Dolina kamyków: Rwąca rzeka
Błyszczące, kolorowe, półprzezroczyste, różnokształtne. Takie są kamyki, które wysypiecie z woreczka w grze Dolina kamyków od Naszej Księgarni. Jest ich ponad sto trzydzieści, w dziewięciu kolorach. To główny wabik. Lecz czy sterta kamieni wystarczy, by sprzedać grę?
Oprócz kamyków, jest jeszcze rzeka. A nawet jezioro. To z rzeki gracze pobierają kamyki, które następnie dołożą do swoich warsztatów. Gra przeznaczona jest dla 1 do 5 osób, dlatego w pudełku znajdziemy pięć plansz warsztatów rzecznych kompanii. Kamyki dokładane są do warsztatów według specjalnych zasad i tworzą kolekcję gracza. Rozgrywkę wygrywa ten, kto uzyska najwięcej punktów za rzędy i kolumny kamyków w kolekcji.
Jedna partia potrwa maksymalnie 20 minut, to ekspresowa gra. Jej autorami są Adam Hill, Ben Pinchback i Matt Riddle. To doświadczeni projektanci, znani z tworzenia gier familijnych i średniozaawansowanych. Dolina kamyków jest grą rodzinną, a po lekturze zasad zdaje się być też grą banalnie prostą. Czy zbyt prostą? Czy zbyt banalną? Sprawdźmy.
- Współpraca recenzencka. Egzemplarz gry otrzymałam dla celów recenzji od Wydawnictwa Nasza Księgarnia, za co bardzo dziękuję. Wydawnictwo nie miało wpływu na treść tego wpisu
Rzeka lub jezioro
Rzeka, czy jezioro? – to główny dylemat, który rozstrzygamy w każdej turze. Takie są bowiem reguły gry: gracz albo pobiera wszystkie kamyki leżące na jednym z sześciu kafli rzeki i dokłada je do swego warsztatu; albo bierze cztery kamyki z kafla jeziora i umieszcza je w swojej sakiewce. Pobranie kamyków z rzeki wymaga dołożenia jednego z kamieni sakiewki na sąsiednią płytkę rzeki – ale kamienia, którego kształt odpowiada symbolowi tej płytki. Opróżniona płytka rzeki trafia na koniec planszy, czyli centralnego obszaru gry złożonego z kafla jeziora i połączonych w jeden ciąg kafli rzeki. W ten sposób rotują kafle rzeki; po turze każdego gracza sytuacja się zmienia. Na pustą płytkę od razu dolosowywane są nowe kamyki. W ten sposób rotują kamienie w grze: z jeziora do sakiewek graczy, z sakiewek do rzeki, z rzeki do warsztatów. Pobranie kamieni z jeziora to taka bieda-akcja: uzupełnia sakiewkę, lecz nie pozwala na dołożenie niczego do kolekcji. Jest niezbędna, bo partię zaczynamy z zaledwie trzema kamieniami w sakwie. Warto pamiętać, że wydając dwa identyczne w kształcie kamienie, możemy umieścić je na dowolnej płytce rzeki, bez dopasowania symbolu. Rozgrywka toczy się do momentu aż któryś z graczy umieści w warsztacie 17 lub więcej kamyków; wówczas rozgrywana jest ostatnia runda i podliczane punkty. Lecz to właśnie sposób liczenia punktów oraz zasady dokładania kamyków do warsztatu definiują tę grę.
Kolor i kształt
Pobranie nowych kamyków z płytki rzeki wymaga wydania kamienia o określonym kształcie. Przy dokładaniu pobranych kamyków do warsztatu znaczenie ma już ich kolor. Każda kolumna warsztatu musi zawierać kamienie jednego koloru, a kolor ten nie może powtarzać się w innych kolumnach. Kamyki w nowych kolorach dokładane są do pierwszej wolnej kolumny, od najniższego pola; kamyki w obecnych już na planszetce barwach dokładane są na najniższe wolne pole danej kolumny. Kamyki nadmiarowe: w nieobecnym kolorze (kolorów jest więcej niż kolumn) lub z zapełnionych kolumn, trafiają do kosza i przynoszą ujemne punkty na końcu gry. Wówczas punktowane są wypełnione kamieniami rzędy: od lewej strony do pierwszego wolnego pola, bez przerw. Następnie punktowane są kolumny: ale tylko dwie najwyższe. W przypadku remisu między dwoma kolumnami punktowana jest ta leżąca bardziej po lewej, a więc z niższą punktacją. Cały myk leży w częstości występowania poszczególnych kolorów kamieni. O ile tych białych i fioletowych jest zatrzęsienie, tak żółtych i pomarańczowych zaledwie kilka. Dokładną informację, o tym które kolory występują w rzece rzadko, a które często, gracze znajdą na swych planszetkach warsztatów.
