• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Bazgranie
  • Blog
  • Recenzje
  • Gry tradycyjne
  • Felietony
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Tulip Bubble – szaleństwo kolekcjonerów

30 stycznia 2019/0 Komentarze/w Recenzja/Autor Edyta Warmińska

Bardzo cenię gry, które podejmują jakiś interesujący aspekt rzeczywistości, zjawisko współczesne lub wydarzenie historyczne i próbują przedstawić je za pomocą mechanizmów gry planszowej. Tulip Bubble – gra dla 3 do 5 osób, wydana w 2017 roku przez Moaideas Game Design i zaprojektowana przez Kouyou – zmierzyła się ze zjawiskiem tulipomanii, związanej z krachem na rynku cebulek tulipanów w siedemnastowiecznej Holandii. Niektórzy ekonomiści wciąż uważają ją za pierwsze w historii pęknięcie bańki spekulacyjnej. Gra Tulip Bubble to niezbyt długa gra ekonomiczna z ciekawą licytacją oraz zbieraniem zestawów kart; jednak tym, co stanowi o jej uroku jest przede wszystkim intrygujący temat i historia z nim powiązana.

Pewnie mało kto wie, że tulipany trafiły do Europy z Turcji, z Imperium Osmańskiego, a wielką popularność, którą szybko zyskały, zawdzięczały wyjątkowo intensywnym i egzotycznym kolorom. Kwiaty znane ówczesnym Europejczykom nie miały aż tak intensywnych barw. Rozpoczęła się swoista moda na tulipany oraz ich rzadsze odmiany, a potem kategoryzowanie ich według kolorów. W pewnym momencie najbardziej pożądanymi stały się kwiaty wielokolorowe, których płatki były przebarwione lub postrzępione. Dziś wiemy, że te anomalie były efektem choroby – spowodowanej wirusem pstrości tulipana. Lecz wówczas, te właśnie tulipany były najbardziej poszukiwane. Pojedyncza cebulka rzadkiej odmiany potrafiła osiągnąć cenę 1000 guldenów, podczas gdy średni roczny dochód w Niderlandach wynosił 150 guldenów. Najwyższą cenę osiągnęła ponoć cebulka odmiany Semper Augustus – 6000 guldenów. W latach 30. XVII wieku popyt na tulipany był już tak duży, a zyski kupców trudniących się handlem cebulkami tak imponujące, że na rynek weszli też spekulanci, chcący zarobić na wzroście ceny cebulek. Tulipanów nie kupowano już dla doznań estetycznych czy potwierdzenia własnej pozycji społecznej, lecz dla spodziewanego zysku. Ludzie wszystkich klas społecznych zamieniali swój dorobek na gotówkę i inwestowali ją w tulipany. Nawet ceny dość pospolitych odmian zaczęły rosnąć do absurdalnych poziomów. Nieuchronnie, tak wygórowane ceny powodowały, że liczba chętnych kupców zaczęła topnieć. Ciekawostką jest, że załamanie rynku tulipanowego, które nastąpiło w 1637 roku, mogło być związane z samą specyfiką obrotu cebulkami tych kwiatów. Otóż tulipany kwitną wczesną wiosną i rozwijają się z cebulek, które muszą być posadzone jesienią roku poprzedniego. Powodowało to, że cebulki faktycznie mogły być wyjęte z ziemi i wymieniane na pieniądze tylko w okresie od czerwca do września. W innych miesiącach zawierano kontrakty, które nazwalibyśmy dziś kontraktami futures, gdy kupowało się tylko obietnicę dostawy cebulki, za pewien procent wymaganej ceny. Same te kontrakty również były przedmiotem handlu. Na zawieranie kontraktów bez fizycznej dostawy cebulek zezwolił holenderski parlament, legalizując niejako hazard: zakład o przyszłą cenę tulipanów. To właśnie niewywiązywanie się kontrahentów z zawartych kontraktów gwarantujących zakup cebulek w przyszłości mogło przyczynić się do krachu, znanego jako pęknięcie bańki tulipanowej.

