Cubist – kościana awangarda

Cubist to szybka i efektowna gra z 2014 roku, wykorzystująca kości do budowania trójwymiarowych struktur. Autorzy: Steven Poelzing i Alf Seegert tematycznie osadzili ją w geometrycznym świecie kubizmu, przy okazji umożliwiając graczom poznanie nazwisk i dzieł kilku ciekawych artystów. Gra przeznaczona jest dla 2 do 4 osób, doskonale testując ich wyobraźnię przestrzenną.

Gry, w których używa się kości bywają nieco lekceważone przez część graczy. Niektórym nadal kojarzą się z najbardziej prymitywnymi formami planszowego życia, grami chińczykopodobnymi, gdzie wszystko zależy od losu i szczęścia. Współczesne gry dzielnie stawiają czoła tym uprzedzeniom, zaprzęgając kości w mechanizmy, o których nie śniło się chińskim filozofom. Kośćmi często już nawet nie rzucamy, a jedynie ustawiamy ich wyniki lub też mamy takie możliwości ich modyfikacji, by czynnik losowy był minimalny, zaś w niejednej grze kości stały się częścią mechanizmu wyboru akcji. Kolejnym krokiem było użycie kości jako zasobów w grze, czy wplątanie ich jako kluczowego elementu do rozgrywki. I tak, jak podobało mi się w Panamaxie, że kości faktycznie uczestniczyły w grze (przewożone jako ładunek na statkach), tak cieszy mnie w Cubist możliwość budowania geometrycznych kompozycji ze zwykłych k6. Tutaj z kości tworzymy prawdziwe dzieła sztuki: rzeźby w zaciszu autorskich pracowni oraz futurystyczną bryłę muzeum.

Zasady na obrazkach

Zasady gry są proste i chyba najlepszą formą ich przedstawienia będzie galeria zdjęć z podpisami.

Początek rozgrywki wygląda tak:

Podstawowe reguły budowy wyglądają tak:

Pozostałe możliwości gracza wyglądają tak:

Zaś punktacja końcowa wygląda tak:

Wrażenia w punktach

Kubizm w swym czasie był prawdziwą awangardą w sztuce: malarstwie i rzeźbie. Zbuntował się przeciw starym wzorcom i zgeometryzował malarstwo; zerwał ze sztampowym odzwierciedlaniem rzeczywistości. Mimo wszystkich swych zalet, Cubist nie jest oczywiście aż taką awangardą w grach planszowych. Najróżniejsze mechanizmy wykorzystania kości pojawiły się w wielu grach już dużo wcześniej, a w bardzo podobny przestrzenno–budowalny sposób kości wykorzystuje też gra Blueprints. To gra, z którą najczęściej Cubist porównywano, bo wizualnie mają kilka cech wspólnych. Nie grałam w Blueprints, więc o takie porównanie się nie pokuszę. Wymienię za to kilka cech Cubist, które sprawiły, że gra stała się w ostatnich tygodniach przebojem w moim domu:

  • dynamika – gracz buduje kilka konstrukcji naraz (w dwóch własnych pracowniach i w muzeum) oraz często je modyfikuje, bo karty aktualnych instalacji szybko się zmieniają;
  • element wyścigu – rodzi fantastyczne napięcie w grze: wszyscy pracują nad tymi samymi instalacjami, mozoląc się nad dopasowaniem brakujących kości – i nagle bum! ktoś był szybszy, więc pojawia się nowa karta instalacji, a budowę rozpoczynamy od nowa;
  • element przestrzenny – gra fajnie wyrabia wyobraźnię przestrzenną, budowanie instalacji z kostek na podstawie szkiców brył na kartach i ich prostokątnych rzutów płaskich świetnie rozwija trójwymiarową percepcję;
  • karty artystów – są bardzo ważnym elementem gry: intensywne ich wykorzystanie ogranicza wpływ losowości na rozgrywkę, daje dodatkowe pole do kombinowania;
  • uniwersalność – grę możemy traktować jako typowy filler między cięższymi tytułami, ale może stanowić też danie główne; podobnie, znajdzie fanów wśród ogranych osób, jak i początkujących;
  • zmysłowość – fizyczny kontakt z kostkami daje podobne odczucie jak z budulcem prawdziwych rzeźb: tu naprawdę stajemy się na krótki moment artystami; oprawa graficzna pięknie spaja rozgrywkę z tematem, a kości o niebanalnych kolorach i doskonałym wykonaniu cieszą zmysły;
  • temat i klimat gry – mała plansza gracza daje wyczuwalne wrażenie tworzenia w rzeźbiarskiej pracowni z materiału przechowywanego gdzieś na poddaszu; dokładanie własnej cegiełki do centralnego muzeum wznoszonego przez wszystkich graczy, w otoczeniu dzieł przedstawionych na kartach artystów może dać poczucie bycia częścią kolorowej, inspirującej, artystycznej cyganerii;
  • skalowalność i czas gry – jest dobrze w każdym składzie osobowym: bardziej agresywnie jest przy czterech osobach, bo karty instalacji szybko znikają, częściej burzymy więc własne rozpoczęte prace. I w każdym składzie osobowym rozgrywka jest dość szybka: 30 – 45 minut.

 

Cubist przywiozłam sobie z ostatnich targów w Essen, po wstępnym ograniu uznałam za grę przyzwoitą i odłożyłam na dłuższy czas na półkę. Dopiero niedawno zaproponowałam ją ponownie na szybką partyjkę dla odprężenia i gra znienacka zdobyła serca i umysły wszystkich. Kluczem stało się chyba mądrzejsze wykorzystanie kart artystów (czytaj: zaciekła walka o karty artystów). Nagle objawiło się nam potężne narzędzie kontrolujące losowość rozgrywki, wzrosła interakcja i dynamika gry, znacznie zwiększyła się ilość kombinowania i analizowania możliwych opcji ułożenia kostek. Gra spodobała się i graczom ze stażem, i zupełnie początkującym. Cubist to nie tylko rzucanie kośćmi, to przede wszystkim budowanie z nich trójwymiarowych struktur, zabawa w artystów. Kolorowe bryły fajnie współgrają z tematem kubizmu, piękne kości garną się do rąk, atrakcyjna oprawa graficzna cieszy zmysły. To gra z wagi ‘lekko-średniej’, lecz umysł wysilić tu trzeba, a wiele decyzji wymaga głębszego namysłu. Wszystko to jednak daje radość, nie męczy, a raczej odpręża – to bardzo optymistyczna gra. I choć odkryłam ją dopiero w drugim podejściu, już jestem jej fanką. Jeśli napatoczycie się kiedyś na Cubist, gorąco polecam ją wypróbować.

  • Alf Seegert

    Thank you for this very nice review! I’m happy you enjoy playing Cubist! — Alf (co-designer of Cubist)

    • Hi Alf! Thank YOU for this very nice game 🙂 We enjoy it very much – it’s fun and very addictive.