• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Bazgranie
  • Blog
  • Recenzje
  • Gry tradycyjne
  • Felietony
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Kutná Hora – Miasto Srebra

26 kwietnia 2024/0 Komentarze/w Recenzja/Autor Edyta Warmińska

Czesi mają w sobie jakieś szczególne wyczucie absurdu. Specyficzne poczucie humoru, które najbardziej poważne sytuacje przedstawia z domieszką groteski, i w sumie, choć chcielibyśmy się popłakać, to zmuszeni jesteśmy się zaśmiewać. W trakcie pierwszej rozgrywki w Kutná Hora prawie popłakałam się ze śmiechu. Ja się tą grą zachwyciłam. Współgracze z niepokojem i niepewnością patrzyli, czy mówię serio i czy aby się z nich nie natrząsam. Myślę, że po cichu pytali siebie: czy gra Kutná Hora to jakiś rodzaj satyry na eurogry?

Kutná Hora to gra ze stajni Czech Games Edition, której autorami są Ondřej Bystroň, Petr Čáslava, Pavel Jarosch; w Polsce pojawiła się za sprawą Wydawnictwa Rebel. Gra przeznaczona jest dla 2 do 4 graczy, na około dwie godziny rozgrywki.

Srebrzy mi się w oczach

Gra opowiada o gorączce srebra. O czasach, w których w środkowych Czechach odkryto złoża srebra, co spowodowało napływ poszukiwaczy, górników i nowych mieszkańców. Nowe miasto powstające wokół górniczych osad już po 20 latach produkowało jedną trzecią europejskiego srebra. Od czasów średniowiecza srebro wydobywano w Kutnej Horze jeszcze przez kilkaset lat. Mieszkańcy szybko bogacili się i rozwijali swoje miasto tak, że było ono w stanie konkurować nawet z Pragą.

Gra Kutna Hora cała iskrzy się srebrem. Błyszczą nam detale planszy: czarna kopalnia z żyłkami srebrnego koloru, srebrna rzeka przepływająca przez rosnące miasto, kafle kolorowych budynków na srebrnym tle (a budynków publicznych na złotym), metalizowane jakimś cudnym sposobem karty i żetony pelikanów, złoto-srebrny tor punktów zwycięstwa. Mało tego, wydawca chwali się, że jest to pierwsza nowoczesna gra planszowa, w której użyto materiału re-wood do wykonania komponentów: figurek górników i domków oraz różnych znaczników gracza. To ponoć materiał z recyklingu wykorzystujący odpady drewniane. Wygląda to faktycznie nieźle, wraz z dwuwarstwowymi planszetkami graczy oraz elementem centralnym, czyli stojakami na karty, tworzy całkiem oryginalną całość. A to są dopiero wrażenia z oprawy graficznej gry. Co będzie, jak zacznę opisywać wrażenia z rozgrywki? Bo Kutna Hora to gra całkiem innowacyjna również w samym projekcie.

Sól i srebro tej gry

Sól i pieprz tej gry to zmienny system cen. Dobra, które występują w grze: materiały budowlane, ruda srebra, żywność, napitki, pozwolenia górnicze, czy samo srebro, istnieją niejako wirtualnie. Nie posiadamy tych zasobów fizycznie przed sobą. Posiadamy tylko pieniądze. Aktualną cenę drewna, którego potrzebujemy do wznoszenia budynków, czy pozwoleń górniczych, które wykorzystujemy do schodzenia w głąb kopalni, określają nam wskaźniki umieszczone na stojakach kart: populacji i rudy. Talia populacji reprezentuje rosnącą liczbę mieszkańców naszej wspólnej osady, a przekładanie kart wymagane przez niektóre efekty rozgrywki powoduje, że ceny dóbr będą się zmieniać. Zmieniają się one w zależności od podaży i popytu. Gdy rośnie populacja rosną ceny, lecz gdy powstaje nowy budynek produkujący dane dobro, jego ceny spadną – co reprezentowane jest przez przesuwanie wskaźnika odpowiedniego dobra na odpowiednim stojaku. Podobnie działa talia kart rudy regulująca ceny samej rudy, srebra oraz pozwoleń administracyjnych na wszelką działalność górniczą oraz wystawianie nowych budynków w mieście. Za wszystko płacimy gotówką: groszami praskimi, przemnażając sobie aktualną cenę jednostki danego zasobu przez potrzebną wielkość tego zasobu.