Kupować, sprzedawać, spekulować

W grze Tulip Bubble gracze wcielają się w role holenderskich kupców i próbują osiągnąć jak najwyższy dochód poprzez wykorzystanie przewidywanych zmian cenowych na rynku tulipanów. To klasyczna definicja spekulacji. Rozgrywka toczy się przez 7 do 9 rund, podczas których ceny trzech kolorów tulipanów (czerwonych, żółtych i białych) i ich rang (A, B i C) będą gwałtownie się zmieniać. Poza próbami przewidywania zmian cen poszczególnych kolorów kwiatów, gracze próbują też zaspokoić wymagania bogatych kolekcjonerów. W każdej z rund gracze mają możliwość sprzedać posiadane tulipany zgodnie z ich aktualną ceną rynkową lub w wymaganym zestawie do któregoś z obecnych na rynku kolekcjonerów. W każdej rundzie mogą też zakupić obecne na rynku tulipany – jeśli wygrają licytację z przeciwnikami o te bardziej pożądane okazy. Gra kończy się wygraną gracza, który jako pierwszy zebrał przynajmniej 120 guldenów wymaganych do zakupu legendarnego Czarnego Tulipana (Queen of the Night) lub też kończy się w momencie gdy odkryta zostanie karta pęknięcia bańki – co następuje w siódmej, ósmej lub dziewiątej rundzie gry. Rozgrywka kończy się wtedy natychmiast, a krach powoduje, że tulipany będące wciąż w posiadaniu graczy nie są już nic warte. Zwycięzcą zostaje gracz z największą ilością gotówki.

Tulipanomania, czyli co w grze może zafascynować

Tulip Bubble, będąc grą całkiem szybką w rozgrywce, doskonale prezentuje temat gorączki tulipanowej, która ogarnęła Holendrów w XVII wieku. Mamy tu poczucie przeżycia pełnej historii – własnej wersji tego, co stało się dawno temu w Niderlandach. Rzeczywiście przejmujemy się fluktuacją cen i obserwujemy odsłaniane karty wydarzeń rynkowych, by z coraz większą pewnością zakładać jakie te kolejne wydarzenia będą. Co więcej, obserwując i licytując określone kolory tulipanów obecnych na rynku w każdej rundzie, próbujemy przewidywać wzrost lub spadek cen określonych kolorów.

Tu muszę zagłębić się nieco w szczegóły zasad rozgrywki. Aktualną cenę każdego z trzech kolorów tulipanów określa jego wskaźnik w specjalnej tabeli na planszy głównej. W każdej rundzie gracze mają do dyspozycji karty tulipanów, które dopiero co pojawiły się na rynku (ułożone w środkowym rzędzie obok planszy) oraz karty tulipanów, które w danej rundzie inni gracze zdecydowali się sprzedać na rynek (układane w dolnym rzędzie obok planszy). Spośród nich gracze mogą kupić do trzech kart. W górnym rzędzie widnieją tulipany, które trafią do gry w następnej rundzie. Na końcu każdej rundy, po zakupieniu wybranych kart przez graczy (a więc zabraniu ich z rynku), zliczane są karty pozostałe we wszystkich trzech rzędach. Cena tulipanów, których jest na rynku najwięcej spada w tabeli rynkowej (wskaźnik tego koloru przesuwany jest w lewo), zaś cena koloru najrzadszego podnosi się w górę. To ciekawe rozwiązanie pozwalające graczom przewidzieć, a nawet mieć wpływ – podczas faz sprzedaży i zakupów – na kształtowanie cen każdego koloru tulipanów. Ważna jest również obserwacja rywali – jeśli np. sprzedają nagle dany kolor na rynek, może to wywołać spadek cen tego gatunku w kolejnej rundzie.

