• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Bazgranie
  • Blog
  • Recenzje
  • Gry tradycyjne
  • Felietony
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Psychic Pizza Deliverers Go to the Ghost Town

23 sierpnia 2024/0 Komentarze/w Recenzja/Autor Edyta Warmińska

Po tej recenzji wyślecie mnie do wariatkowa albo teleportujecie do San Escobar. Ale może warto zaryzykować. Otóż znalazłam taką grę, którą zaczyna się w niebycie. W znaczeniu, stoimy na jakiejś kratce. Polu takim jakby. Mamy w ręku pisak. Nie wiemy nic więcej. Przeczuwamy, że istniejemy. Zdaje się, że nawet w postaci dostarczyciela pizzy, na co wskazywałby nasz pionek, taki z czapką z daszkiem. Czujemy, że posiadamy jakąś moc – zdecydowanie parapsychiczną. I tyle.

Jest też mistrz gry. Ten akurat wie wszystko. Ukrywa ten pełen wiedzy łeb za pudełkiem gry, gdzie durnowato chichra się sam do siebie, przestawiając kolorowe klocuszki. Czasem nawet zamiauknie albo zachrumka. Idiota jakiś. Gra toczy się na siatce miasta, złożonej z tych cholernych kratek. Stopniowo wyłania się cel: naszym zadaniem jest dostarczenie pizzy! Której jeszcze nie mamy… Dostarczenie jej do właściwego domu! Który jeszcze nie istnieje… Dostarczenie jej jak najszybciej, a więc możliwie najkrótszą trasą! Jaką trasą, przecież wokół nic nie ma…   – To Food Chain Magnate! – myślicie. Tam też dostarcza się pizzę, a któryś z graczy zaczyna w końcu wydawać dziwne dźwięki.

Ale nie, tu są jeszcze duchy. Wyraźnie wyczuwacie ich obecność. Może to duchy graczy poległych podczas rozgrywek w FCM. Tutaj unoszą się nad grobami, a potem zwołują nawzajem, by znienacka otoczyć dom z zapotrzebowaniem na pizzę. Tylko czekają żeby dostać od nas po pysku. Czy ducha można naprać po pysku? W tej grze tak.

Psychic Pizza Deliverers Go to the Ghost Town to gra wydana przez wydawnictwo Board Game Tables (że też się nie wstydzili). Autorem jest Hayato Kisaragi (raczej nikt go nie zna). Przeznaczona jest dla maks czterech graczy i jednego dur… mistrza gry (nazwijmy go durmistrzem). Trwa czas jakiś (to gra ponadczasowa). Polega na dedukcji (chyba na destrukcji).

Gra składa się z fajnych komponentów: z pudełka… które jest planszą i zasłonką jednocześnie. Dno pudełka przedstawia plan miasta duchów, po którym poruszają się zdezorientowani gracze, zaś jego pokrywka służy za zasłonkę dla durmistrza tegoż miasta – czyli mistrza gry, prowadzącego rozgrywkę. Gracze otrzymują zakratkowaną w ciul planszę z pisakiem ścieralnym. W tym momencie dowiadują się też, że miasto owe leży na siatce 7×7 pól, jego krawędzie są murami, w które łatwo przywalić, a jakby tego było mało, gdzieś wewnątrz dla zmyłki ukryto cztery inne mury. W mieście początkowo znajduje się sześć grobów z przypisanymi im duchami, gdzieś tam pałęta się kot, a gdzieś świnia, i w zależności od liczby graczy gdzieś ukryto wielosmakowe pizze, a gdzieś wybrano działki pod przyszłe domy. Są jeszcze teleporty. No bo czemu nie. O normalności zapomnieliśmy już na wstępie tego wpisu.

Cały kłopot graczy polega na tym, że nie mają bladego pojęcia gdzie na owej siatce miasta zaczynają rozgrywkę, ani w jaki sposób zlokalizowane są wszystkie wymienione elementy gry. To wie tylko arcymistrz, który rozstawił początkowe komponenty gry, łącznie z pionkami graczy za swą paskudną zasłonką – zrobił to albo sugerując się rozstawieniami proponowanymi przez autora albo, sięgając w złośliwe wnętrze swego umysłu, wymodził samodzielnie jakieś startowe rozstawienie.