Średniowiecze, czy jednak Renesans?

Kutna Hora to z jednej strony bardzo typowa eurogra. W ramach swej tury gracze zagrywają karty akcji i wykonują wskazane na nich działanie: kupno działki pod budowę w mieście, zakup praw do postawienia danego budynku, wstawienie budynku, akcję kopalni, akcję pobrania dochodu lub akcję świętej Barbary (wykorzystującą efekt danego kafelka katedry św. Barbary wznoszonej wspólnie przez graczy poza murami miasta). I jak to w eurograch bywa gracze muszą płacić za akcje zasobami – ale tu zawsze w formie pieniędzy zgodnie z bieżącą ceną odpowiedniego zasobu. To wyjątkowo eleganckie rozwiązanie. Na swej planszetce gracze odznaczają na właściwych torach aktualną produkcję danego dobra – ta zależy zaś od budynków produkcyjnych właściwego typu. Pobierając dochód, np. z naszego tartaku pobieramy go również w formie pieniężnej, zgodnie z aktualną ceną rynkową. Takie rozwiązanie przekształca słynne „mielenie zasobów”, tak typowe dla eurogier, w subtelną grę rynkową opartą na zależnościach między graczami. Tu nie gra się w oddzieleniu od innych, układając swojego pasjansa. Kutna Hora to gra współzależności.

Gracze wspólnie budują miasto powstające obok terenów kopalni, dokładając do niego kolejne budynki produkujące potrzebne zasoby. Co jednak ciekawe: każdy z graczy przynależy do zaledwie trzech gildii i może budować tylko i wyłącznie budynki należące do tych gildii. W rozgrywce czteroosobowej na przykład, każda z sześciu gildii: górników, hutników, skrybów, budowniczych, kupców i karczmarzy, będzie prowadzona przez dwóch graczy, co wprowadza bardzo ciekawą interakcję i zależność między graczami. W partii dwuosobowej każdy odpowiada za swój unikalny zestaw gildii i prowadzi je samodzielnie. To nie wszystko. Każda z gildii w specyficzny sposób oddziałuje na tkankę miejską: większa produkcja drewna i budowanie kafli gildii budowniczych wpływa na znaczący spadek cen budowy dla wszystkich graczy: tak nowych budynków innych gildii, jak i łatwość schodzenia na kolejne poziomy kopalni. Budowa nowej karczmy, czy browaru, zwiększa (co zrozumiałe) populację miasteczka, lecz wraz ze wzrostem popytu wzrosną też ceny. I tak dalej. Tu czuć żywy mechanizm rynkowy. A i to nie wszystko. Gracz otrzymując przed rozgrywką własny zestaw trzech gildii może dowolnie wybrać w którym miejscu planszetki je umieści. Z każdym torem jest powiązany zestaw innych bonusów: punktów reputacji, żetonów pelikanów pomagających wznosić kolejne części katedry, czy praw do wzniesienia budynku publicznego, z którego skorzystają wszyscy budujący się wokół niego. Gracz sam może określić, którą z gildii przypisze do którego z torów, i tym samym obrać pewną strategię na rozgrywkę.

Budynki publiczne, moment i miejsce ich wystawienia oraz zestaw symboli, którymi są opatrzone to kolejna łamigłówka dla eurograczy. Poza całym systemem współzależności i dynamicznego rynku cen mamy przed sobą jeszcze minigierkę w dopasowywanie do siebie kolorowych ikonek. Budynki graczy, jak i te publiczne (również wystawiane przez gracza, lecz nie należące do nikogo), opatrzone są kolorowymi znaczkami, które na końcu rozgrywki przyniosą dodatkowe punkty, o ile będą pasowały do znaczków widniejących na sąsiadujących kaflach. I tu zaczyna się polowanie na interesujące działki pod budowę w mieście. Gdy tylko któryś z graczy wystawi cenny budynek publiczny już zbiera się chmara chętnych na wykupienie działki tuż obok i wystawienie tam pasującego budynku. Mało tego, wystawienie budynku publicznego pozwala graczowi umieścić żeton arystokraty wskazanego koloru jako kandydata do rady miejskiej. Podczas akcji dochodu dowolny z graczy może zdecydować się wydać część pieniędzy na umieszczenie go na odpowiednim miejscu tej rady i wówczas na końcu rundy wszyscy gracze spełniający wymagania danego pola otrzymają dodatkowe punkty. Tu też mamy dylemat: sami angażujemy się w wepchnięcie kogoś do rady miejskiej, lecz punktacja tego obszaru może z czasem lepiej przysłużyć się rywalom niż nam.