Dodatkowo, na początku każdej rundy odsłaniana jest karta wydarzenia rynkowego, powodująca spadek lub wzrost cen jednego z kolorów. Choć początkowo to rozwiązanie wydaje się dość losowe i sztuczne, to już w kolejnych rozgrywkach, znając liczbę kart każdego z wydarzeń, można próbować szacować jakie wydarzenie prawdopodobnie wystąpi. Warto wspomnieć o ciekawym sposobie poruszania wskaźników cen w tabeli rynkowej, bo nie mogą one zajmować tego samego pola i zdarza się, że przewidywany wzrost ceny o jeden poziom winduje ją niespodziewanie o poziomy dwa lub trzy.

Świetna jest interakcja i poczucie rywalizacji z innymi graczami o ciekawsze odmiany tulipanów. Po odkryciu karty wydarzenia rynkowego gracze przechodzą do fazy sprzedaży, w której mogą sprzedać posiadane cebulki na rynek lub bezpośrednio do kolekcjonerów. Po niej następuję faza zakupów, w której gracze najpierw wyrażają zainteresowanie wybranymi tulipanami oferowanymi na rynku (kładąc na nich swoje znaczniki), a następnie albo kupują je zgodnie z aktualną ceną rynkową (o ile nie ma innych chętnych na daną kartę) albo przechodzą do licytacji. Pierwszy licytujący gracz musi podać cenę przynajmniej o 1 wyższą od rynkowej. Gracz wygrywający musi kupić wylicytowaną kartę, wpłacając pieniądze do banku. Gracze, którzy brali udział w danej licytacji otrzymują rekompensatę, którą jest różnica w cenie po jakiej zakupiono tulipan a jego ceną rynkową, podzielona przez liczbę przegranych licytujących. Podbijanie ceny daje zatem całkiem sensowne korzyści. Decyzja o momencie wyjścia z licytacji staje się jeszcze bardziej emocjonująca. Ogólnie, emocje podczas rozgrywki to atut tej gry. Podobają mi się nagłe wahnięcia w cenach i zmiany planów z tym związane, nerwy przy kolejnych licytacjach, ciągłe przeliczanie co jest jeszcze opłacalne i rozsądne, a co staje się już zbytecznym ryzykiem i prawdziwą manią.

Tu warto wspomnieć o kolejnym rozwiązaniu przy transakcji kupna, polegającym na zaciąganiu pożyczek z banku na zakup licytowanego tulipana. W Tulip Bubble możemy zadłużać się, by sfinansować szczególnie upragnioną cebulkę. Tak pozyskaną kartę wykładamy przed sobą, przed zasłonkę gracza (w odróżnieniu od kart tulipanów zakupionych za gotówkę, które podobnie jak gotówka trzymane są w ukryciu). Na niej umieszczamy pieniądze z banku, reprezentujące uzyskaną pożyczkę, oraz znacznik, którego używamy do licytacji. Póki nie wykupimy tej karty, wpłacając do banku pożyczoną sumę, nie będziemy mogli używać tego znacznika do kolejnych licytacji, tym samym zmniejszając liczbę kart tulipanów, o które możemy starać się w kolejnych rundach.

Bardzo zgrabnym uzupełnieniem rozgrywki są kolekcjonerzy. To karty bogatych mieszkańców, którzy upodobali sobie szczególne zestawienia przeróżnych odmian tulipanów i oferują za takie trzykartowe zestawy większe pieniądze niż ich łączna bieżąca wartość rynkowa. Karty tulipanów występują w trzech kolorach i trzech rangach: A, B i C, zaś dodatkowo rangi B i C dzielą się na odmiany: B1 i B2 oraz C1, C2 i C3. Kolekcjonerzy poszukują różnych zestawień tych odmian i kolorów, co powoduje, że nasze decyzje zakupowe na rynku są głębsze. Poza tym, że chcemy po prostu tanio kupić i drogo sprzedać, nagle uwzględniamy również potrzeby kolekcjonerów. Co więcej: patrzymy na które karty polują przeciwnicy i którego z kolekcjonerów będą chcieli obsłużyć; możemy im w tym przeszkodzić bądź próbować być szybszym. Sprzedaż rozpatrywana jest według kolejności graczy w danej rundzie, co również pozwala na pewne oszacowania. Karta obsłużonego kolekcjonera wypada z gry, a na jej miejsce pojawia się następna, z nowymi, czasem trudnymi do spełnienia wymaganiami. Dołożenie takiego niby zwykłego set collection do tej gry, dodało jej pieprzu i kolejnej warstwy do szybkiej analizy.