W swojej turze gracz ma trzy możliwości: ruszyć się, zaatakować nicość lub użyć mocy parapsychicznej (w sumie mógłby jeszcze się pociąć, to też jest jakieś wyjście). Jeśli chce się poruszyć mówi o tym głośno wskazując kierunek: Chcę iść na wschód! – woła na przykład. Chcieć to móc, ale nie tym razem – odkrzykuje mistrz gry. Wpakowałeś się w mur lub wystraszyłeś się ducha – tłumaczy. Teraz gracz już coś wie i może sobie narysować w sąsiedniej kratce: duszka albo płotek. Jak miło. Gdyby się jednak poruszył, dowiedziałby się więcej: burmistrz ma obowiązek po każdym skutecznym ruchu gracza zdać mu raport. Powiedzieć, w których z czterech kierunków świata od aktualnej kratki znajdują się mury oraz zasugerować liczbę różnych elementów, które gracz może wyczuć wokół siebie, na którymkolwiek z ośmiu otaczających go pól. Mówi więc na przykład: swym szóstym zmysłem wyczuwasz w okolicy dwa duchy i jedna pizzę. Nie mówi tylko, gdzie konkretnie. Te informacje gracze skrzętnie notują na swych pokratkowanych planszetkach, próbując zorientować się, w której części miasta mogą aktualnie przebywać. Atak na sąsiednią kratkę ma sens tylko wówczas, gdy znajduje się na niej duch – przeganiamy go wówczas znad jego własnego grobu (to mało humanitarne chyba). W nagrodę dostajemy kartę mocy parapsychicznej (te to dopiero są niehumanitarne). Trzecia możliwość to właśnie użycie mocy takiej karty. Co w końcu pozwoli nam trochę poszaleć. A to rozpędzić się i posunąć po prostej najdalej jak się da (burmistrz mówi nam tylko, o ile kratek przesunął nasz pionek póki ten nie wyrżnął w mur). A to zażądać od drania dokładnego raportu okolicy. A to wymusić, by mistrz zdradził, o ile cholernych kratek od nas znajduje się najbliższa pizza. I tak dalej.

A propos pizzy, bo się rozpisałam. Pizze są trzy, smakowe. W zależności od liczby graczy pojawią się w różnym zestawieniu: serowa, kiełbasiana albo jalapeño. Zadaniem gracza jest najpierw znaleźć którąś w jakimś zakątku miasta (no tak, po prostu podnieść z ulicy). To pierwsza część planu. Potem dzieją się cuda. W momencie wdepnięcia w pizzę (tak, potem ją zaniesiecie tym dziwnym ludziom), objawia się w mieście dom. I to dom, który akurat ma apetyt na tę naszą pizzę! Wdepnęliśmy w jalapeño – pstryk, jest dom i mieszkańcy, którzy mają ochotę na pizzę jalapeño. Kłopot w tym, że dom ów objawia się przed oczami burmistrza. My dalej nie wiemy dokąd iść i zaczynamy zabawę w szukanego od początku. Pomóc może fakt, iż nowo-objawiony dom wnet otacza się duchami – gdy wyczujemy gdzieś ich zwiększoną obecność, to będzie znak, że warto przebić się przez tę barierę (i wdepnąć tym razem w dom). I wygrać!?

A tam, zaraz wygrać. Wiesz przecież, że inni gracze też szukają pizzy, na planszy mogą zatem równolegle pojawić się inne domy. Które chcą tylko pizzy z kiełbasą lub pizzy 4 sery – nie wciśniesz im za żadne skarby głupiego jalapeño!

Czy ja gadam już sama ze sobą?

Tak, chyba właśnie to robisz.

Samotność na pustej kratce, to samotność tak niszczy człowieka. I niepewność tego, co istnieje wokół. Gdzie jestem i po co istnieję; gdzie znajdę sens?

