Barrage: Projekt Leeghwatera

Projekt Leeghwatera, dodatek do gry Barrage, wprowadza do rozgrywki kilka nowych elementów. Są to przede wszystkim nowe miejsca akcji – plansze prywatnych inwestycji oraz zagranicznych zleceń, umieszczane podczas gry obok planszy zarządu i biura patentowego. W pudełku znajdziemy też kafle czterech nowych dyrektorów wykonawczych oraz planszę kolejnej spółki – Niderlandów. Jak te wszystkie komponenty komponują się z grą podstawową?

 

Prywatne inwestycje pozwalają na wznoszenie nowych konstrukcji – domków, zwanych w instrukcji budynkami. Nie są one jednak umieszczane na mapie, tak jak reszta konstrukcji, lecz na planszy prywatnych inwestycji. Taki budynek pozwala graczowi skorzystać z akcji kafla prywatnej inwestycji, przy którym został zbudowany. Do każdej rozgrywki wchodzi losowo pięć z dziesięciu takich kafli. Niektóre akcje są dość mocne. Wspomnę o moich ulubionych: akcji produkcji z premią +3, akcjach pozwalających na odzyskanie kafla technologii lub części maszyn z koła budowy, czy akcji pozwalającej na kupno dwóch maszyn. Jednak korzystanie z prywatnych inwestycji jest dość pracochłonne. Po pierwsze, wzniesienie budynku nie jest tanie, często wymaga zablokowania na kole budowy sześciu czy ośmiu maszyn. Po drugie, korzystanie z możliwości aktywowanego kafla możliwe jest dopiero w kolejnej turze po wzniesieniu budynku i można z niego skorzystać tylko raz na rundę. Tak jak każda akcja wymaga umieszczenia inżynierów na polu akcji.

Zagraniczne zlecenia nieco przypominają kontrakty znane z gry podstawowej, z tą jednak różnicą, że gracz nie potrzebuje produkować energii, by je zrealizować, lecz musi odrzucić wymaganą liczbę maszyn. Odrzucić – nie umieścić na kole budowy – zatem pozbywa się maszyn ze swoich zasobów na dobre. To cwany element tego dodatku – niektóre z nagród oferowanych przez zlecenia są kuszące (szczególnie te pozwalające na wznoszenie konstrukcji), lecz pozbycie się maszyn (szczególnie w pierwszych rundach rozgrywki) wydaje się być dużym ryzykiem.

Prywatne inwestycje i zagraniczne zlecenia bardzo dobrze działają w połączeniu z innymi modułami tego rozszerzenia: zdolnościami dyrektorów wykonawczych oraz dodatkowymi kaflami zaawansowanych technologii.

Nowe dyrektorki wykonawcze pozwalają graczom obejść ograniczenia prywatnych inwestycji albo zagranicznych zleceń. Margot Fouché dysponująca własnym polem akcji, dzięki użyciu zaledwie jednego inżyniera, umożliwi częstsze korzystanie z aktywowanej akcji prywatnej inwestycji. Leslie Spencer nie wymaga odrzucania maszyn przy pobieraniu zagranicznego zlecenia – zamiast tego umieszczane są one na kole budowy i wrócą do gracza po pełnym obrocie. Nowi dyrektorzy wykonawczy (co ciekawe są to autorzy gry: Simone Luciani i Tommaso Battista) obdarzeni są mocami realizacji więcej niż jednego kontraktu podczas jednej produkcji oraz wykonania dwóch akcji w turze przy wykorzystaniu specjalnego pionka architekta.

To wszystko silni dyrektorzy i ciekawe są kombinacje połączeń ich zdolności z planszami spółek. Dyrektor Luciani w połączeniu z niemiecką spółką odpalającą dwie akcje produkcji z jednej akcji to jedno z przykładowych mocnych połączeń, które dało mi do wiwatu w jednej z rozgrywek. Nowe dyrektorki dołączone do którejkolwiek ze spółek zachęcają gracza do korzystania z inwestycji lub zleceń – te pola akcji stają się dla niego bardziej opłacalne niż dla reszty graczy.

 

Po dołączeniu prywatnych inwestycji oraz zagranicznych zleceń do rozgrywki zaskoczyły mnie dwie sprawy. Pierwsza to wysokie koszty skorzystania z tych akcji. Korzystanie z kafli prywatnych inwestycji wymaga tracenia czasu na otrzymanie zysku z tej inwestycji oraz zainwestowania wcale niemałej liczby maszyn. Wymóg odrzucenia maszyn z gry podczas odbierania zysku z zagranicznego zlecenia wymaga dobrego przeanalizowania, czy taki ruch nie zakłóci funkcjonowania spółki w kolejnych rundach. Drugie zagadnienie, to interesujące możliwości łączenia pewnych zdolności technologii, inwestycji i dyrektorów. Przy dobrym układzie możliwe staje się tworzenie pewnych łańcuszków zdarzeń. Mówiąc w żargonie graczy: wykręcanie ciekawych kombosów. I tak na przykład, dyrektor Fouché w połączeniu z kaflem technologii, pozwalającym od razu po postawieniu budynku skorzystać z akcji prywatnej inwestycji – umożliwia uruchomienie tej samej akcji nawet trzykrotnie w rundzie (pomyślcie teraz, że jest to akcja produkcji z premią +3, lub otrzymanie 5 kredytów). I to wszystko przy niskim zużyciu inżynierów. Inwestycja w kafel biura projektowego (odzyskującego kafel technologii z koła budowy) wraz z dyrektorką Spencer daje możliwość częstego korzystania z zagranicznych zleceń – a te mogą z kolei uaktywnić kolejne bonusy. I tak, zamiast mozolnych pojedynczych akcji na starej planszy zarządu: obrót kołem, zakup maszyn, produkcja, budowa – za jednym zamachem i w jednej turze realizujemy kilka celów.

