Najlepsza gra o kotach

Środek lata, a do polskich sklepów trafia gra bardzo wakacyjna, taka z gatunku bardzo lekkich, bardzo łatwych i przyjemnych. Cat Lady, a w polskim przekładzie Najlepsza gra o kotach, została wydana przez wydawnictwo Fox Games. Autorem gry jest Josh Wood, który za granicą zbiera już pochwały za kolejną swoją grę opartą na kartach – Santa Monica. Najlepsza gra o kotach to niewielka karcianka przeznaczona dla 2 do 4 graczy, która nie powinna zająć nam więcej niż 20 minut.

Oparta jest o dobieranie kart oraz zbieranie zestawów. W pierwszej rozgrywce nieco kojarzy się z popularną grą z draftem kart – Sushi Go. W Najlepszej grze o kotach jednak zamiast szukać przysmaków dla siebie, troszczymy się o koty – to je musimy nakarmić zgodnie z ich preferencjami, przy okazji zdobywając punkty za zestawy zabawek, dziwacznych ubranek czy kocimiętki.

 

Talia główna gry (102 karty) zawiera karty kotów, przysmaków, wspomnianych przebrań, czy kocich zabawek. Po jej przetasowaniu na stole układamy 9 kart tworzących siatkę 3 x 3. Tura gracza polega na dobraniu 3 kart z jednego rzędu lub kolumny. Następnie umieszczamy przy tym rzędzie lub kolumnie znacznik kota i uzupełniamy pusty rząd/kolumnę nowymi kartami z talii. Kolejny gracz nie może dobrać kart z rzędu/kolumny przy którym znajduje się znacznik kota.

Jeśli wśród dobranych kart znalazła się karta kota, gracz wykłada ją przed sobą na stole (będzie musiał tego kota wykarmić). Karty przysmaków (tuńczyka, kurczaka, mleka i rarytasu) gracz wymienia natychmiast na żetony odpowiedniego pożywienia. Pozostałe karty gracz trzyma na ręce.

Rozgrywka kończy się gdy wyczerpie się talia główna i nie możemy już uzupełnić pustego rzędu/kolumny na stole. Wówczas gracze karmią swoje koty – przypisują zebrane przysmaki do wyłożonych przed sobą kart kotów i podliczają punkty zwycięstwa. Gracz z największą ich liczbą zostaje zwycięzcą.

Cała zagwozdka leży oczywiście w sposobie punktacji. Każdy głodny kot przynosi nam 2 punkty ujemne, niewykorzystane przysmaki również przyniosą straty graczowi z największą ich liczbą. Gracz, który zebrał na ręce najwięcej kart ubranek zostaje nagrodzony aż 6 punktami, zaś ten który nie wziął ani jednej takiej karty traci 2 punkty. Karty kocimiętki pozwolą dodatkowo zapunktować za liczbę nakarmionych kotów, ale tylko wtedy, gdy uzbieramy ich przynajmniej dwie. Jeśli na końcu gry na ręce zostanie nam tylko jedna taka karta – kosztować nas będzie stratę dwóch punktów. Z kolei karty zabawek tworzą zestawy różnych zabawek – czym większa liczba kart w zestawie, tym więcej punktów gracz za nie otrzyma.

Solą gry są karty przybłęd. To oddzielna talia trzynastu kart kotów, z których tylko trzy wchodzą do rozgrywki – leżą odkryte na stole. Gracz może pozyskać taką kartę jeśli zbierze, a następnie odda dwie karty zaginionego kota. Przybłędy muszą zostać nakarmione, podobnie jak zwykłe koty z talii głównej, jednak przy okazji posiadają zdolności specjalne, które pozwalają zdobyć dodatkowe punkty, najczęściej poprzez pewne wyspecjalizowanie się w trakcie rozgrywki. I tak, niektóre przybłędy przyniosą nam nagrodę za wykarmienie większej liczby kotów rudych czy białych; inne mogą być traktowane jako dodatkowa karta kocimiętki lub premiują zbieranie kart ubranek. Wykorzystanie kart przybłęd dodaje smaku rozgrywce, która wciąż jest bardzo lekka i przyjemna, jednak dzięki tym specjalnym zdolnościom każe graczom zastanowić się nad opłacalnością zbierania takich, a nie innych kart.