Nie szukasz sensu, tylko pizzy. I domu. Pamiętaj, będzie otoczony duchami.

Czy ten duch mnie zarywa?

Nie, on cię straszy.

Zawsze mi się to myliło. Po trzech teleportacjach można stracić głowę.

No właśnie, teleporty. Te są przezabawne. Wdepniesz niechcący w któryś i fruuuu… znów nie wiesz gdzie jesteś. Wyrzuca cię gdzieś w nicości. Zaczynasz rysować plan miasta od zera…

Ostrożnie decyduję się postąpić krok naprzód, na północ. Mistrz gry zaczyna dziwacznie kwiczeć. Chyba nadepnęłam na świnię. Nie na moje nerwy ta gra. To efekt kilkukrotnego przywalenia głową w mur. Lepiej przywalić w ducha, jest mniej twardy. Kolega przywalił wielokrotnie i jest teraz nieco parapsychiczny. A ja tylko nerwowa.

Hmm, no właśnie taka jest ta gra. Odjechana. Przezabawna. Wyostrzająca zmysły. Absurdalna. Wyśmienita. Irytująca. Satysfakcjonująca. Szczerząca się do gracza w szalonym uśmiechu. Rewelacyjna! No, serio.

Psychic Pizza Deliverers Go to the Ghost Town jest w sumie grą wyścigiem. Wygra ją ten z graczy, który jako pierwszy dostarczy znalezioną pizzę do odpowiedniego domu. Polega w całości na dedukcji i podglądactwie – zazwyczaj dopiero przyglądając się bohomazom rywali na ich planszetkach zaczynamy orientować się w planie miasta i powoli nakładać naszą siatkę ulic na ich mapę. Początkowo czujemy się całkowicie bezradni – prawdziwe dzieci we mgle. Idziemy gdzieś w ciemność. Ale obraz powoli się wyłania. Zaczynamy orientować się, gdzie mogą być krawędzie naszej mapy. Widzimy, gdzie owe mury lokalizują na swych planszach inni gracze. Zaczynamy podejrzewać, że są tu jakieś punkty styczne. Jak to był duch i nie ma ducha? Czy my przypadkiem nie stoimy właśnie na tym samym polu co przeciwnik? Może dlatego mistrz gry tak się zaśmiewa? Gracz po prawej wyczuwa aż dwie pizze? W którym rogu planszy może się znajdować? Gdzie był ten teleport, który już dwa razy mnie tam przenosił? Mimo szalonego tematu, Psychic Pizza Deliverers okazała się przednią dedukcją. Zupełnie niepoważną, miejscami troszkę dziwaczną, często mocno losową, ale i tak bardzo satysfakcjonującą. Ta gra naprawdę dowiozła!

Podobają mi się tu obie role, zarówno pogubionego kuriera, który początkowo pęta się bez ładu i składu, jak i demonicznego burmistrza, który teoretycznie nie bierze udziału w rozgrywce właściwej… – ale ile ma z niej sadystycznej przyjemności. Spotkałam się jednak z opiniami, że ta rola powinna być zaimplementowana w formie aplikacji tak, by wszyscy mogli na równi uczestniczyć w odnajdywaniu swego miejsca na mapie. Dla mnie w ogóle nie jest to problemem. Poza tym tylko mistrz gry ma dostęp do tych wszystkich fikuśnych drewnianych klocuszków: kolorowych domków, duszków o różnych psotnych minach. Bawi się nimi, układa i przestawia je sobie tam w ukryciu za zasłonką, chichocząc sobie przy tym albo pogwizdując – tylko pozazdrościć. Inni gracze mogą sobie te wspaniałości co najwyżej narysować.

