Jednorożce: Pojedynek w chmurach
Fraszka. Igraszka. Zabawka z kartonu. Gra Jednorożce: Pojedynek w chmurach, której autorem jest Bruno Faidutti, powstała chyba głównie po to, by rozweselać szare listopadowe dni. Zaprojektowana w dziecięcej różowo – niebieskiej kolorystyce utrzymuje ten dziecięcy charakter do końca. To gra przeznaczona dla dwóch osób, wydana przez Wydawnictwo Muduko.
W pudełeczku zamykanym na magnes, jak skrzyneczka, znajdziemy cztery planszetki nieba z puchatymi chmurkami, żetony tęczy oraz po trzy pionki z naklejkami jednorożców dla każdego z graczy. To gra o charakterze logicznym, ale przeznaczona dla dzieci. Jednorożce poruszają się ruchem skoczka szachowego po planszy złożonej z czterech części, które możemy dowolnie sobie zestawić. Celem gry jest zablokowanie przeciwnika, czyli doprowadzenie do sytuacji, w której nie będzie mógł wykonać żadnego ruchu.
W swojej turze gracz porusza jednym z trzech pionków w swoim kolorze – zawsze po literze „L”, czyli jak figura skoczka – a następnie umieszcza na wybranym wolnym polu planszy żeton tęczy. Takie pole będzie już do końca gry zajęte. I tak to płynie, zwykle bardzo szybko, bo to gierka na trzy do pięciu minut. Gracz, który złapie rywala w pułapkę, blokując mu możliwość wykonania ruchu każdym z pionków, zostaje zwycięzcą.
- Współpraca reklamowa. Egzemplarz gry otrzymałam do recenzji od Wydawnictwa Muduko, za co bardzo dziękuję. Wydawnictwo nie miało wpływu na treść tego wpisu
Brykając w chmurkach – podsumowanie
Zastanawiające, że taki tytuł wyszedł spod ręki Bruno Faiduttiego. Okazuje się, że Jednorożce są tak naprawdę leciwą już jego gierką, którą znajdziemy w bazie BGG pod tytułem: Attila. Wydawnictwo Muduko zmieniło jej temat i oprawę graficzną, wyraźnie kierując ją tym ruchem w stronę młodego odbiorcy. To nie musi być najgorsza decyzja, bo gra jest banalnie wręcz prosta i nie zainteresuje innych niż początkujący gracze – jest takim bardzo pierwszym krokiem do zapoznania się z grami logicznymi. W graniu z młodszym dzieckiem ma szansę się sprawdzić. Różnorodność rozgrywek zapewnimy tu dzięki dowolnemu zestawianiu modułów planszy. Zasady są takie, że jednorożec, wykonując prawidłowy ruch, chwilowo może znaleźć się poza planszą (tak może się zdarzyć, jeśli złożymy kafle planszy w sposób dziurawy). Ważne, by pionek zakończył swój ruch na wolnym polu planszy. Dokładając po każdym ruchu żeton tęczy, blokujemy kolejne pola planszy: chcemy oczywiście ograniczyć ruch rywalowi, ale wiadomo, że po każdej turze możliwości ruchu każdego z graczy będą się kurczyć. Jednorożce mogą nauczyć właśnie takiego grania: gracz kontra gracz, myślenia na kilka ruchów do przodu, blokowania ruchu rywala. I tyle. Gra kończy się właściwie tak szybko, jak się zaczęła, jak iskierka. To też może być jej atut w rozgrywkach z mniej cierpliwymi pociechami.
Tematem gry, gdyby to Was jednak interesowało, jest pojedynek jednorożców, które pokłóciły się o to, która z chmurek na niebie jest najbardziej puchata. Skaczą zatem po chmurkach jak dzikie, zostawiając za sobą tęczę, i próbują rozstrzygnąć ten spór, jak na skoczka szachowego przystało.
Przyglądając się jednak pierwowzorowi, grze Attila, żałuję ostatecznie, że zmieniono i temat i oprawę graficzną. Na Jednorożce nie mamy szansy spojrzeć inaczej, jak z zażenowanym rozbawieniem; jak na zabawkę dla dzieci. Oryginał, traktujący o walkach barbarzyńców z rzymskimi żołnierzami, w której pionki zostawiają za sobą nie tęczę, ale spaloną ziemię, lepiej pasuje do celu gry, którym jest zablokowanie rywala. Choć też narysowany został bajkową kreską, to wydawał się bardziej strawny dla większości osób.
Trudno byłoby polecić tę grę do innych celów niż granie z dziećmi, w których chcemy zaszczepić pewne podstawowe umiejętności potrzebne do późniejszych rozgrywek w gry logiczne z prawdziwego zdarzenia. Dzieciom, którym z jakichś powodów, temat jednorożców jest też bliski, taki trening ma szanse się spodobać. Jedno jest pewne: ta gra nie będzie nam się dłużyć. Potrwa maksymalnie kilka minut. Jednak dla dorosłych rozgrywek, nawet dla zgrywy, nie ma co do tego tytułu sięgać. Jednorożce najlepiej chyba sprawdzą się jako błyskawiczne pojedynki dwójki dzieciaków lub dorosłego z dzieckiem oraz jako ćwiczenie spostrzegawczości i myślenia na kilka ruchów do przodu.
Dziękuję Wydawnictwu Muduko za przekazanie gry do recenzji















