia się w sąsiedztwie, okoliczne rodziny z miejsca zaczynają go traktować jak prawowitą własność jednej z córek.

Faza Zalotów

W tej fazie prowadzone przez graczy postacie uczestniczą w różnego rodzaju wydarzeniach, dzięki którym gromadzą karty charakteru. Karty te mogą zagrywać na stół, wzbogacając charakter swej bohaterki o punkty: piękna, bystrości, reputacji lub życzliwości. Warto zdobywać cechy cenione przez tych kawalerów, którzy przyniosą naszej postaci najwięcej punktów małżeństwa na koniec gry. Najważniejszym narzędziem w grze są jednak karty sprytu, które choć nie wliczają się do końcowej punktacji, pozwalają szybciej wejść w fazę oświadczyn i wybierać z większej liczby konkurentów niż rywalki. Karty sprytu możemy zagrywać też na postaci rywalek, pozbawiając je w ten sposób istotnych punktów charakteru.

Faza zalotów polega więc na dobieraniu kolejnych kart wydarzeń z talii, czytaniu ich treści (która nawiązuje do zdarzeń opisanych w powieści) oraz wykonaniu zadania, którym najczęściej jest dobranie i zagranie karty z talii charakteru. Gdy wyczerpią się karty z talii wydarzeń przechodzimy do drugiej części gry.

– Mówmy serio. Natychmiast opowiedz mi wszystko, co powinnam wiedzieć. Kiedy go pokochałaś?

– Działo się to tak stopniowo, że naprawdę trudno mi określić początek. Myślę jednak, że musiało to być wówczas, gdy zobaczyłam jego cudowną posiadłość.

Faza Oświadczyn

W tej fazie akcję jako pierwszy wykonuje gracz, którego postać zebrała najwięcej punktów sprytu. Spośród wyłożonych na stole kart kawalerów wybiera tych, których oczekiwania może spełnić i układa zgodnie z przyporządkowanym im numerem. Np. bohaterka nienachalnie urodziwa, z budzącą wątpliwości reputacją i niewielkim posagiem, lecz obdarzona ponadprzeciętną bystrością będzie zdolna zainteresować tylko pana Denny’ego i pana Darcy’ego. To, czy któryś z nich oświadczy się  naszej postaci zależy już tylko od szczęśliwego rzutu kostką.  Wynik 4 – 6 oczek gwarantuje oświadczyny, które możemy jednak odrzucić – o ile interesuje nas kolejny wyżej sytuowany kandydat – jednak tracimy wówczas szansę na powtórną propozycję małżeńską.

Tę czysto losową zabawę zmodyfikować mogą czasem specjalne karty wydarzeń, które udało nam się pozyskać w poprzedniej fazie, pozwalające na powtórny rzut kostką, dodanie 1 oczka do wyniku, powrót do odrzuconego raz kandydata, itp. Bohaterka, która nie rozwinęła swego charakteru na tyle, by zainteresować któregoś z konkurentów lub nie miała szczęścia w matrymonialnej loterii, określa swój los – i liczbę punktów – zgodnie z punktacją karty staropanieństwa (również rzucając kostką). Jeśli gracz zdecyduje się przyjąć oświadczyny zabiera kartę wybranka i nie jest ona już dostępna dla kolejnych graczy wchodzących w fazę oświadczyn.

Grę wygrywa gracz, którego postać zebrała najwyższą sumę punktów: małżeństwa (widniejącą na karcie kobiety i zależną od wybranka) i charakteru (punkty piękna, bystrości, reputacji i życzliwości).

Podsumowanie

Gra od strony mechanicznej nie oferuje właściwie nic interesującego. Jeśli losowość jest tą cechą, której nie wybaczacie nawet po pociągnięciu kilku głębszych ‘party cards’, nie zbliżajcie się do tej karcianki. Faza zalotów może stać się nudnym zaliczaniem kolejnych podobnych wydarzeń; w fazie oświadczyn zdani jesteśmy na los i tracimy cierpliwość, gdy wyczekany idealny kandydat nie zdecyduje się na oświadczyny – drań jeden!

Grę cechuje duża zależność językowa – niektóre karty wydarzeń są gęsto zapisane drobnym druczkiem – dobrze więc, by wszyscy gracze znali język angielski. Smutno jest też w rozgrywce dwuosobowej; moim zdaniem dopiero w składzie czteroosobowym gra nabiera rumieńców. I mogłabym tak roztrząsać wady i niedociągnięcia tej karcianki (pamiętajmy: zaprojektowanej przez fankę prozy Jane Austen, nie profesjonalnego autora gier), gdyby nie jedna jej cecha. Marrying Mr. Darcy jest grą zabawną. W odpowiednim i skorym do wygłupów gronie rozwija się w zaciekłą walkę o upatrzonych kandydatów i sprytne kompromitowanie rywalek w ich oczach. I wszystko to z głupawym uśmiechem na twarzy.

Dodam, że podoba mi się odtworzenie świata powieści i realiów matrymonialnych tamtych czasów. Losowość fazy oświadczyn jest nawet tematycznie uzasadniona. Do tego lekka forma, zabawne teksty na kartach, nawiązujące do stylistyki epoki wykonanie. Gra nie jest też zupełnie pozbawiona strategii: specjalne karty wydarzeń pozwalają nieco zapanować nad losowością, a równomierny rozwój kilku cech charakteru postaci zapewni zainteresowanie ze strony większej liczby kandydatów. Interakcję gwarantują karty sprytu, którymi uderzamy we współgraczy, kalkulując jednak, czy nie lepiej użyć ich, by wepchnąć się na matrymonialny rynek przed innymi.

Jeśli przedkładacie wierne oddanie tematu nad mechanikę i nie uciekacie od gier typu role-playing i gier do pogrania na luzie, to może być ciekawy tytuł. Taki trochę z innej bajki. Pamiętając oczywiście, że jest to lekka gra imprezowa działająca lepiej w większym i zdeterminowanym do zawarcia małżeństwa towarzystwie.

Kursywą wyróżniłam cytaty z książki Jane Austen „Duma i uprzedzenie”

 

16 Udostępnień