Cappuccino – logiczny deserek

Pudełko z grą Cappuccino otwiera się jak pudełko czekoladek. W środku zamiast słodkiej przekąski czeka jednak instrukcja gry logicznej oraz 64 plastikowe kubeczki. Kubeczki też wyglądają jak zrobione z czekolady i w pierwszym odruchu chciałoby się je zjeść. Trzeba jednak nimi grać. Na pomysł użycia kawowych kubeczków do gry logicznej wpadł Charles Chevallier, a w Polsce grę wydał w tym roku Egmont. A czy warto zamienić rozgryzanie prawdziwych czekoladek na rozgryzanie ruchów w grze i ile to kalorii dla umysłu opowiem w tej recenzji.

Wrażenia estetyczne

Wewnątrz czekoladowego pudełka znajdziemy cztery kolory plastikowych kubeczków (po 16 na gracza), których denko ozdobione jest rysunkiem utworzonym zdawałoby się z cynamonowej posypki na kawowej piance. Na mlecznobiałych kubeczkach unosi się lekko listek, przez orzechowe przebiega kot, brązowe ozdabia pyzata mordka misia pandy, a brunatne udekorowano kwiatem. Kubeczki ułożone w pudełku jak w bombonierce trochę się rozpychają i wybrzuszają boki pudełka. Kubeczki rozstawione na stole i przygotowane do rozgrywki wyglądają elegancko i po prostu smacznie.

Zestaw reguł

Cappuccino jest grą logiczną przeznaczoną dla 2 do 4 graczy. Każdy z graczy wybiera kolor, którym będzie grać, a kubeczki przed rozgrywką rozstawia się losowo, tak by stykały się bokami, starając się rozmieścić je równomiernie.

Ruch gracza polega na umieszczeniu swojego kubeczka lub stosu kubeczków na sąsiadującym stosie. Pojedynczy kubeczek umieścić można tylko na sąsiadującym pojedynczym kubeczku, stos kubeczków na sąsiadującym stosie, który jest niższy lub równy. Wierzchni kubeczek określa do którego gracza należy stos.

Rozgrywka kończy się gdy nikt nie może już wykonać ruchu. Gracze łączą wówczas swoje stosy w jeden duży stos – wygrywa ten z graczy, który zebrał największą liczbę kubeczków.

Podczas rozgrywki między kubeczkami powstają puste miejsca, których nie wolno przeskakiwać. Stosu kubeczków nie wolno też rozdzielać.

W instrukcji zaproponowano też dodatkowe warianty gry. W tzw. wariancie zaawansowanym rozgrywkę zaczyna się już w momencie rozstawiania kubeczków na stole – to gracze decydują gdzie ustawić kubeczki swojego koloru pamiętając, by sąsiadowały z przynajmniej dwoma już rozstawionymi. Odrębną propozycją jest też wariant dwuosobowy, w którym każdy gra dwoma kolorami, zaś na końcu gry wybiera tylko jeden z nich do podliczenia punktów.

Coś dla smaku i umysłu

Przyznam, że po przeczytaniu reguł gry poczułam rozczarowanie. I co, to już wszystko? Czy tu jest w ogóle nad czym myśleć? Dobra gra, jak dobra kawa, musi mieć moc, jakąś intensywność. Musi też, jak kawa, nieco uzależniać. Czy w Cappuccino jest choć trochę kofeiny, czy tylko sama pianka?

Po pierwszej rozgrywce już wiedziałam, że gra nie jest tak banalna jak na pierwszy rzut oka może wyglądać. Jest prosta i szybka, ale każe też zastanowić się nad swoim ruchem, coś zaplanować. Można tworzyć dużo małych stosów i szybko je izolować, można budować jeden wielki, trzeba pomyśleć kiedy odizolować stos innego gracza, gdy robi się niebezpiecznie wysoki… Gra okazała się zaskakująco fajna, wciągająca. Po jednej rozgrywce chce się grać kolejną. Cappuccino działa na zmysły, wizualnie prezentuje się doskonale, kubeczki chętnie się dotyka i je przestawia. Zasady są proste, rozgrywka jest szybka, wrażenia przyjemne. Jest pewna lekkość w tej grze, dzięki której można ją potraktować tylko jak zabawę. I to jest chyba ta cecha, która najbardziej mnie przekonuje do Cappuccino – to gra logiczna, która jest zupełnie niestresująca.

Uważam ją za świetne wprowadzenie do gier logicznych i jeśli macie przyjaciół, którzy nie dali się dotąd namówić na pojedynek umysłów przy jakimś abstrakcyjnym klasyku, warto wypróbować Cappuccino. Ta gra może ośmielić i zachęcić do gier logicznych, poza tym możemy w nią grać również w gronie trzy- i czteroosobowym. Kilka partii zdążymy rozegrać dosłownie w przerwie na kawę.

Gra dobrze działa właściwie w każdym składzie, choć na siłę można przyczepić się, że gdy w składzie wieloosobowym gracze uprą się na atakowanie jednego koloru, nie ma on szans na wygraną. Razi mnie też nieco nazywanie wariantem zaawansowanym wariantu gry polegającego tylko na rozstawianiu początkowym kubeczków indywidualnie przez graczy. Takie rozstawianie wiele nie zmienia, nie ma wpływu na komplikację rozgrywki.

I na koniec jeszcze kilka słów o intensywności rozgrywki. Na pewno nie jest to espresso wśród gier logicznych. To jest cappuccino. Przykryte lekką pianką, przyjemne w odbiorze i wykwintne, ale nie wykręcające umysłu na drugą stronę. Nie jest to też bardzo innowacyjny projekt, choć oprawa wizualna jest bardzo pomysłowa. Cappuccino ma jednak wystarczająco mocy, by zapewnić zajmującą rozgrywkę, przyciągnąć nowych graczy do tej kategorii gier i poprzez swą atrakcyjną formę rozbawić nawet starych wyjadaczy. Jeśli istnieje taka kategoria jak rodzinne gry logiczne, to jest właśnie jej bardzo dobry reprezentant.

 

Dziękuję wydawnictwu EGMONT za przekazanie gry do recenzji.

  • Bartłomiej Cieślak

    Dobrze rozumiem, że na koniec gracze łączą wszystkie swoje kubki i stosy – tak te wcześniej odizolowane i zabrane do siebie jak i na stole? Bo na początku sądziliśmy, że do punktacji końcowej liczą się tylko te, które uda nam się odizolować od innych, ale to chyba błąd…

    • Tak – na koniec gry każdy gracz łączy wszystkie swoje stosy w jeden duży stos.

      • Bartłomiej Cieślak

        W takim razie gra stała się sporo łatwiejsza, a kombinowanie trzeba przenieść w inną sferę niż „jak odizolować mój stos żeby zdobyć punkty” 🙂

        • Gra generalnie nie jest trudna, ale trochę pokombinować trzeba 🙂 Nie rozumiem dokładnie jak podliczaliście punkty wcześniej, ale właśnie decydowanie o tym kiedy odizolować swój stos lub stos przeciwnika jest bardzo ważne w tej grze, przez to też rozgrywka często ‚rozpada się’ na dwa lub więcej ‚pola gry’ itd.