Essen 2014 – gry japońskie

Grupa japońskich projektantów gier w tym roku prezentowała swoje gry pod dwoma szyldami: Japon Brand oraz Minimal Games. Projekty Minimal Games wyodrębniono z Japon Brand, zaliczając do nich typowe mikrogry, czyli gry mieszczące się w kieszeni i z małą liczbą komponentów. Jak chyba co roku większość gier, które Japończycy przywieźli na targi została wyprzedana jeszcze przed rozpoczęciem całej imprezy, w preorderach. Tytuły, które pojawiły się na stoisku w tym roku zaczęły już zbierać całkiem przychylne recenzje, często z powodu typowej dla azjatyckich projektów odrębności oraz prostoty i elegancji, które przekładają się na wciągające rozgrywki; rozgrywki nieco inne niż wszystko, czego przeciętny europejski gracz dotąd doświadczał.

Pod marką Japon Brand ukazały się w tym roku między innymi: rozchwytywana Isaribi, projektu Hisashi Hayashi, worker placement dla 3 – 5 graczy traktujący o połowach ryb oraz tego samego autora: kafelkowa gra Edo Yashiki i wykorzystująca kości Rolling Japan. BakaFire, autor takiego hitu jak Tragedy Looper, przedstawił w tym roku dwie zupełnie różne gry: AristoMaze opartą o mechanizm aukcji, w której gracze eksplorują podziemia oraz OWACON, worker placement z elementami dedukcji i ukrytymi informacjami. W świat snu zanurzył się autor gry The Ravens of Thri Sahasri, ciekawie zapowiadającej się dwuosobowej karcianki: asymetrycznej, dedukcyjnej kooperacji. Ten sam autor przygotował również grę Ars Alchimia, dla 3 i 4 graczy, worker placement osadzony w świecie alchemików – a to akurat temat już eksploatowany na tegorocznych targach.

Stoisko Minimal Games obok wariacji na temat Love Letter, pod nazwą Secret Moon oraz kolejnych odmian Lost Legacy, prezentowało jedną z ciekawszych w moim odczuciu gier z tegorocznej japońskiej oferty – Onitama. To prosta dwuosobowa gra logiczna, w której ruchy graczy określone są przez karty ukazujące sposób przesunięcia pionów. W każdej rozgrywce bierze udział zaledwie pięć kart, które cały czas rotują miedzy graczami. Miałam okazję zagrać w ten tytuł próbną partię i podobała mi się konieczność myślenia kilka ruchów do przodu i żonglowania kilkoma kartami, wydaje się, że gra ma potencjał.

O niepohamowanej skłonności Japończyków do minimalizacji świadczyć może też gratisowa gra dla odwiedzających stoisko wykonana w formie pocztówki. Świetny pomysł promocyjny, którego niestety nie zdołałam jeszcze wypróbować, bo angielskie zasady opisane na drugiej stronie pocztówki przerosły moje umiejętności językowe – a może byłam już bardzo zmęczona po prostu.