Głównym celem gry jest zdobycie większej ilości gotówki od przeciwników. Jednak prawdziwym rarytasem, trudnym do osiągnięcia w ciągu siedmiu czy dziewięciu rund gry, jest zarobienie 120 guldenów pozwalających na zakup jednej jedynej karty Czarnego Tulipana. Mi udało się to dotąd tylko raz (i do dziś się tym chwalę). Podoba mi się taki dodatkowy cel rozgrywki, taki tulipanowy graal, który chciałby zdobyć każdy. To kolejny element czyniący rozgrywkę bardziej atrakcyjną. Zastanawiam się jedynie, czy cena ustanowiona za ten rarytas nie jest odrobinę za wysoka. Gdyby cel ten był choć odrobinę bardziej realny, zwiększyłoby się też napięcie całej rozgrywki.

Na koniec, kilka słów o oprawie graficznej i estetyce gry, bo jest ją za co pochwalić. Ilustracje tulipanów są bardzo ładne, każda odmiana jest na tyle charakterystyczna, że łatwo ją odróżnić od innych już po samym obrazku, nie patrząc na rangi. Ikonografia też jest bardzo czytelna, dzięki czemu grę tłumaczy się łatwo. Tulip Bubble to gra bazująca przede wszystkim na kartach, plansza główna jest istotna przede wszystkim z powodu tabeli cen rynkowych, dlatego cała gra może sprawiać wrażenie skromnej, niewielkiej karcianki. Jednak i w warstwie graficznej gra dobrze odzwierciedla tematykę i czuć jej unikalność. Instrukcja bardzo dobrze tłumaczy wszystko na przykładach i ilustracjach. Estetyczne wykonanie dopełnia kwadratowe pudełko z poręczną wypraską i pokrywką utrzymującą elementy gry w porządku.

Pęknięcie, czyli co w grze może drażnić

W Tulip Bubble, tak naprawdę, nie podoba mi się tylko jedna rzecz. Zakończenie rozgrywki. I nie dlatego, że gra jest tak świetna, że nie chcę się od niej oderwać, ale z powodu kart wydarzeń rynkowych. Jedną z trzech ostatnich kart odsłanianej talii jest karta pęknięcia bańki i krachu rynkowego wyznaczająca natychmiastowy koniec gry. Powoduje to, że gracze nie są już skłonni do inwestowania i zakupu kart w ostatnich rundach – rzadko kto chce ryzykować, za to każdy wyprzedaje co może. Przez to końcówka gry i jej dramaturgia nieco siada. Przy kilku rozgrywkach z rzędu jest to na tyle powtarzająca się tendencja, iż budzi lekkie zniechęcenie i stwierdzenia: „ta gra zawsze kończy się tak samo”. Jak już wspomniałam, wygrana dzięki zdobyciu karty Czarnego Tulipana jest na tyle rzadka i trudna, że nie rekompensuje graczom tych wymuszonych i asekuranckich zachowań. Choć, żeby oddać sprawiedliwość autorowi gry, taki mechanizm bardzo dobrze oddaje temat gry i rzeczywiste wydarzenia: panikę na rynku cebulek tulipanów, gdy ceny osiągnęły absurdalne poziomy.

