Altiplano: Podróżnik

Podróżnik, dodatek do gry Altiplano, dotarł niedawno do polskich sklepów za sprawą wydawnictwa Baldar. Bardzo byłam tego Podróżnika ciekawa. Podstawową wersję gry Altiplano uważam za grę świetną i angażującą, a do tego: kompletną całość. Możecie poczytać o niej tutaj. Co też mógłby przynieść w swym wielkim plecaku Podróżnik, by tak zajmującą rozgrywkę jeszcze urozmaicić? Czy będzie już stałym gościem na Altiplano, czy też tubylcy mogą się bez niego obejść? Czy aby tam nie przeszkadza, naruszając kruchą równowagę ekosystemu? 😉

 

Bogaty podróżnik

Autorami dodatku są Louis i Stefan Malz oraz, oczywiście, twórca podstawowej wersji gry – Reiner Stockhausen. A oto co wypakował ze swego wielkiego plecaka Podróżnik… Nową płytkę terenu Punkt handlowy, umieszczaną w środku koła utworzonego przez siedem płytek terenu. Nowe dobudówki podróżnika dla wszystkich graczy, umieszczane nad własną planszą akcji. Pionek białego gringo, który rozpoczyna swą wędrówkę przez płaskowyż na Trakcie, a następnie przesuwa się zgodnie z ruchem wskazówek zegara przez kolejne, niezajęte, płytki terenu na okręgu. W pudełku gry znajdziemy jeszcze talie kart patentów (pierwszego i drugiego stopnia), talię kart zdarzeń, pojedyncze karty łodzi, chatki, misji oraz trzy karty nowych zleceń. Ponadto: różowe kryształki opali, znaczniki punktów zwycięstwa, karty pomocy dla graczy oraz nowy notes punktacji. Wszystko wykonane solidnie i w charakterystycznej dla Altiplano stylistyce graficznej.

Pomysłowy podróżnik

Podróżnik wprowadza dodatkowy sposób pozyskiwania i wymiany żetonów towarów, dzięki wykorzystaniu płytki Punktu handlowego. Podobnie jak w podstawce, wykonanie akcji z dobudówki podróżnika ściśle powiązane jest z miejscem, w którym przebywa pionek gracza. Z akcji oferowanych przez podróżnika możemy skorzystać tylko wtedy, gdy pionek gracza znajdzie się na tej samej płytce terenu, na której akurat przebywa pionek podróżnika. To rozwiązanie podkreśla jeszcze wagę planowania swoich ruchów i ich kolejności, znaną z podstawowej wersji gry. Pozyskiwanie towarów możliwe jest dzięki opalom, które również możemy nabyć podczas spotkania z podróżnikiem, oddając z pól akcji dobudówki podróżnika żeton towaru (przenosząc go do swojej skrzyni) i pobierając w zamian opal z zasobów ogólnych. Dodatek wprowadza też patenty, które oferują ich właścicielowi pewne stałe usprawnienia lub dodatkowe pola akcji. Skorzystanie z akcji nabytych kart patentów możliwe jest jeśli pionek gracza znajduje się w terenie, na którym stoi podróżnik, po uprzednim umieszczeniu na nich żetonów towarów lub monet. Możliwości oferowane przez karty patentów są całkiem zacne, lecz ich pozyskanie nie jest wcale tak proste i wymaga wyrzeczeń. Za kartę musimy zapłacić żetonem towaru (mniej lub bardziej cennego), z którym tym samym żegnamy się już na zawsze. Nie umieszczamy bowiem zużytych żetonów jak dotąd we własnej skrzynce, lecz przenosimy je do swojej strefy Punktu handlowego. Stąd będą mogli zakupić je inni gracze, korzystając z akcji dobudówki podróżnika. Każdy gracz może zakupić od podróżnika towary pochodzące ze stref handlowych innych graczy oraz ze strefy neutralnej.

Przyjazny podróżnik

Zmienia się również początek każdej rundy. W tak zwanej fazie zero, gracze odkrywają karty zdarzeń, które wpływają – z reguły w sposób pozytywny – na daną rundę. Zazwyczaj oferują graczom dodatkowe możliwości pozyskania towaru lub monety oraz pozwalają na przeniesienie wybranego towaru z zasobów ogólnych do neutralnej strefy Punktu handlowego. Instrukcja dodatku wskazuje na możliwość rozgrywania gry dodając do niej tylko karty zdarzeń, bez wykorzystywania postaci podróżnika i płytki Punktu handlowego. Instrukcja zawiera również propozycję rozegrania skróconego wariantu gry. W takiej wersji gracze startują z piątego pola Traktu, zaczynają grę z dodatkowym żetonem żywności, zaś koniec rozgrywki wyznacza odsłonięcie ostatniej z 15 kart zdarzeń użytych do gry.