Kutna Hora to gra niesamowicie interakcyjna, na wielu, czasem bardzo subtelnych poziomach. Nie wiem nawet, czy po wygranej moglibyśmy powiedzieć, że zwyciężyliśmy samodzielnie: każda nasza akcja, każdy sukces, jest właściwie po trosze zasługą innych.

Innym ciekawym rozwiązaniem tej gry jest zastosowanie kart akcji – zaprojektowanych na wzór klasycznych talii karcianych, przedstawiających zazwyczaj symetryczne figury – prezentujących dwie różne akcje, z których musimy wybrać jedną. Zagrywając kartę akcji wybraną stroną do góry tracimy jednocześnie możliwość zagrania akcji wskazanej na dole owej karty. To też rodzi ciekawe dylematy: w jakiej kolejności wykonywać akcje i które konkretnie karty zagrywać. Spośród sześciu kart akcji zagramy w każdej rundzie pięć, wykonując je w rytmie: dwie akcje, dwie akcje i na końcu jedna. Wszystkie akcje występują w talii gracza podwójnie, tylko akcja świętej Barbary występuje w jednej kopii; rekompensuje to akcja jokera, wymagająca jednak cofnięcia na torze reputacji. Jeśli pomyślimy jednocześnie o systemie, na jakim oparto budowę miasta, a więc: konieczności uprzedniego zarezerwowania działki pod budowę (akcją działki) oraz pozyskania pozwolenia na budowę konkretnego budynku (akcją prawa) i dopiero możliwości wystawienia pozyskanego kafla budynku naszej gildii (akcją budowy) – o ile ktoś w międzyczasie nie podniósł cen drewna, gdyż wówczas musielibyśmy najpewniej wykonać wcześniej akcję pobrania dochodu… – zobaczymy jak bardzo dynamiczny, złożony i współzależny jest to system. Kutna Hora nierzadko wydawała mi się grą groteskowo kooperacyjną.

Całość tego, bardzo dla mnie innowacyjnego systemu, uzupełniają jeszcze karty wydarzeń, które też podkreślają temat i klimat rozgrywki. W trakcie każdej partii bardzo cieszyły mnie takie logiczne powiązania i realia łatwo wytłumaczalne prawami rynkowymi. Nie dziwimy się rosnącym cenom działek pod budowę wokół atrakcyjnych budynków, staramy się zwiększyć swą reputację tak, by móc nabywać je korzystniej. Musimy tu oczywiście co rundę płacić podatki, a jak tego nie zrobimy, spada nasza reputacja; walczymy o przewagi na poszczególnych poziomach kopalni; czaimy się na co lepsze bonusy świętej Barbary i próbujemy przewidzieć, czy rywale nie sprzątną nam ich sprzed nosa.

Nie spotkałam jeszcze innej ekonomicznej eurogry, która przetworzyłaby typowe cechy tego gatunku na tak nieszablonowy elegancki projekt.

Czeski film z tymi cenami

Kutna Hora nie jest jednak grą łatwą w pierwszym odbiorze. Wrażenia z pierwszej rozgrywki to wrażenia chaosu. Zmiany cen wydają nam się zrazu chaotyczne. To gra bardzo taktyczna, każącą graczom wciąż odpowiadać na poczynania innych i zmieniać swoje plany. Początkowo wszystkie czynniki, które musimy wziąć pod uwagę wydają się tak szalonym zlepkiem przypadkowych sytuacji, że niemożliwym zdaje się kontrolowanie tego systemu. Ale z każdą kolejną partią coraz lepiej czujemy cały system i potrafimy już zmiany cen przewidzieć. To, co początkowo wywołuje tylko salwy śmiechu i zarzuty o absolutną niekontrolowalność, nagle daje się przewidzieć. Nabywamy biegłości w poruszaniu się w czeskiej ekonomii.

