Essen Preview – dziesięć zaciekawień

Jak każdy szanujący się gracz letnie sierpniowe wieczory spędzam na studiowaniu listy Essen Preview. Zdaję sobie sprawę, że do największych międzynarodowych targów gier planszowych zostały jeszcze całe dwa miesiące, ale przecież lista, która w tym momencie liczy już niemal siedemset pozycji, na dwa tygodnie przed targami będzie nieprzerabialna. Oczywiście, jak każdy szanujący się gracz, będę chciała poznać Maracaibo – nową grę Alexandra Pfistera, Yshtar – nową grę Bruno Cathali, Pax Transhumanity – nowa grę od Sierra Madre Games i On Mars – nową grę Vitala Lacerdy. Ta ostatnia zapewne znów pozostanie w sferze marzeń, bo zaporowe dla mnie ceny powodują, że pierwszą i jedyną grą tego autora jaką znam, pozostaje The Gallerist. No trudno. Skoro Mars jest aż tak niedostępny, zejdę na ziemię, gdzie znajdę… leniwce, informatyków, perfumy, magiczne sztuczki, obce cywilizacje, podróżników, a przede wszystkim złodziei, tłumy złodziei!

W tym wpisie chciałam podzielić się kilkoma tytułami raczej spoza listy hitów i pewniaków. To gry, które przykuły moją uwagę przede wszystkim z powodu tematu, czasem jakiejś oryginalności projektu lub po prostu sympatycznej gęby na okładce. Zapraszam do czytania, a może któraś z nich również Wam wpadnie w oko.

 

Plunderbund

autorzy: Adam Chunn, Woody Hutsell; wydawnictwo: HutChu Enterprises LLC

2-5 graczy; 60 – 150 minut; link BGG

Gra ekonomiczna oparta o draft kart, budowanie talii oraz kontrolę obszaru, osadzona w erze prohibicji w równoległym świecie fantasy. Pomieszanie z poplątaniem? Mam nadzieję, że nie, bo choć nie jestem fanką fantastycznych stworków w grach, to do gry przyciąga mnie ciemny światek oszustów, gangsterów, szpiegów i nicponi, którzy próbują opanować rynek miasteczka Sprawl. Gra ma być po pokrywkę wypełniona nielegalnymi towarami, zaś łapówkarstwo, kradzieże i pranie brudnych pieniędzy będą na porządku dziennym. Gracze będą kontrolować własną gildię i decydować o tym, jak zainwestują jej zasoby. Zrekrutują złoczyńców i pozyskają czarnorynkowe towary (deckbuilding), zdobędą punkty reputacji dzięki sprzedaży zakazanych dóbr kupcom (mechanizm podaż/popyt zaspokajający różne oczekiwania klientów), rozbudują sieć swoich agentów i ulepszą posiadane dobra. Wszystko to nie dzięki zasobom złota czy gotówki, ale serii przysług, które trzeba będzie spłacić (poprzez zagrywanie kart). Gracze współzawodniczą ze sobą o zaspokojenie popytu kupujących, dbając o własny system dostaw oraz jakość, wygląd, cenę lub innowacyjność sprzedawanych produktów. Jednocześnie chcą kontrolować cztery dzielnice miasta.

Plunderbund została ufundowana w tym roku na Kickstarterze. Nie trafiła jeszcze do rąk graczy, stąd opinie o niej są na razie skąpe. Moje oczekiwania? Że zastosowane mechanizmy wniosą rzeczywiście jakiś powiew świeżości i będzie to solidna gra ekonomiczna, pełna zapowiadanej bezpośredniej interakcji. Moje obawy? Że gra okaże się nieco przeprodukowanym tytułem, nie tak głębokim i złożonym jak wszyscy lubimy.

 

Cartographers: A Roll Player Tale

autor: Jordy Adan; wydawnictwo: Thunderworks Games

1 – 100 graczy; 30 – 45 minut; link BGG

Gra z gatunku roll & write, a konkretnie flip & write. A po polsku: gracze rysują mapę terenu na podstawie kart odkrywanych w każdej turze. Karta pokazuje albo jeden typ terenu i dwa kształty albo jeden kształt i dwa typy terenu. Gracz decyduje, co narysuje na swojej mapie. Rozgrywka toczy się przez cztery pory roku, a czas odgrywa tu swoją rolę, gdyż każda karta ma swój koszt podany w jednostkach czasu. Gdy czas się wyczerpie gracze podliczają punkty za realizację celów (innych dla każdej z pór roku). W talii znajdują się także karty pozwalające popsuć mapy przeciwników: zapaskudzić je strasznymi potworami. Mimo to na pierwszy rzut oka gra wydaje się piękna, nie potworna. Wykonanie to nie wszystko, pierwsze opinie mówią o ciekawej interakcji między graczami – a tego mi dotąd w podobnych grach brakowało.