Reszta to drobnostki… Nie pogniewałabym się za większą liczbę kart kolekcjonerów, tak by zbieranie zestawów było znacząco różne w następujących po sobie partiach. Żałuję, że jest to gra od trzech graczy, i dla dwójki nie wymyślono jakiegoś dodatkowego wariantu – ale taka specyfika gry licytacyjnej, wiem. W gronie pięciu osób gra będzie na pewno trudniejsza do opanowania i kontroli – w znaczeniu wpływu na zmiany cen. Graczom wrażliwym na chaos w grach może to przeszkadzać. W takim gronie daje się odczuć, że karty kolekcjonerów schodzą zbyt szybko: a przecież to właśnie zbieranie zestawów tulipanów oraz uważność nie tylko na ich kolory, ale również rangi i odmiany daje prawdziwą satysfakcję z tej gry.

Podsumowanie

Mnie samą szczególnie urzekło w Tulip Bubble to, że jest to gra pełna małych subtelności ekonomicznych. Właściwie wszystko ma tu znaczenie, a dodatkowo rozgrywka uczy nas zauważać drobne niuanse. To gra, która pięknie i z wdziękiem prezentuje temat mocno ekonomiczny i mogłaby z powodzeniem być wykorzystywana do nauczania procesów rynkowych i ekonomicznych – tym bardziej, że bazuje na prawdziwej historii.

Czy zatem warto powiększyć własną kolekcję o Tulip Bubble? Z jednej strony nie chciałabym przyczyniać się do nakręcania żadnej bańki na kolejne egzotyczne gry planszowe; z drugiej – trudno nie polecać tytułu tak oryginalnego i zarazem przyjemnego w odbiorze. Osobom, które bardzo dbają o nieskazitelność mechanizmów i rozwiązań w grach, z powodów wymienionych w tej recenzji, radziłabym jednak dobrze przemyśleć ten zakup. Z kolei osobom, które bardziej cenią unikalne pomysły i dobrze oddany temat oraz gotowe są przymknąć oko na jakieś, powiedzmy drobne, mechaniczne niedociągnięcia, mogę Tulip Bubble bardzo polecić.

 

 

0 Udostępnień
Tagi: Kouyou, Moaideas Game Design, Tulip Bubble
https://bazgranie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/53/2019/01/DSCN8672-792x800.jpg 800 792 Edyta Warmińska https://bazgranie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/53/2013/05/znadplanszy-bazgranie.png Edyta Warmińska2019-01-30 03:49:022021-01-16 19:13:24Tulip Bubble – szaleństwo kolekcjonerów
http://bazgranie.znadplanszy.pl/kontakt/

Edyta Warmińska
Zwariowałam na punkcie gier planszowych po pierwszej rozgrywce w Tikal. Ucieszyłam się, że świat jest pełen takich wariatów po pierwszej wizycie na targach w Essen. Cenię w grach zgrabne połączenie tematu z mechaniką, choć nie uciekam od gier logicznych, czysto abstrakcyjnych. Wciąż rzucam się na nowości, ale błądzę też w poszukiwaniu gier – ciekawostek, gier niepopularnych, czy zapomnianych.

Bazgranie

NAJNOWSZE WPISY

  • Pierwszy szczur w kosmosie6 lipca 2026 - 20:33
  • Makoto, czyli jak zostać mistrzem zagrywania kart29 maja 2026 - 22:11
  • Wynalazcy znad Południowego Tygrysu – ile znaczy dobry warsztat13 kwietnia 2026 - 01:32
  • Rezerwat – z jeepem wśród zwierząt12 marca 2026 - 00:13
  • Eternal Decks – żyjmy długo i szczęśliwie!10 grudnia 2025 - 03:38
  • Rezerwat – czy da się wygryźć Ark Nova?2 grudnia 2025 - 01:58
  • Nowa Ziemia – dwie strony medalu12 listopada 2025 - 21:40
  • The Light in the Mist – wszystkie tajemnice tarota5 listopada 2025 - 00:28
  • The Emerald Flame – Praga, alchemia i zagadka eliksiru27 października 2025 - 20:53
  • SILOS – kosmici są wśród nas20 października 2025 - 11:11