 

Gringo na Altiplano – relacja z podróży

Mam wrażenie, że autor Altiplano wyjątkowo wnikliwie obserwuje i wysłuchuje komentarzy graczy. Nie znam człowieka, ale wydaje mi się uważnym, dociekliwym, wrażliwym na krytykę perfekcjonistą. Już podstawka Altiplano udoskonalała rozwiązania zaproponowane w Orleanie: choćby sposób przepływu żetonów w skrzyni i sakiewce, zapełnianie półek magazynu będącego doskonalszą wersją orleańskiego ratusza, sens użytkowania żetonów towarów i monet. W moim przekonaniu wyniosło to Altiplano do wyższej ligi gier, uczyniło z niej grę trudniejszą i bardziej wymagającą, a przy tym dużo bardziej elegancką. Ale autor nie spoczął na laurach. Znów wziął sobie do serca uwagi krytyczne. A na cóż narzekali grający w Altiplano?

Na długość rozgrywki. Faktycznie, gra w pełnym składzie potrafiła potrwać ponad trzy godziny i nieco zmaltretować graczy. Teraz mamy na to sposób, proszę bardzo: krótki wariant gry!

Na trudność rozgrywki. Rzeczywiście, uzyskanie dostępu do wielu kluczowych towarów jest ograniczone i wymaga nie lada pomyślunku, a czasem kończy się fiaskiem. Łatwo zablokować się niezrealizowanym zleceniem, przegrać wyścig z rywalami o upragnioną łódź lub specjalistyczną dobudówkę. Teraz mamy na to sposób, proszę bardzo: możliwość zakupu towarów w Punkcie handlowym.

Na małą interakcję. Części graczy nie satysfakcjonowała ograniczona interakcja, brak możliwości wymian towarów pomiędzy graczami. Proszę bardzo, oto pojawia się mechanizm zakupu wartościowych patentów, które wymagają oddania żetonu towaru do Punktu handlowego, skąd mogą je przejąć nasi rywale.

Na ograniczenia związane z poruszaniem się po okręgu i niemożnością wykonania wszystkich zaplanowanych akcji. Proszę bardzo…  teraz jest jeszcze trudniej. Zależy nam, by podczas wędrówki po płaskowyżu jak najczęściej spotkać się z figurą podróżnika. A jego jakoś zawsze nosi tam, gdzie nas nie ma. I znów porządnie musimy się nagłówkować, czy poświęcić wykonanie zaplanowanej akcji dla tego międzykulturowego spotkania, czy też podążać swoją ścieżką.

Na rozlatującą się alpakę, znacznik pierwszego gracza. Proszę bardzo, oto mamy nowy znacznik alpaki – równie sympatycznej, choć płaskiej.

Na to, że Altiplano to nie ich ukochany Orlean. Proszę bardzo, pojawiają się karty zdarzeń działające podobnie jak kafle klepsydr; pojawiają się karty patentów kojarzące się z budynkami w Orleanie. Na szczęście zdarzenia w Podróżniku raczej wspomagają graczy i mają przyjazny charakter (precz z orleańską zarazą!). Zaś patenty umożliwiają głębszą specjalizację; wyraźnie odróżniają nas od przeciwników.

Sama obawiałam się nieco, że Podróżnik może zachwiać delikatną równowagą między trudnością a przyjemnością z rozgrywki w Altiplano. Bałam się, że może znacząco ułatwić grę i zabrać mi przyjemną frustrację jaką czułam po każdej partii, bo zawsze czegoś nie zdążyłam, czegoś nie zdobyłam i czegoś mi zabrakło. Dodatek wprowadza przecież wiele ułatwień: dodatkowe opcje zdobycia towarów, pozytywne wydarzenia, usprawnienia z pozyskanych patentów. Okazuje się jednak, że spotkanie podróżnika wcale nie jest takie proste i daje nam dodatkową zagwozdkę podczas fazy planowania.