Oczekiwania: że gra okaże się wymagająca, z podkreślonym aspektem planowania przestrzennego – jak na temat przystało.

Obawy: że to kolejna wariacja na temat Welcome to…, po prostu w ładniejszej oprawie. I że interakcja polegająca na możliwości rysowania na mapach przeciwników może okazać się jednak zbyt irytująca…

 

Lovelace & Babbage

autor: Scott Almes; wydawnictwo: Artana

2- 4 graczy, 15 – 30 minut, link BGG

Gra rozgrywana w czasie rzeczywistym, a zgadnijcie na czym będzie polegał nasz wyścig? Kto zgadnie? Weźcie pod uwagę, że gra obiera sobie za bohaterów pionierów informatyki: Adę Lovelace i Charlesa Babbage. Bez matematyki się więc nie obejdzie. Na czas gry stajemy się konstruktorami pierwszych mechanicznych maszyn liczących. Piszemy program? Tak, nasz wyścig polegać będzie na szybkim rachowaniu! Celem graczy jest wykonanie zadań zleconych przez patronów. Gracze posiadają także indywidualne cele do wykonania. Rozgrywka jest nieco asymetryczna, gdyż gracze wcielając się w jedną z czterech postaci dysponują nieco innymi umiejętnościami specjalnymi. W każdej rundzie zadaniem grających jest przeprowadzanie operacji liczbowych na startowych numerach tak, by w rezultacie uzyskać wyniki wskazane na karcie postaci lub kartach patronów. Indywidualne plansze graczy zapełniane są przez nich liczbami i działaniami na tych liczbach, swoistym programem pozwalającym uzyskać pożądany rezultat. I to wszystko na czas. Kto pierwszy upora się ze swoim zadaniem, pozostawia rywalom zaledwie minutę na dokończenie ich obliczeń.

Oczekiwania? Że gra okaże się emocjonująca, oryginalna i tematyczna.

Obawy? No cóż… jeśli ta gra polega przede wszystkim na szybkim dodawaniu, odejmowaniu i mnożeniu pod presją czasu, mam poważne obawy, że w życiu nie uda mi się w nią wygrać.

 

Jigūan: The Eastern Mechanist

autor: Eros Lin; wydawnictwo: EmperorS4

2 – 4 graczy; 45 – 90 minut, link BGG

Wielu informacji o tej grze jeszcze nie znajdziemy. Jednak tajwańskie wydawnictwo, odpowiedzialne za tak dobre gry, na szczęście wydane też po polsku, jak: Hanamikoji (Gejsze), Tajne agentki, Panaceum, Obrońcy Galaktyki, Przepowiednia, czy Rotunda ma u mnie kredyt zaufania. Gra wydaje się być raczej złożoną pozycją. W tej grze będziemy tworzyć maszyny, wcielając się w chińskich mechaników. Naszym zadaniem będzie pozyskanie odpowiednich części, energii napędzającej budowaną konstrukcję oraz doskonalenie własnych umiejętności. Gracze przesuwając się na torach pięciu pagód zdobywać będą bonusy lub nowe projekty do realizacji. Nie znalazłam jeszcze instrukcji, ale rozwiązania, które ponoć włączono do gry to mechanizm przydzielania punktów akcji połączony z kontrolą obszaru, draftem kart i zbieraniem zestawów. Dla mnie brzmi na tyle egzotycznie i intrygująco, by mieć tę grę na radarze.

Oczekiwania: że okaże się kolejnym unikalnym, jedynym w swoim rodzaju, dalekowschodnim klejnocikiem

Obawy: cóż, że nie spełni oczekiwań

 

First Contact

autor: Damir Khusnadinov; wydawnictwo: Cosmodrome Games, HUCH!