Kolumny z prawej strony warsztatów dają więcej punktów niż te z lewej. Idealnie chcielibyśmy jak najwyżej zapełnić dwie prawe kolumny. Lecz musimy dołożyć do warsztatu każdy pobrany z rzeki kamyk. Stąd decyzje, które kolory umieścimy w której kolumnie, stają się bardzo ważne. Rozpiska częstotliwości występowania kamyków w rzece jest kluczową pomocą. Napięcia grze dodaje fakt, że zbieranie kolekcji jest wyścigiem: rozgrywka zakończy się gdy któryś z graczy dołoży siedemnasty kamyk do kolekcji. To gra bardzo taktyczna. Musimy obserwować co trafia do rzeki, na jakim etapie uzupełniania kolekcji są rywale i decydować czy lepiej chapsnąć większą grupę kamieni, czy dobierać je rozważniej i wolniej, nie zaśmiecając pierwszych kolumn mało wartym gruzem. Dobrze jest też zachować równowagę między tworzeniem kolumn i wypełnianiem długich rzędów.
Dolina kamyków – wrażenia
Po lekturze instrukcji rzuciłam: Cooo? To za proste. Po informacji rywala o dobraniu siedemnastego kamyka, wrzasnęłam: Cooo? To za szybkie. W trakcie rozgrywki już czułam, że Dolina kamyków, choć lekka, nie jest wcale banalna. Po podliczeniu punktów, powiedziałam: Co za cwana gra! Chcę rewanżu!
Zasady są trywialne, rozgrywka nie. Wymaga podejmowania decyzji, analizowania rozłożenia kamieni na planszy rzeki. Ciągle spoglądamy na rozpiskę rzadkości kamieni i na punktację poszczególnych kolumn warsztatu. Marzymy o zdobyciu tego jednego kamyka w upragnionej barwie i zżymamy się, że wraz z nim do kolekcji trafią nam dwa inne: takie, które wszystko zepsują. Dzięki takim dylematom Dolina kamyków jest grą bardzo zabawną. Interakcja też jest fajna, bo na okrągło ktoś zabiera to, czego chcemy dla siebie. Musimy rzeźbić na bieżąco.
Rozgrywka jest niesamowicie szybka i pozostawia wielki niedosyt. Każdy jest zły na siebie, że dobrał nie to, co trzeba. Każdy chce zagrać znowu. Podoba mi się ta żwawość partii i to odczucie niespełnienia. To dobre cechy gry, bo zachęcają do powtórki, do zagrania mądrzej.
Dolina kamyków to też bardzo ładna gra. Jest przyjemna w odbiorze, a wszyscy wielbiciele tworzenia kolekcji i zestawów będą wniebowzięci zbieraniem barwnych i błyszczących kamyków. Idealna na rodzinne wieczory, rozbawiająca towarzystwo swoimi zaskakującymi rozkminkami.
Dobrze, że wszystkie zasady gry oraz kluczowa rozpiska częstotliwości występowania barw kamyków znalazły się na planszetkach graczy. Jedyne do czego się przyczepię to fakt, że nie przetłumaczono na język polski nazw kompanii rzecznych, które reprezentują gracze. Choć wszystkie warsztaty zawierają identycznie punktowane kolumny i rzędy, to różnią się fabularnie ilustracją zwierzątka, jakim dowodzimy, oraz właśnie nazwą jego firmy. Szkoda, że nie przetłumaczono ich w jakiejś zabawnej polskiej formie.
Choć w pełnym świetle odróżnianie kolorów kamyków nie nastręcza problemów, to już gra w przyciemnionym pokoju może nie być komfortowa: zielone i niebieskie barwy mogą się wówczas mylić. Zdecydowanie nie jest to też gra dla osób z problemami widzenia barw. Ale to właśnie na kolorach i kształtach kamieni zasadza się ta gra; kolory i kształty są jej sednem.