Pozyskanie kart patentów, szczególnie drugiego stopnia, wymaga odrzucenia cennego towaru, na który zaraz rzucą się przeciwnicy. Korzystanie z akcji patentów również wymaga nawiązania bezpośredniego kontaktu z podróżnikiem, a więc całą strategię musimy nastawić na częste z nim spotkania, inaczej planując swoje akcje. Usprawnienia patentów mocno ukierunkowują nasze granie. To silne specjalizacje, np.: możliwość tańszego zakupu dobudówek, realizacja dwóch zleceń naraz, uzupełnianie jednej półki magazynu dwoma rodzajami towarów, odprowadzanie żywności do magazynu, sprzedaż ryb lub drewna na targowisku. Patenty drugiego stopnia są trudniejsze, tak do zdobycia, jak i do wykorzystania. Te, które działają stale, jak wynajem, dzięki któremu zyskujemy monetę w każdej rundzie, czy transport opłacany żetonami dzbanków, dają mocne wsparcie bez dodatkowego wysiłku. Lecz te, wymagające umieszczenia żetonów jeszcze w fazie planowania, każą już grać bardzo świadomie. Mi, na razie, sporą trudność sprawia efektywne ich wykorzystanie. Niewątpliwie jednak dają nowe możliwości zdobycia punktów zwycięstwa i wymagają lepszej orientacji przestrzennej – tak by co rundę wyjść na spotkanie podróżnika.

Z satysfakcją zatem donoszę, że Podróżnik trzyma poziom. Nadal znajdujemy się powyżej trzech tysięcy metrów nad poziomem morza i czujemy rozrzedzone powietrze. Nadal mamy nad czym myśleć.

Altiplano wraz z Podróżnikiem, jest na pewno bardziej złożoną grą, bogatszą w możliwości. Podróżnik urozmaica Altiplano i choć początkowo wnosi też nieco rozgardiaszu do rozgrywek, to powoduje, że granie staje się bardziej otwarte.

Nie jest jednak tak, że Altiplano bez Podróżnika coś traci. To bardzo elegancka gra w czystej wersji podstawowej. Ja będę wracać do Altiplano zarówno w wersji podstawowej, jak i z dodatkiem, bo rozgrywki te nabierają innego charakteru. Uważam, że po rozegraniu partii z Podróżnikiem można spokojnie wrócić do samej podstawki. Gra podstawowa jest bardziej skupiona. Na pewno najpierw trzeba dobrze ograć podstawkę, by w ogóle pomyśleć o wprowadzeniu dodatku. Podróżnik otwiera wiele możliwości i w pierwszych partiach gracz może czuć się roztargniony. Mnie początkowo Podróżnik rozproszył, oderwałam się od starań by zmaksymalizować wypełnienie magazynu, nie umiałam zaplanować jednej spójnej drogi do zwycięstwa. Na pewno lepiej trzeba tu planować swoje ruchy, tak by wykorzystać spotkania z podróżnikiem. Nie wydaje mi się też, by ten dodatek jakoś znacząco zwiększył sposób interakcji pomiędzy graczami. Pomysł na oddawanie swych towarów do Punktu handlowego tak, by mogły one potem trafić do innych graczy jest rzeczywiście ciekawy. Jednak by rywale mogli je pozyskać muszą przeprowadzić cały skomplikowany proces planowania i realizacji akcji, co kosztuje trochę czasu i znoju – dość powiedzieć, że interakcja związana z wymianą towarów jest odczuwalna bardzo subtelnie.

Fabularnie również podoba mi się pomysł na podróżnika – turystę przemierzającego płaskowyż andyjski, który bardzo chętnie brata się z tubylcami, przy każdym spotkaniu podsuwając im nowe pomysły, usprawnienia lub towary. Niezmienne pozostają najlepsze cechy Altiplano – konieczność przemieszczania się pomiędzy lokacjami, trudność zaplanowania ruchów i kolejności wykonywania akcji, trudność zdobycia cennych towarów. To nadal skrupulatne planowanie i ciężkie wybory.

Dla fanów i znawców Altiplano, ten dodatek jest bardzo wartościowy. Daje wrażenie bogactwa decyzji i większej złożoności. Otwiera wiele możliwości prowadzenia rozgrywki i uwypukla potrzebę pójścia własną ścieżką. Patenty jeszcze bardziej różnicują drogi graczy – a właśnie zróżnicowanie strategii było mocną stroną tego tytułu jeszcze w wersji podstawowej. Teraz mamy jeszcze większe poczucie rozwoju i bardziej widoczne jest realizowanie własnej strategii. Słowem, Podróżnik odnalazł się na Altiplano wyśmienicie.