2 – 7 graczy; 15 – 40 minut; link BGG

Gra, która przyciągnęła moją uwagę już w zeszłorocznych zapowiedziach z powodu dość dziwacznego tematu. Otóż gra opowiada o spotkaniu starożytnych Egipcjan z kosmitami. Zadaniem graczy zaś jest… przezwyciężenie bariery językowej. To gra imprezowa, w której drużyna kosmitów za pomocą dziwnych symboli próbuje pokazać rywalom jakich obiektów potrzebuje. Drużyna Egipcjan stara się owe zachcianki rozszyfrować, oferując gościom zestawy podobnych przedmiotów. Celem rozgrywki kosmitów jest zdobycie łupów i szybka ucieczka na własną planetę; celem Egipcjan… jak najlepsze opanowanie języka obcych. Brzmi zabawnie. Gra zbiera różne opinie, również takie, że jest ciekawszym wariantem Tajniaków. Choć generalnie nie jestem fanką gier imprezowych, ten temat rozśmieszył mnie na tyle, że chciałabym kiedyś tę grę wypróbować.

Oczekiwania: że nauczę się języka obcych

Obawy: że kosmici nas zaatakują

 

Aqua Mirabilis

autor: Alessia Luca; wydawnictwo: Gotha Games

2 – 4 graczy; 90 – 120 minut; link BGG

Gra o produkcji perfum. Tutaj kluczem mojego wyboru był również temat gry oraz jej spodziewana ciężkość. Pierwszym zaskoczeniem jest fakt, że włoska projektantka gry jest chyba debiutantką, zaś wydawca, brytyjskie Gotha Games, ma w portfolio takie tytuły, jak 1865 Sardinia, czy Expo 1906. Czego zatem możemy spodziewać się po tej grze?

Jak na grę o perfumach przystało rozpoczynamy rozgrywkę wśród kwiatów, z nich tworzymy nuty zapachowe, które następnie wykorzystamy w wypełnianiu „przepisów” na perfumy. Nie ominie nas szlifowanie własnych umiejętności, poprzez naukę i podróże, które, jak wiadomo, kształcą. Gracze będą również starali się pozyskiwać wpływy na francuskim dworze królewskim, korzystając ze wstawiennictwa dam dworu. Perfumy przyniosą ich twórcom punkty prestiżu podczas prezentacji w Wersalu. Aqua Mirabilis to głównie worker placement połączony z wydawaniem punktów akcji i produkcji. W swojej turze gracz albo przydziela pracownika do dostępnego pola akcji na planszy głównej i zużywa tam punkty akcji, by przeprowadzić wybraną akcję albo zwraca go na własną planszetkę i wydaje tam punkty produkcji, by stworzyć nowe nuty zapachowe.

Interesujące jest wykorzystanie zegara słonecznego, który wskazuje graczom porę dnia i ich możliwości w danym momencie gry. Zegar ten „wyświetla” punkty akcji do dyspozycji gracza. Ich wydawanie powoduje przesunięcie jednego z pierścieni zegara, który odblokowuje wówczas punkty produkcji, jak i odkrywa możliwości podróży. Gra zdaje się być mocno osadzona w temacie, zaś instrukcja dostępna od niedawna na podstronie gry zawiera dość obszerne wprowadzenie w realia epoki, przemysłu perfumiarskiego i dworu wersalskiego. Na mojego nosa Aqua Mirabilis zapowiada się na solidną, wystarczająco złożoną, mocno klimatyczną eurogrę.

Oczekiwania: naprawdę spore

Obawy: na tym etapie i po pobieżnym przejrzeniu doskonale napisanej instrukcji, moje obawy dotyczą głównie ceny tego cuda

 

Caper

autor: Unai Rubio; wydawnictwo: Keymaster Games, Jumbo

2 – 4 graczy; 30 – 45 minut; link BGG

Gra, w której można okraść Watykan? Wchodzę w to. Gra przeznaczona jest dla dwóch osób, chociaż stosując opcjonalne reguły możliwa jest też rozgrywka w większym składzie. W grze posiadamy własną bandę złodziei, z którą okradamy najbardziej prestiżowe budynki w słynnych miastach Europy. Gra zasadza się na trzech taliach kart: lokacji, złodziei i narzędzi, a polega na draftowaniu kart i zbieraniu zestawów. Gracze grają naprzeciw siebie, rozdzieleni kartami lokacji wskazującymi trzy budynki w wybranym mieście. Budynki te wskazują różne warunki ich przejęcia. Rozgrywka toczy się przez sześć rund: trzy z nich są rundami złodziejskimi (w których z użyciem draftu pozyskujemy złodziei, którzy będą rabować w danym mieście), a trzy rundami zdobywania złodziejskiego wyposażenia. Gracze zagrywają kartę z ręki, a następnie zamieniają się  ręką kart, grając tak, póki nie zużyją wszystkich kart. Karty zapewniają specjalne zdolności, przynoszące punkty zwycięstwa oraz pozwalające przejąć każdą z lokacji na końcu gry. Należy wykazać się sprytem, by dostosować zagrywane karty złodziei do lokacji, które chcemy okraść oraz do kart narzędzi, którymi się posługujemy.