Możemy grać w tę grę z kilkoma modyfikacjami. Jeśli chcemy umożliwić wygraną również mistrzowi gry, umawiamy się na grę do 20 rund – jeśli do tego czasu żaden z graczy nie dostarczy skutecznie pizzy, zwycięża burmistrz. Możemy utrudnić sobie zadanie zakazując graczom patrzenia na plansze współgraczy, a zezwalając jedynie na robienie notatek podczas tur rywali. Możemy nie wprowadzać do gry żetonów dwóch zwierzątek: kota i świnki; ich obecność powoduje, że graczom łatwiej jest odnaleźć się w mieście, gdy któryś z przeciwników też trafi na zajmowane przez dane zwierzątko pole.

Czasami – gdy mam bardziej parapsychiczny nastrój – myślę sobie, że gry powinny być jak materia i antymateria: łączyć się w pary i anihilować w czystą energię. Stanowić pakiety: gry poważnej z niepoważną. Być dla siebie nawzajem przeciwwagą. Tworzyć duety rozweselające. Food Chain Magnate i Psychic Pizza Deliverers są w sumie grami o tym samym temacie – mają jednak zdecydowanie przeciwne znaki ładunku. W momencie ich zestawienia ze sobą na jednym spotkaniu planszówkowym wrażenia z poprzedniej gry ulegają anihilacji. Nikt już nie pamięta bolesnej porażki w FCM, gdy zagrał w grę, która jest jej satyrą, czystym wariactwem, absurdalnym wałęsaniem się po mieście w nadziei znalezienia tego jednego domu, który coś od nas w końcu kupi… ojej.

Mówiłam, że na końcu zamkniecie mnie w wariatkowie… No, ale najpierw musielibyście mnie zlokalizować (demoniczny śmiech). Jeśli chcecie pozostać normalni, lepiej nie ruszajcie się z miejsca. Jeśli chcecie być jak ja, zagrajcie w Psychic Pizza Deliverers Go to the Ghost Town.

 

 

0 Udostępnień
Tagi: Board Game Tables, Hayato Kisaragi, Psychic Pizza Deliverers Go to the Ghost Town
https://bazgranie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/53/2024/08/DSC_2826-800x512-1.jpg 512 800 Edyta Warmińska https://bazgranie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/53/2013/05/znadplanszy-bazgranie.png Edyta Warmińska2024-08-23 01:23:252024-08-23 01:23:25Psychic Pizza Deliverers Go to the Ghost Town
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
Banalny wpis o niebanalnych grach poznanych w 2024 roku
Ghosts of Christmas – co Charles Dickens wiedział o zbieraniu lew?
http://bazgranie.znadplanszy.pl/kontakt/

Edyta Warmińska
Zwariowałam na punkcie gier planszowych po pierwszej rozgrywce w Tikal. Ucieszyłam się, że świat jest pełen takich wariatów po pierwszej wizycie na targach w Essen. Cenię w grach zgrabne połączenie tematu z mechaniką, choć nie uciekam od gier logicznych, czysto abstrakcyjnych. Wciąż rzucam się na nowości, ale błądzę też w poszukiwaniu gier – ciekawostek, gier niepopularnych, czy zapomnianych.

Bazgranie

NAJNOWSZE WPISY

  • Pierwszy szczur w kosmosie6 lipca 2026 - 20:33
  • Makoto, czyli jak zostać mistrzem zagrywania kart29 maja 2026 - 22:11
  • Wynalazcy znad Południowego Tygrysu – ile znaczy dobry warsztat13 kwietnia 2026 - 01:32
  • Rezerwat – z jeepem wśród zwierząt12 marca 2026 - 00:13
  • Eternal Decks – żyjmy długo i szczęśliwie!10 grudnia 2025 - 03:38
  • Rezerwat – czy da się wygryźć Ark Nova?2 grudnia 2025 - 01:58
  • Nowa Ziemia – dwie strony medalu12 listopada 2025 - 21:40
  • The Light in the Mist – wszystkie tajemnice tarota5 listopada 2025 - 00:28
  • The Emerald Flame – Praga, alchemia i zagadka eliksiru27 października 2025 - 20:53
  • SILOS – kosmici są wśród nas20 października 2025 - 11:11