Wszystko to wymaga jednak dłuższej analizy i określenia planu na rozgrywkę (rozgrywkę, którą jest przecież mocno uzależniona od innych graczy, a w trakcie gry sytuacja na mapie zmienia się znacząco). W grze z tak dużą dozą interakcji, autorzy zmuszają graczy do planowania długofalowego, a nawet do grania pod pewne specjalizacje. Projekt Leeghwatera oferuje przede wszystkim ciężkie decyzje. Mi to się podoba. Co ciekawe, rozgrywkę można rozegrać nie korzystając w ogóle z dołożonych elementów dodatku. Co również ciekawe, dodatek ten może okazać się zdradliwy. Całkiem łatwo wpakować się tu w inwestycję, z której nie skorzystamy ani razu albo za wcześnie oddać cenne maszyny. Mi gra się z nim zdecydowanie trudniej – ale jest to zaleta. Jest ciekawiej i bardziej różnorodnie, a plan na rozgrywkę wymaga jeszcze solidniejszego przemyślenia.

Nowa spółka: Niderlandy to kolejne wyzwanie tego dodatku. Od razu zaznaczę, że nowa spółka nie oznacza, iż możemy zagrać w Barrage w składzie większym niż czteroosobowy. Niderlandy są dla mnie dość trudne do dobrego poprowadzenia, szczególnie w zestawieniu z dobrze zbalansowanymi czterema spółkami podstawki – co powoduje oczywiście, że teraz chcę grać tylko nimi. Premie uzyskiwane z drugiej kolumny zdejmowanych konstrukcji są na pierwszy rzut oka mniej intratne; specjalna zdolność spółki (umieszczenie kropli wody przy jednej z zapór) wydaje się bledsza od zdolności konkurentów. Ciągle zastanawiam się jak tą spółką dobrze grać.

Po kilku rozgrywkach w Barrage z dodatkiem stwierdzam, że warto wykorzystać niderlandzką spółkę, by wyrównać różnice między graczami: tym bardziej zaawansowanym podsuwając tę właśnie spółkę do rozgryzania. Mówiąc bardziej serio, Projekt Leeghwatera dodaje przede wszystkim nowe opcje w postaci nowych pól akcji, których niedobór odczuwało się w rozgrywce w pełnym składzie. Znacząco zwiększa się różnorodność rozgrywek i ciężkość podejmowanych decyzji, co często prowadzi do paraliżu decyzyjnego podczas gry. Podoba mi się, że zły plan, podjęcie zbyt dużego ryzyka, czy zablokowanie przez rywala prowadzi do porażki, bo zbyt beztroskie korzystanie z elementów tego dodatku może zablokować rozwój gracza. Zaskoczyło mnie to, że gra dwuosobowa wcale nie staje się luźniejsza. Obawiałam się, że dodatek uczyni grę w parze zbyt łatwą. Jednak skorzystanie z opcji prywatnych inwestycji i zagranicznych zleceń jest na tyle kosztowne, że wymaga przeprowadzenia porządnej analizy ryzyka. Czujemy dużą satysfakcję, gdy takie ryzyko podejmiemy, a potem potrafimy mądrze korzystać z aktywowanych zdolności. Tu już nawet nie chodzi o wygraną, ale o możliwość błyskotliwych zagrań i odkrywanie nowych ścieżek do nabijania punktów.

Co nie podoba mi się w Projekcie Leeghwatera? Pierwsze co rzuciło się w oczy to długie i wąziutkie rozszerzenia plansz spółek, z których zdejmujemy nowe konstrukcje: budynki. Nie mają już one miłych wgłębień na budyneczki (ani nawet miłych bonusów za zdejmowanie kolejnych domków), co sprawia, że równie dobrze mogłyby nie istnieć. Po tych kilku rozgrywkach z dodatkiem, kafle prywatnych inwestycji dzielę na te ciekawe i te nieciekawe. Jeszcze nie wpadłam na pomysł jakim cudem opłacałoby mi się w te drugie zainwestować. Chciałabym pewnie dostać więcej dyrektorów wykonawczych współgrających konkretnie z elementami tego dodatku. Co jeszcze? Zarówno trudność gry nową spółką, jak i wysokie koszty pozyskania inwestycji i zleceń uważam za zaletę, ale w moich rozgrywkach wyraźnie zwiększył się paraliż decyzyjny i czas zastanawiania się nad swoim ruchem. Ja w sumie lubię takie gry, ale czasem czuję, że współgracze tracą do mnie cierpliwość.

 

Podsumowując, Projekt Leeghwatera to solidny dodatek do gry Barrage. Pozwala cieszyć się tworzeniem interesujących kombinacji i łączeniem zdolności prywatnych inwestycji, dyrektorów, zaawansowanych technologii i zagranicznych zleceń. Pozytywnie zaskoczyła mnie trudność korzystania z elementów tego dodatku, wysoki koszt inwestowania, konieczność głębszej analizy i planowania. Czas oczekiwania na swój ruch może się przedłużyć, bo do rozważenia mamy więcej opcji; dla mnie rozgrywki z Projektem Leeghwatera są jednak ciekawsze.

 

 

0 Udostępnień