Oczekiwania: uwielbiam dobre gry dwuosobowe i w takim składzie gram chyba najczęściej, a tematyka tej gry jakoś niezdrowo mnie ekscytuje. Niech to będzie dobre!

Obawy: w kilku komentarzach gra porównywana jest do 7 Cudów, które śmiertelnie mnie nudzą. Mam nadzieję, że Caper okaże się jednak grą ciut bardziej złożoną (?)

 

Fast Sloths

autor: Friedemann Friese; wydawnictwo: 2F-Spiele, Stronghold, White Goblin

2 – 5 graczy; 45 minut; link BGG

Leniwce to moje ulubione zwierzątka, właśnie z nimi najbardziej się identyfikuję. Fast Sloths ma być klasyczną grą wyścigową, typu pick-up and deliver, w której wcielamy się w leniwce. Chcemy podjeść pyszne liście z drzew na drugim krańcu planszy, ale jesteśmy zbyt leniwi, by dotrzeć tam samodzielnie. Dlatego to inni będą nas przenosić i dostarczać na z góry upatrzone pozycje. Kto nas tam zaniesie? Inne zwierzątka! Nie są przecież aż tak leniwe.

Gracze mogą dobierać karty różnych zwierząt, lecz zagrać naraz mogą jedynie większą liczbę kart tego samego gatunku. Każde zwierzę z leniwcem na grzbiecie porusza się w inny, charakterystyczny dla siebie sposób. Do gry dołączona jest wielka plansza, zapewniająca mnóstwo kombinacji startowego rozmieszczenia zwierząt.

Hmm, wygląda na to, że Jego Zieloność Friedemann Friese w końcu utrafił z tematem w mój pomylony gust. To może być dobra gra. Fajna taka. Fesoła. O fwierzątkach. Fszystkie fierzęta fą fobie fówne, ale feniwce fą fówniejsze!

Foczekiwania: feby fyła fajna

Fobawy: frak

 

Humboldt’s Great Voyage

autorzy: Remo Conzadori, Nestore Mangone; wydawnictwo: HUCH! R&R Games

2 – 4 graczy; 30 – 60 minut; link BGG

Jako młodzi naukowcy przemierzamy kontynent amerykański podążając śladami Alexandra Humboldta. Naszym celem jest zebranie interesujących znalezisk i wysłanie ich do ważnych osobistości naukowego świata. Podróż po mapie odbywać ma się na zasadzie ruchu mankali, poza tym gra wydaje się na razie uboga w pomysły; informacje o niej są w sumie szczątkowe. Lubię tytuły, w których przemierzyć musimy jakąś trasę; oparcie zasad poruszania się o reguły mankali dobrze sprawdza się we współczesnych planszówkach; zatem może i tym razem dostaniemy kawałek solidnej gry? Gra pojawia się w zapowiedziach już drugi rok z rzędu, bez żadnych szczegółowych informacji. W tym więc przypadku moje obawy przewyższają oczekiwania.

 

The Magnificent

autorzy: Eilif Svensson, Kristian Amundsen Østby; wydawnictwo: Aporta Games

1 – 4 graczy; 60 – 90 minut; link BGG

A na koniec trochę magii. Autorzy Santa Marii przenieśli się w inne wymiary rzeczywistości.  Tematyka gry budzi natychmiastowe skojarzenia z rewelacyjnym Trickerionem, i cóż, ciężko mi będzie uwierzyć, by gra mogła być równie dobra. Tu też mamy zbierać rekwizyty i przygotowywać przedstawienia teatralne. Chciałabym dać jej jednak szansę, bo do tego ogranego już dla mnie tematu, autorzy najwyraźniej chcą dołożyć rozwiązania santamaryjne: draft kości i  zabudowywanie kaflami swej planszy gracza. Przy wyborze kości będziemy musieli uwzględniać nie tylko ich siłę, ale i kolor oraz liczebność tego koloru. Nie mam w sumie wielkich oczekiwań co do tej pozycji i opierając się na naprawdę bardzo szybkim przejrzeniu reguł gry myślę, że będzie to gra przyzwoita i solidna jak Santa Maria, lecz jednocześnie zbyt skoncentrowana na rozwiązaniach mechanicznych, by unieść tak prześwietny temat. Zaprezentowane dotychczas ilustracje są jednak przednie. Dlatego, jeśli tylko nadarzy się okazja będę chciała tę grę poznać.

 

 

0 Udostępnień