Losowość jest tu oczywiście obecna w ilościach ponadstandardowych, ale nie zabiera przyjemności z gry. Tak szybki tytuł tylko zyskuje dzięki niej na emocjach.
Z dodatkiem, czy bez?
Skarby rzeki to tytuł dodatku do gry. Zdecydowanie warto go dokupić. To mały dodatek: same karty. Zawiera sześć modułów urozmaicających rozgrywki; warto dodawać maksymalnie dwa naraz. Moduły te są bardzo łatwe w implementacji: gracze po prostu wybierają kartę danego modułu, która daje im dodatkowe źródło punktowania lub jakąś umiejkę. Moduły są posegregowane według poziomu trudności. Znajdziemy wśród nich karty sprzętu, pomocników, zamówień itp. Ja szczególnie polubiłam moduł podróbek i sprzętu. Dzięki rozszerzeniu Dolina kamyków jest ciekawsza i nieco inna w każdej partii. Raz musimy skupić dodatkową uwagę na pozyskaniu określonego kształtu kamyków do kolekcji, innym razem na świadomym niedobieraniu jakiegoś koloru. Raz zależy nam na zapełnieniu kosza, czyli pobraniu kamieni, na które nie ma miejsca w warsztacie. Innym razem zechcemy dokonać jakiegoś szacher-macher z płytkami rzeki. Jeśli zdecydujecie sią na zakup Doliny kamyków, nie żałujcie pieniędzy na ten dodatek. To mała i niedroga rzecz, a dodaje potrzebnej regrywalności. W sumie nie wiem, czy nie powinien stanowić integralnej części tej gry.
Najlepszy partner do gry solo?
Dolina kamyków pozwala na rozgrywki solo, i to na różnych poziomach trudności. Do tego posłużą plansze graczy, które na drugiej stronie prezentują naszego rywala i pewne specjalne zasady, którymi próbuje nas zaskoczyć. Każdy rywal ma też inną kolejność dokładania poszczególnych kolorów kamyków do swego warsztatu oraz inaczej punktujące kolumny. W wariancie solo, koniec gry może nastąpić też po trzykrotnym pobraniu przez gracza kamieni z jeziora. Działa to wszystko bardzo sprawnie, a obsługa automy jest płynna. Pierwsze poziomy trudności są chyba nieco zbyt łatwe, dopiero przedostatni i ostatni zawodnik rzucają graczowi wyzwanie. Szczególnie lubię rywalizować z żółwiem, który zanieczyszcza rzekę czarnymi kamieniami – nie udało mi się jeszcze z nim wygrać.
Podsumowanie
Dolina kamyków to gra płynna i wartka. Kafle rzeki przewijają się po każdym ruchu gracza, a cała rozgrywka mija w ekspresowym tempie. Ciekawie przemyślano tu obieg kamyków, które wędrują między jeziorem, sakiewką gracza oraz rzeką, by ostatecznie wylądować w warsztatach graczy tworząc ich cenne kolekcje. Ładne kamienie w różnych kolorach i kształtach dobrze dopełniają fabułę gry. Największym jej atutem, poza atrakcyjnym wykonaniem, są interesujące decyzje, które podejmujemy, co do kolorów zbieranych kamieni i ich rozmieszczenia we własnym warsztacie. Nigdy nie sądziłam, że proste wypełnianie rzędów i kolumn może wymagać takiego namysłu. Sposób punktowania, częstotliwość występowania poszczególnych barw oraz aktualne rozłożenie kamieni na płytkach rzeki to najważniejsze rzeczy rozważane w każdej turze. Jest tu trochę ryzykowania, szacowania prawdopodobieństwa, losowości, irytowania się postępami rywali. Poza drobną uwagą dotyczącą nieprzetłumaczenia angielskich nazw postaci graczy, zarzucić tej grze mogę tylko to, że mały dodatek Skarby rzeki powinien znaleźć się w pudełku gry podstawowej. Bardzo wyraźnie urozmaica rozgrywki, a nie wymaga praktycznie żadnego wysiłku do wdrożenia. To po prostu karty składające się na sześć modułów gry. Po pierwszych rozgrywkach warto już grać z nim. Dolina kamyków to bardzo sprytna, niesamowicie szybka w rozgrywce gra, doskonała na rodzinne granie. Polecam łowić ją od razu z rozszerzeniem.
Bardzo dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie egzemplarza gry do recenzji
