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Gry tradycyjne
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • lipiec 2026 (1)
  • maj 2026 (1)
  • kwiecień 2026 (1)
  • marzec 2026 (1)
  • grudzień 2025 (2)
  • listopad 2025 (2)
  • październik 2025 (3)
  • wrzesień 2025 (3)
  • sierpień 2025 (2)
  • lipiec 2025 (2)
  • czerwiec 2025 (2)
  • kwiecień 2025 (1)
  • marzec 2025 (1)
  • luty 2025 (1)
  • styczeń 2025 (1)
  • grudzień 2024 (2)
  • listopad 2024 (5)
  • październik 2024 (4)
  • wrzesień 2024 (4)
  • sierpień 2024 (3)
  • kwiecień 2024 (2)
  • marzec 2024 (1)
  • luty 2024 (1)
  • styczeń 2024 (2)
  • grudzień 2023 (2)
  • listopad 2023 (3)
  • październik 2023 (4)
  • wrzesień 2023 (2)
  • sierpień 2023 (1)
  • lipiec 2023 (1)
  • czerwiec 2023 (1)
  • maj 2023 (2)
  • kwiecień 2023 (1)
  • marzec 2023 (2)
  • luty 2023 (3)
  • grudzień 2022 (2)
  • listopad 2022 (2)
  • październik 2022 (3)
  • lipiec 2022 (1)
  • czerwiec 2022 (2)
  • kwiecień 2022 (1)
  • luty 2022 (1)
  • grudzień 2021 (2)
  • listopad 2021 (1)
  • październik 2021 (2)
  • lipiec 2021 (2)
  • maj 2021 (1)
  • marzec 2021 (2)
  • luty 2021 (3)
  • styczeń 2021 (2)
  • grudzień 2020 (2)
  • listopad 2020 (1)
  • październik 2020 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • lipiec 2020 (1)
  • czerwiec 2020 (1)
  • luty 2020 (1)
  • styczeń 2020 (1)
  • grudzień 2019 (3)
  • listopad 2019 (2)
  • październik 2019 (1)
  • sierpień 2019 (1)
  • lipiec 2019 (2)
  • czerwiec 2019 (1)
  • marzec 2019 (2)
  • luty 2019 (1)
  • styczeń 2019 (1)
  • grudzień 2018 (2)
  • listopad 2018 (3)
  • październik 2018 (3)
  • wrzesień 2018 (1)
  • lipiec 2018 (1)
  • czerwiec 2018 (1)
  • maj 2018 (1)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (1)
  • grudzień 2017 (2)
  • listopad 2017 (2)
  • październik 2017 (1)
  • wrzesień 2017 (1)
  • lipiec 2017 (1)
  • czerwiec 2017 (1)
  • maj 2017 (2)
  • kwiecień 2017 (2)
  • marzec 2017 (2)
  • luty 2017 (1)
  • styczeń 2017 (2)
  • grudzień 2016 (2)
  • listopad 2016 (3)
  • październik 2016 (5)
  • wrzesień 2016 (1)
  • sierpień 2016 (2)
  • lipiec 2016 (1)
  • czerwiec 2016 (2)
  • maj 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (2)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (1)
  • grudzień 2015 (1)
  • listopad 2015 (2)
  • październik 2015 (2)
  • wrzesień 2015 (1)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (2)
  • maj 2015 (1)
  • kwiecień 2015 (2)
  • marzec 2015 (1)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (2)
  • grudzień 2014 (3)
  • listopad 2014 (1)
  • październik 2014 (5)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (2)
  • lipiec 2014 (3)
  • wrzesień 2013 (1)
  • czerwiec 2013 (2)
  • maj 2013 (1)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Bazgranie | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Odyn – kto cyfrą wojuje, od cyfry ginie Link to: Odyn – kto cyfrą wojuje, od cyfry ginie Odyn – kto cyfrą wojuje, od cyfry ginie Link to: Trailblazers – draftowanie z poplątaniem Link to: Trailblazers – draftowanie z poplątaniem Trailblazers – draftowanie z poplątaniem
Scroll to top Scroll to top Scroll to top