Moim zdaniem system Kutnej Hory najpełniej rozwija się w grze czteroosobowej, gdy każda z gildii ma dwóch właścicieli, a zestawianie różnych gildii ze sobą pokazuje różne ścieżki na grę. Gracze rywalizują wówczas ze sobą o zarezerwowanie budynków danej gildii: każda ma zaledwie cztery do zbudowania. Gra jest bardziej rywalizacyjna i dynamiczna. Rzadko komu udaje się wtedy zdjąć wszystkie cztery domki z planszetki gracza, czyli dotrzeć do najmocniejszych bonusów danego toru.

Podoba mi się również fakt, że Kutna Hora daje bardzo różnorodne partie: jedna jest niepodobna do drugiej. Już same ceny budowy bywają różne w poszczególnych rozgrywkach: nieraz budujemy z łatwością, nieraz koszt budulca jest tak wysoki, że nie ma jak wznieść droższych budynków.

Kraina Srebra czy Kraina Chichów?

Podsumowując, tym co szczególnie wyróżnia Kutną Horę na tle innych średniozaawansowanych gier ekonomicznych jest dynamiczny system cen, określający wartość poszczególnych zasobów występujących w grze. Zasoby owe nie istnieją fizycznie, a koszt ich użycia uiszczany jest zawsze w formie ich aktualnej wartości pieniężnej. Druga rzecz to fakt, że każdy z graczy kontroluje tylko trzy gildie z sześciu dostępnych w grze. Dlatego rozgrywki będą układać się różnie, w zależności od połączeń zestawów gildii oraz liczby grających. Trzecim niesamowitym rozwiązaniem tej gry jest to, że gramy tu w ścisłej współzależności ze sobą. Budujemy miasto wręcz kooperacyjnie, co chwila otwierając nowe możliwości rywalom. Za każdym razem, gdy gracz wznosi budynek, wpływa na ekonomię całego systemu. To wszystko uzupełnia sprytny pomysł na zagrywanie dwóch kart akcji w turze i to zawsze w ten sposób, by wybrać jedną z dwóch opcji karty, rezygnując niejako z drugiej możliwości – wymusza to dobre planowanie.

Gra ma swoje niedociągnięcia. Nieszczególnie podoba mi się punktowanie z obszarów rady miejskiej na końcu rundy. Umieszczenie arystokraty w radzie, które możemy przeprowadzić tylko podczas akcji dochodu, wydaje się zbyt drogie. Wiemy przy tym, że nasze poświęcenie i wydatek gotówki pomoże innym graczom. Jeśli nie mamy konkretnej przewagi w danym aspekcie gry, właściwie nie opłaca nam się zabiegać o punktowanie obszarów rady miejskiej. Również punktacja poszczególnych obszarów rady nie wydaje się zbalansowana. W moich rozgrywkach szczególnie punktowanie poziomów kopalni nie było opłacalne dla graczy.

W Kutnej Horze mamy też niestety prawo narzekać na pewną losowość. Ta związana jest z dobieraniem w ciemno kafli kopalni. Nie zawsze udaje się dociągnąć punktowane kafle z gwiazdkami. Co prawda, wówczas nagradzają nas one produkcją rudy, lecz nie pozwalają na zapunktowanie w końcowym podliczaniu punktów. Można to oczywiście wytłumaczyć losowością pracy górnika i niewiadomą tego, jak bogate okaże się dane złoże, lecz po prawdzie rozwiązanie to nieco zgrzyta w trakcie rozgrywki. Zaś w grze dwuosobowej to już w ogóle za mało się w tej kopalni dzieje.

Swoje narzekania zakończę marudzeniem na tekturowe stojaki na karty i fakt, że przesuwanie poszczególnych wskaźników cen w prawo czasem się po prostu zacina, co powoduje, że ich obsługa staje się męcząca. Co jeszcze? Po wielu rozgrywkach zaczyna mi już brakować urozmaicenia bonusów kafli świętej Barbary, czy urozmaicenia kart wydarzeń.