Najlepsza gra o kotach utrzymana jest w bardzo beztroskim nastroju. Pocieszne grafiki kotów na kartach, kocich przebrań, zabawek od razu kierują ją do grupy odbiorców rodzinnych i lubiących szybkie niezobowiązujące gry. Gra jest wyjątkowo prosta do wytłumaczenia i nieskomplikowana w rozgrywce. Pewna jej złożoność tkwi w konieczności rozkminienia w trakcie gry jakie karty opłaca się dobierać, gdyż decyzja, które z trzech kart dobrać wcale nie jest banalna. Zdarza się, że mamy problem z pozyskaniem większej liczby kart kotów (a to przecież główne źródło punktów), bo przeciwnicy zbierają nam je sprzed nosa; zdarza się wyczekiwanie na potrzebne mleko, bo nasze koty jak na złość gardzą kurczakiem; warto jest patrzeć na to, co zbierają przeciwnicy. Fajnie działa blokowanie nowo wyłożonej kolumny czy rzędu znacznikiem kota – dobrze też, że istnieje karta (spryskiwacza?!), która pozwala nam to ograniczenie czasem obejść. Tu trzeba dobrze wyważyć ile kart kotów do wykarmienia pozyskamy, ile przysmaków zdobędziemy. Gra jest na tyle przyjemna, a możliwości w niej na tyle dużo, że raczej nie przydarzy nam się poczucie zablokowania podczas partii. Zarazem jest jednak na tyle sprytnie zaprojektowana, że mamy poczucie podejmowania istotnych decyzji.

Ujęła mnie prostota i sympatycznośc tej gry. W pierwszej partii, tuż po przeczytaniu reguł, nieco zmartwiłam się jej łatwością i obawiałam się, że może być dla mnie zbyt lekka. Jednak w miarę zbliżania się do końca rozgrywki zauważyłam, że muszę tu myśleć więcej niż się początkowo spodziewałam. Nie udaje mi się w nią wygrać! To tylko zachęca do kolejnych prób i rozgrywek. Porównując Najlepszą grę o kotach do innych lekkich i szybkich karcianek, postawiłabym ją w jednym rzędzie z Sushi Go. Sama nieco wyżej cenię na przykład Niezłe ziółka, które wymagają dodatkowo wyczucia czasu; nie ma tu też tego błysku geniuszu jaki uwielbiam w bezkonkurencyjnych Gejszach. Ale poza takimi subiektywnymi upodobaniami Najlepszej grze o kotach nie mogę niczego zarzucić, bo jest to bardzo dobry i dopracowany projekt – gra, która działa bardzo gładko. Największym jej atutem jest prostota zasad i płynność rozgrywki oraz towarzyszące jej narastające uczucie, że tu wypadałoby pomyśleć mocniej, że inny wybór kart przyniósłby nam większe korzyści. Zadowalająca jest interakcja, czyli podbieranie kart przez rywali, patrzenie co zbierają; wyścig o zabranie kart przybłęd. Nawet tylko w dwie osoby rozgrywka jest angażująca (wykorzystujemy mniejszą liczbę kart). Grę najbardziej różnicują wchodzące do rozgrywki karty kotów przybłęd – gdybym miała się do czegoś przyczepić, może chciałabym ich więcej w pudełku.

Podsumowując, Najlepsza gra o kotach to dobrze naoliwiona karcianka z kategorii gier szybkich i łatwych, takich w sam raz na wakacyjny wypad. Zajmuje mało miejsca, rozgrywa się szybko, angażuje graczy. Sprawia wrażenie prostszej niż jest faktycznie – to atut, gdyż decyzje nie okazują się tu mechaniczne, czy nieistotne, ale sama gładkość rozgrywki nie daje nam uczucia zmęczenia. Polecam ja miłośnikom szybkich sprytnych karcianek do rozgrywania w gronie familijnym, w wakacyjnej zrelaksowanej atmosferze. A któż potrafi się lepiej relaksować niż najedzone, zadbane koty.

 

 

Dziękuję wydawnictwu FoxGames za przekazanie gry do recenzji

 

0 Udostępnień