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Gry tradycyjne
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • lipiec 2026 (1)
  • maj 2026 (1)
  • kwiecień 2026 (1)
  • marzec 2026 (1)
  • grudzień 2025 (2)
  • listopad 2025 (2)
  • październik 2025 (3)
  • wrzesień 2025 (3)
  • sierpień 2025 (2)
  • lipiec 2025 (2)
  • czerwiec 2025 (2)
  • kwiecień 2025 (1)
  • marzec 2025 (1)
  • luty 2025 (1)
  • styczeń 2025 (1)
  • grudzień 2024 (2)
  • listopad 2024 (5)
  • październik 2024 (4)
  • wrzesień 2024 (4)
  • sierpień 2024 (3)
  • kwiecień 2024 (2)
  • marzec 2024 (1)
  • luty 2024 (1)
  • styczeń 2024 (2)
  • grudzień 2023 (2)
  • listopad 2023 (3)
  • październik 2023 (4)
  • wrzesień 2023 (2)
  • sierpień 2023 (1)
  • lipiec 2023 (1)
  • czerwiec 2023 (1)
  • maj 2023 (2)
  • kwiecień 2023 (1)
  • marzec 2023 (2)
  • luty 2023 (3)
  • grudzień 2022 (2)
  • listopad 2022 (2)
  • październik 2022 (3)
  • lipiec 2022 (1)
  • czerwiec 2022 (2)
  • kwiecień 2022 (1)
  • luty 2022 (1)
  • grudzień 2021 (2)
  • listopad 2021 (1)
  • październik 2021 (2)
  • lipiec 2021 (2)
  • maj 2021 (1)
  • marzec 2021 (2)
  • luty 2021 (3)
  • styczeń 2021 (2)
  • grudzień 2020 (2)
  • listopad 2020 (1)
  • październik 2020 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • lipiec 2020 (1)
  • czerwiec 2020 (1)
  • luty 2020 (1)
  • styczeń 2020 (1)
  • grudzień 2019 (3)
  • listopad 2019 (2)
  • październik 2019 (1)
  • sierpień 2019 (1)
  • lipiec 2019 (2)
  • czerwiec 2019 (1)
  • marzec 2019 (2)
  • luty 2019 (1)
  • styczeń 2019 (1)
  • grudzień 2018 (2)
  • listopad 2018 (3)
  • październik 2018 (3)
  • wrzesień 2018 (1)
  • lipiec 2018 (1)
  • czerwiec 2018 (1)
  • maj 2018 (1)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (1)
  • grudzień 2017 (2)
  • listopad 2017 (2)
  • październik 2017 (1)
  • wrzesień 2017 (1)
  • lipiec 2017 (1)
  • czerwiec 2017 (1)
  • maj 2017 (2)
  • kwiecień 2017 (2)
  • marzec 2017 (2)
  • luty 2017 (1)
  • styczeń 2017 (2)
  • grudzień 2016 (2)
  • listopad 2016 (3)
  • październik 2016 (5)
  • wrzesień 2016 (1)
  • sierpień 2016 (2)
  • lipiec 2016 (1)
  • czerwiec 2016 (2)
  • maj 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (2)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (1)
  • grudzień 2015 (1)
  • listopad 2015 (2)
  • październik 2015 (2)
  • wrzesień 2015 (1)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (2)
  • maj 2015 (1)
  • kwiecień 2015 (2)
  • marzec 2015 (1)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (2)
  • grudzień 2014 (3)
  • listopad 2014 (1)
  • październik 2014 (5)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (2)
  • lipiec 2014 (3)
  • wrzesień 2013 (1)
  • czerwiec 2013 (2)
  • maj 2013 (1)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Bazgranie | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Welcome To… – skreśl sobie domek Link to: Welcome To… – skreśl sobie domek Welcome To… – skreśl sobie domek Link to: Sherlock Holmes – zestawienie trzech części przygód bandy z Baker Street Link to: Sherlock Holmes – zestawienie trzech części przygód bandy z Baker Street Sherlock Holmes – zestawienie trzech części przygód bandy z Baker ...
Scroll to top Scroll to top Scroll to top