Poza tym, ta gra daje mi czystą radochę z rozgrywki. Mimo, że umiem już przewidzieć zmiany cen po każdym ruchu, to i tak moment owej zmiany nie jest do końca pewny, co wywołuje niepewność rynkową i najbardziej bawi mnie w rozgrywce. Gra świetnie naśladuje mechanizmy rynkowe, doskonale pokazuje jak jeden mały element zmienia całą sytuację, i to, jak wszyscy składają się na system. Nie ma tu szczególnie dużo zamulania, bo same akcje są proste. Często też gracze mają już zaplanowany łańcuszek akcji na całą rundę i jakiś zarys pomysłu na całą partię. Choć jest to gra taktyczna, to możemy próbować bawić się tu także w solidniejsze planowanie.

Srebro pierwszej próby

Kutna Hora to dla mnie jedno z większych zaskoczeń ostatnich miesięcy. To gra zupełnie niesztampowa. Cechują ją złożone zależności, ale bardzo proste reguły i jasne jest to, co robi się w swojej turze. Bardzo oryginalnie zrobione jest ekonomiczne serce gry. Odczucia z rozgrywek są wręcz niecodzienne, bo niby normalnie rywalizujemy z innymi, ale wszystko czynione jest z wielką współzależnością od innych graczy. Na nasze zwycięstwo w równej mierze pracują inni gracze, i sami często też nie mamy wyjścia, jak tylko pomóc innym, czy wystawić naszym działaniem dobry ruch kolejnemu graczowi. Nie ma rywalizacji bez kooperacji. W Kutnej Horze czujemy, że grający tworzą jeden – żywy i rozbrykany – organizm. Czuć, że to miasto jest wspólnotą.

Kutná Hora urzekła mnie też bardzo klimatyczną rozgrywką. Dobrze czuję temat tej gry, a to wpływa na bardzo dużą intuicyjność rozgrywki. Instrukcja dorzuca wiele ciekawych detali historycznych na temat rozwoju miasta; widać, że to gra zrobiona z polotem i oddaniem.

Kutną Horę poleciłabym wszystkim studentom ekonomii. Oraz wielbicielom czeskiego humoru. Czy już pisałam, że jestem absolutnie zafascynowana tą grą?

 

0 Udostępnień
Tagi: Kutna Hora, Ondřej Bystroň, Pavel Jarosch, Petr Čáslava, Rebel
https://bazgranie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/53/2024/04/DSC_1421-694x800-1.jpg 800 694 Edyta Warmińska https://bazgranie.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/53/2013/05/znadplanszy-bazgranie.png Edyta Warmińska2024-04-26 02:11:262024-04-26 02:11:26Kutná Hora – Miasto Srebra
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
Czy masz już swój Domek?
Zamek Smoków – chiński duch w smoczej skórze
Sushi Go! – danie lekko kaloryczne
Wędrujące wieże – czar rozbawienia
Alhambra – bajkowy pałac dla całej rodziny
Sherlock Holmes – zestawienie trzech części przygód bandy z Baker Street
Banalny wpis o niebanalnych grach poznanych w 2024 roku
Gra w zielone!
http://bazgranie.znadplanszy.pl/kontakt/

Edyta Warmińska
Zwariowałam na punkcie gier planszowych po pierwszej rozgrywce w Tikal. Ucieszyłam się, że świat jest pełen takich wariatów po pierwszej wizycie na targach w Essen. Cenię w grach zgrabne połączenie tematu z mechaniką, choć nie uciekam od gier logicznych, czysto abstrakcyjnych. Wciąż rzucam się na nowości, ale błądzę też w poszukiwaniu gier – ciekawostek, gier niepopularnych, czy zapomnianych.

Bazgranie

NAJNOWSZE WPISY

  • Pierwszy szczur w kosmosie6 lipca 2026 - 20:33
  • Makoto, czyli jak zostać mistrzem zagrywania kart29 maja 2026 - 22:11
  • Wynalazcy znad Południowego Tygrysu – ile znaczy dobry warsztat13 kwietnia 2026 - 01:32
  • Rezerwat – z jeepem wśród zwierząt12 marca 2026 - 00:13
  • Eternal Decks – żyjmy długo i szczęśliwie!10 grudnia 2025 - 03:38
  • Rezerwat – czy da się wygryźć Ark Nova?2 grudnia 2025 - 01:58
  • Nowa Ziemia – dwie strony medalu12 listopada 2025 - 21:40
  • The Light in the Mist – wszystkie tajemnice tarota5 listopada 2025 - 00:28
  • The Emerald Flame – Praga, alchemia i zagadka eliksiru27 października 2025 - 20:53
  • SILOS – kosmici są wśród nas20 października 2025 - 11:11

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Gry tradycyjne
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • lipiec 2026 (1)
  • maj 2026 (1)
  • kwiecień 2026 (1)
  • marzec 2026 (1)
  • grudzień 2025 (2)
  • listopad 2025 (2)
  • październik 2025 (3)
  • wrzesień 2025 (3)
  • sierpień 2025 (2)
  • lipiec 2025 (2)
  • czerwiec 2025 (2)
  • kwiecień 2025 (1)
  • marzec 2025 (1)
  • luty 2025 (1)
  • styczeń 2025 (1)
  • grudzień 2024 (2)
  • listopad 2024 (5)
  • październik 2024 (4)
  • wrzesień 2024 (4)
  • sierpień 2024 (3)
  • kwiecień 2024 (2)
  • marzec 2024 (1)
  • luty 2024 (1)
  • styczeń 2024 (2)
  • grudzień 2023 (2)
  • listopad 2023 (3)
  • październik 2023 (4)
  • wrzesień 2023 (2)
  • sierpień 2023 (1)
  • lipiec 2023 (1)
  • czerwiec 2023 (1)
  • maj 2023 (2)
  • kwiecień 2023 (1)
  • marzec 2023 (2)
  • luty 2023 (3)
  • grudzień 2022 (2)
  • listopad 2022 (2)
  • październik 2022 (3)
  • lipiec 2022 (1)
  • czerwiec 2022 (2)
  • kwiecień 2022 (1)
  • luty 2022 (1)
  • grudzień 2021 (2)
  • listopad 2021 (1)
  • październik 2021 (2)
  • lipiec 2021 (2)
  • maj 2021 (1)
  • marzec 2021 (2)
  • luty 2021 (3)
  • styczeń 2021 (2)
  • grudzień 2020 (2)
  • listopad 2020 (1)
  • październik 2020 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • lipiec 2020 (1)
  • czerwiec 2020 (1)
  • luty 2020 (1)
  • styczeń 2020 (1)
  • grudzień 2019 (3)
  • listopad 2019 (2)
  • październik 2019 (1)
  • sierpień 2019 (1)
  • lipiec 2019 (2)
  • czerwiec 2019 (1)
  • marzec 2019 (2)
  • luty 2019 (1)
  • styczeń 2019 (1)
  • grudzień 2018 (2)
  • listopad 2018 (3)
  • październik 2018 (3)
  • wrzesień 2018 (1)
  • lipiec 2018 (1)
  • czerwiec 2018 (1)
  • maj 2018 (1)
  • marzec 2018 (1)
  • luty 2018 (1)
  • grudzień 2017 (2)
  • listopad 2017 (2)
  • październik 2017 (1)
  • wrzesień 2017 (1)
  • lipiec 2017 (1)
  • czerwiec 2017 (1)
  • maj 2017 (2)
  • kwiecień 2017 (2)
  • marzec 2017 (2)
  • luty 2017 (1)
  • styczeń 2017 (2)
  • grudzień 2016 (2)
  • listopad 2016 (3)
  • październik 2016 (5)
  • wrzesień 2016 (1)
  • sierpień 2016 (2)
  • lipiec 2016 (1)
  • czerwiec 2016 (2)
  • maj 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (2)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (1)
  • grudzień 2015 (1)
  • listopad 2015 (2)
  • październik 2015 (2)
  • wrzesień 2015 (1)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (2)
  • maj 2015 (1)
  • kwiecień 2015 (2)
  • marzec 2015 (1)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (2)
  • grudzień 2014 (3)
  • listopad 2014 (1)
  • październik 2014 (5)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (2)
  • lipiec 2014 (3)
  • wrzesień 2013 (1)
  • czerwiec 2013 (2)
  • maj 2013 (1)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Bazgranie | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Wędrujące wieże – czar rozbawienia Link to: Wędrujące wieże – czar rozbawienia Wędrujące wieże – czar rozbawienia Link to: Sail – piraci też łączą się w pary Link to: Sail – piraci też łączą się w pary Sail – piraci też łączą się w pary
Scroll to top Scroll to top Scroll to top